Drugim pojedynkiem podczas pierwszego dnia Rift Rivals było starcie obecnych liderów LCS i LEC – Team Liquid i Fnatic.

Niespodzianki nastąpiły już przed fazą draftu bohaterów. Team Liquid pojawiło się na scenie w koszulkach z logiem Avengersów i Kapitana Ameryki, co jest pierwszym przypadkiem kolaboracji League of Legends z Marvelem. Fnatic za to zdecydowało się grać ze swoim zastępczym leśnikiem – Danem. Nowy gracz Fnatic dostał Jarvana IV, a na topie można było zobaczyć Shena Bwipo. Wraz z Rakanem Hylissanga, można było wnioskować, że europejczycy mierzyli w szybki start i agresywny styl gry.

Nie wydawało się to jednak takie proste, jako że kompozycja Team Liquid nie była najłatwiejsza do pokonania. Wręcz ironicznie dla fanów LEC, pierwsza krew wpadła do rąk CoreJJa, po potyczce na dolnej linii w trzeciej minucie. Bójki w tej części mapy nie ustawały, jako że krótko potem, Fnatic zdobyło dwa zabójstwa na przeciwnym wspierającym.

Tempo meczu nie zwalniało. Amerykanie i europejczycy cały czas dodawali zabójstwa na swoje konta, co skutkowało pierwszym, kamiennym smokiem dla Fnatic, czy też Heraldem dla Team Liquid. W 12 minucie upadła jednak górna wieża ekipy Rekklesa, pierwsza w grze, co skutkowało minimalną przewagą w postaci 2 tysięcy złota dla spółki Jensena. Tutaj zaczął się mały snowball, jako że liderzy LEC zaczęli popełniać pierwsze błędy w potyczkach, a przeciwnicy pomyślnie to wykorzystywali, zdobywając między innymi kolejne dwie wieże.

Zwrot akcji nastąpił na przełomie 20 i 21 minuty. Team Liquid bezsensownie i na darmo straciło dwóch członków, w tym najmocniejszego w tamtym etapie rozgrywki Jensena. Ta sytuacja sprawiła, że Fnatic bez problemu wzięło jedną z wież przeciwników, ale także, co ważniejsze, Barona. Owa bójka obróciła mecz do góry nogami, i teraz to europejczycy rozdawali karty.

Formacja Bwipo wiedziała jak wykorzystać tą przewagę. Serce akcji przeniosło się na dolną linie, gdzie zdobyli oni dwie wieże, w tym tą przy inhibitorze. Dodatkowo, po skończeniu się buffa od Barona, zabili oni ognistego smoka. Co jednak było najważniejsze dla Fnatic, to fakt, że Rekkles posiadał już prawie skompletowany ekwipunek.  Jeżeli tego było mało, obok niego był Nemesis na Corkim, który zadawał bardzo podobne, wysokie obrażenia. Europejczycy niedługo zabili drugiego Barona, z którym zniszczyli wszystkie 3 inhibitory Team Liquid. Tuż potem, zaatakowali nexusa oponentów z pełną mocną, co zakończyło się triumfem ekipy ze Starego Kontynentu.


Kolejnym spotkaniem w Los Angeles będzie potyczka Team SoloMid z Origen. Transmisje można zobaczyć na kanale Polsat Games.