Wzrost popularności, emocjonujący transfer i fala nadchodzących młodzików. Co o ostatnich tygodniach i swojej najbliższej przyszłości sądzi Łukasz “Puki style” Zygmunciak?

Daniel Hudoń: Czy “Pukimania” jest lub była źródłem odczuwalnej presji?

Łukasz „Puki style” Zygmunciak: Nie, w ogóle nie odczuwałem presji. Jedynym problemem było to, że nie mogłem iść spać z tego powodu. Na dzień przed finałem European Masters położyłem się o wiele później – o szóstej albo siódmej rano – mecz zaczynał się zaś około 18:00. Był to trochę przypał, ale ponadto nie czułem żadnego wpływu.

Spotkanie nie do końca poszło po waszej myśli, jednak był to sukces w skali polskiej sceny.

Jako Polska dostaliśmy trzeci slot na EU Masters, więc to jest największy sukces w tym momencie. Jedna ekipa więcej na międzynarodowych rozgrywkach to taki promyczek szczęścia, więc to uważam za główne osiągnięcie.

Byłeś na językach światowej społeczności LoL-a. Przełożyło się to na interesujące oferty?

Jeśli chodzi o oferty, to takich nawet nie szukałem. Nie wstawiłem postu LFT, czyli, że szukam teamu. Chciałem dalej grać w K1CK Neosurf. Oferty same z siebie też raczej nie przychodziły, choć być może jakieś pominąłem. Prawda jest taka, że wówczas wiadomości dostawałem od groma. Do teraz nawet ich wszystkich nie odczytałem, po prostu nie dałem rady.

Wspomniany “LFT post” wstawił chociażby Shlatan. Otrzymał kilka ofert, jednak te go nie zadowalały. Dlatego postanowił zostać w K1CK Neosurf.

Off-season był jednak czasem transferu. Odejście Raxxo było wcześniej planowane, czy wynikło z możliwości pozyskania Mystiquesa?

To kwestia raczej pojawienia się Mystiquesa jako osobę uprawnioną do poszukiwania nowych ofert. Jest on bardzo dobrze zgrany ze Shlatanem, są zgrani, bo sporo ze sobą współpracowali, a do tego się lubią. Wydaje mi się, że to było powodem zajścia natychmiastowej zmiany.

W przeszłości też sporo grałeś z Piórkowskim na dolnej alei.

Tak, graliśmy bardzo długo. Przeżyłem z nim, że tak to ujmę, więcej. Posiadam z nim synergię, jednak nie mogę powiedzieć, że z Raxxo grało mi się jakkolwiek gorzej.

Kwestia moja i Mystiquesa jest taka, że po prostu przez grę poznaliśmy się dobrze w realu, poza grą.

Co Mystiques wnosi nowego do waszego zespołu?

Nie oszukujmy się, był w AGO ROGUE przez cały split, więc musi wiedzieć o nich bardzo dużo. Wie o ich słabościach, ale też mocnych punktach. Mówiąc o innych aspektach, jest osobą bardzo wokalną. Może pomóc Shlatanowi w prowadzeniu early game’u. Z uwagi na różnicę stylu gry, Raxxo nie był w stanie tego zrobić.

Doświadczenie z LEC?

To “doświadczenie z LEC” to kwestia sporna. Według mnie League of Legends jest zbyt dynamiczną grą, żeby jakieś doświadczenie z LEC dawało w późniejszym okresie cokolwiek drużynie z ligi regionalnej.

Wiadomo, są jakieś schematy, które na najwyższym poziomie mogą się powtarzać. Mystiques już długo nie grał na scenie w Berlinie, a w tym czasie gra na tyle się zmieniła, że w tej kwestii nie ma nic do wniesienia. Ponownie wskażę jego cechy bycia wokalną osobą.

Przechodząc do nieco bardziej bieżących spraw: nim ruszyła Ultraliga, znalazłeś się na liście ukaranych graczy. Za co?

Hahah! Prawdopodobnie za bycie toksyczną osobą na solo queue. Czy taką faktycznie jestem, o to można się spierać. Na pewno pierwszy, sam od siebie, się nie odezwę, ale gdy ktoś rozpocznie dyskusję, nie pozostanę dłużny. Wyciągnąłem jednak wnioski. Kara sprawiła, że w trakcie rankedów po prostu będę całkowicie unikać niepotrzebnych rozmów.

Nowy split oznacza w Polsce sporo nowości. Czy wschodzące talenty i świeże importy są w stanie zagrozić “starym wyjadaczom” sceny?

Uważam, że sukces, niezależnie od stażu, jest kwestią motywacji. Jeśli dany gracz będzie miał wystarczająco dużo chęci, w końcu wygryzie konkurencję, nieważne jak będzie doświadczona.

Nie oszukujmy się. Esport jest teraz popularny ale branża już od dawna i nieustannie się profesionalizuje. Młodzi gracze czują pociąg do rywalizacji, chęć bycia lepszym, chęć bycia profesjonalnym graczem. Uważam, że jest to czynnik, który może pozwolić im dominować. Czy tak się stanie? Nie jestem pewny. Mam nadzieję, że części się uda. Weźmy na przykład Czajka, który zagrał cały split, czerpał wiedzę od starego devils.one i obecnie będzie walczyć o najwyższe lokaty. Jest przykładem, że takich zawodników potrzebujemy. Nowe osoby na polskiej scenie potrzebują jednak czasu, aby się zaaklimatyzować.

Mówiąc o importach, nie mam wobec nich zdania. Nie spotkałem się z tymi nickami. Mogą mnie zaskoczyć zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. Mam nadzieję, że będzie to jednak pozytywnie.

W pierwszym spotkaniu splitu K1CK Neosurf zmierzyło się z AGO ROGUE. Czy pozyskanie Mystiquesa i bycie na fali European Masters sprawiło, że czuliście się faworytami?

Zawsze będziemy, a przynajmniej ja, podchodzić z szacunkiem do każdej drużyny. Jeśli ktoś uważa nas za faworytów, to fajnie. Ale nie oszukujmy się, w poprzednim sezonie też mogliśmy po części nimi być.

Na pewno będą to wyrównane pojedynki, zupełnie tak jak we wtorek. Wiele się może jednak zmienić: Shlatan obecnie jest w okresie maturalnym, więc chcieliśmy, aby skupił się na egzaminach. Wiele może zmienić nasz czerwcowy  bootcamp, który nam bardzo pomoże. AGO za to już jest w gaming housie. Ostatni mecz był okay, możemy ich prześcignąć, potrzebujemy tylko trochę czasu.

Na czym chcecie się skupić podczas bootcampu? Co jest waszym priorytetem do poprawy?

Jakie są nasze priorytety? Zdecydowanie jest to synergia wewnątrz zespołu. O wiele łatwiej się pracuje, gdy jest się całym zespołem obok siebie. Można wyłapać o wiele więcej błędów i wypracować kilka schematów. Mieliśmy długą przerwę, trzeba wrócić do tego, co graliśmy wcześniej.

Jaki jest wasz plan minimum na nadchodzący split?

Jeśli chodzi o nasze oczekiwania, moim celem minimum jest European Masters. Jednak wiadomo, zawsze chce się poprawić ostatni wynik. Dlatego bardzo mocno, ciężko będę pracować, żeby zdobyć pierwsze miejsce i pokonać Woolite’a. Zarówno w Ultralidze, jak i na EU Masters, aby pójść stopień wyżej.

Uważasz Woolite’a za swojego największego rywala?

Woolite nie jest moim rywalem, to już jest moje nemesis. To moje nemesis, które trzeba w końcu pokonać.

Co do zespołu wnosi organizacja w kwestii przygotowań, zwłaszcza po zmianie zawodnika?

Organizacja ESE, która jest partnerem K1CK, jak i sponsor Neosurf, bardzo nas wspierają. Mamy możliwości wyjazdu na bootcampy, co pozwala nam znacznie skuteczniej trenować. Bardzo im za to dziękuję – nie sam, lecz jako cała drużyna. Wierzymy, że nasza współpraca będzie się długo układać.

Daniel „Vecarius” Hudoń – śledź autora na twitterze   →