Pierwszy sezon Ultraligi nieubłagalnie zmierza ku końcowi. Zanim ten jednak nastąpi, naprzeciw sobie staną Illuminar Gaming i Devils.one. Czy i tym razem król zatriumfuje nad hetmanem?

26 marca będzie dla polskich fanów League of Legends dniem historycznym. To właśnie wtedy w ramach fazy finałowej Ultraligi zmierzą się ze sobą dwie najbardziej antagonistyczne drużyny w Polsce – Illuminar Gaming oraz Devils.one. Stawka? Możliwość zagrania z Rogue Esports Club w wielkim finale oraz, co najważniejsze, zapewniony awans na European Masters. To jednak nie wszystko. Wynik tego meczu jest przede wszystkim kwestią honoru pomiędzy dwoma najbardziej utytułowanymi trenerami polskiej sceny – Fryderykiem „Veggiem” Koziołem i Adrianem „Hatchym” Widerą.

Pomimo relatywnie słabego występu Illuminar w fazie zasadniczej Ultraligi, zespół nie stracił woli walki i zakwalifikował się do fazy play-off z bilansem 7-7. Warto wspomnieć jednak, iż przez większość ekspertów podopieczni Kozioła byli bez większych wątpliwości obsadzani na trzecim miejscu tabeli. W osiągnięciu tak wysokiej lokaty nie pomogły jednak dwie porażki na PRIDE, które okazało się czarnym koniem tej wiosny. Ostatecznie „iluminaci” gładko rozprawili się z „orłami” w bezpośrednim starciu w fazie play-off i po szybkim 3:0 wygodnie rozgościli się w przedfinale, w którym mieli zmierzyć się z przegranym małego finału, czyli pojedynku Rogue Esports Club z Devils.one.

Droga na szczyt „diabłów” była zdecydowanie mniej wyboista. Owszem, zdarzyły im się potknięcia w postaci dwóch przegranych na dominujących rozgrywkę „łotrów” oraz jednej porażki przeciwko nierówno grającej Wiśle Płock, jednakże wychowankowie Widery bez większych problemów wywalczyli sobie drugie miejsce w tabeli sezonu zasadniczego, co w prostej linii zwolniło ich z obowiązku grania w początkowych etapach play-offów i zagwarantowało im automatyczny awans do małego finału, gdzie czekało na nich prawie-bezbłędne Rogue Esports Club. Pojedynek tych formacji był od początku wskazywany jako polskie widowisko wszechczasów, w którym nieprzeciętne rozumienie gry i zgranie obydwu drużyn miały dopełniać znakomite i utalentowane jednostki reprezentujące obydwa zespoły. Pikanterii dodało również sensacyjne zwycięstwo Devils.one w pierwszej mapie, jednakże Rogue bardzo szybko otrząsnęło się po porażce i po raz kolejny ekipa pod przywództwem Marcusa „Blumigana” Bloma podkreśliła swoją dominację na Polskiej scenie i zakończyła spotkanie wynikiem 3:1.

Taki obrót spraw mógł oznaczać tylko jedno – polska scena League of Legends, ostatnimi czasy urodzajna w chleb, doczekała się igrzysk, a trwająca już ponad roku rywalizacja Veggiego i Hatchy’ego wreszcie będzie miała okazje znaleźć rozstrzygnięcie w pełnej krasie, czyli formacie Best-of-five. Samego konfliktu tych dwóch dżentelmenów nie trzeba chyba zbytnio przedstawiać. Szczególnie, że ostatnio obydwaj dolewali benzyny do ogniska swojej rywalizacji i nie szczędzili docinków pod swoim adresem. Szczególną wrzawę w mediach społecznościowych wywołała ostatnia deklaracja Hatchy’ego, który w wywiadzie dla Esportmanii ogłosił, iż „własnoręcznie odeśle Veggiego na emeryturę”. Te słowa, choć bardzo zuchwałe, znajdują jednak dużo odzwierciedlenia w rzeczywistości – pomimo tego, iż Kozioł jest zdecydowanym ulubieńcem publiczności, to ekipa Widery będzie we wtorkowym meczu występowała w roli faworytów. Pytanie brzmi natomiast: czy buty, w które będą musieli wejść nie okażą się dla nich przyciasne?

W czystej teorii Devils.one ma ogromną przewagę nad swoim przeciwnikiem w postaci zaplecza, którego mogłaby pozazdrościć niejedna profesjonalna organizacja europejska. Widać było gołym okiem, jak wpływało to na wyniki drużyny w fazie zasadniczej – gracze przez większość czasu kontrolowali sytuację, płynnie poruszali się po mapie, byli świadomi swoich mocnych stron i bezlitośnie wykorzystywali słabe punkty przeciwników. Sposób funkcjonowania zespołu można było przyrównać do zdrowego organizmu, którego każda tkanka pracowała z największą wydajnością, co przekładało się na fenomenalną synergię wewnątrz tego składu. Ostatni pojedynek na Rogue Esports Club obnażył jednak parę wad „diabłów” – nienajlepszy występ Mateusza „Matisława” Zagórskiego wprowadził mocne drgania, które zawaliły pieczołowicie ustawiony domek z kart. Wystarczy zestawić to z wyśmienitą formą jego kolejnego oponenta, Gawła „Kashtelana” Paprzyckiego i może się okazać, że we wtorek zobaczymy pogrom na środkowej alei. Przyjrzyjmy się dolnej części mapy – tam młodzi rezydenci Esports Performance Center również nie będą mieli łatwego zadania, zmierzą się bowiem z jednym z najbardziej doświadczonych strzelców w Polsce, czyli Łukaszem „Puki Style’em” Zygmunciakiem, którego wesprze znany ze swojej nieprzeciętnej formy turniejowej Paweł „delord” Szabla. To może dżungla? Trudno jest na ten moment wskazać faworyta pojedynku tak odmiennych od siebie leśników – Jakub „Cinkrof” Rokicki starał się w tym sezonie zazwyczaj wspierać swoją drużynę i pilotował postacie, które nastawione są na współpracę z towarzyszami podczas walk drużynowych, natomiast Adam „CrAzY” Fedoruk zazwyczaj decydował się na agresywne wybory, które podkreślały jego żywiołowy styl gry. Wyrównanie będzie również na górnej linii, gdzie lekko wycofany i rozsądny Piotr „Glebo” Dąbrowski zmierzy się z nieco bardziej napierającym Tobiaszem „Agresivoo” Cibą.

Powyższy wywód odkrywa zaledwie wierzchołek góry lodowej czynników, które finalnie złożą się na wynik wtorkowego meczu. Wytypowanie wyniku w tym momencie byłoby zadaniem karkołomnym – możemy się spodziewać bardzo wyrównanego meczu i długich pięciu map, ale istnieje też szansa, że lepsza dyspozycja dnia lub solidne przygotowanie pozwolą którejś z drużyn na szybkie zwycięstwo 3-0. Nie musimy jednak przesadnie gdybać, bowiem 26 marca historia zostanie napisana ponownie i – jak to z historią bywa – napiszą ją zwycięzcy.

Relację z finałowego tygodnia Ultraligi znajdziecie na specjalnej podstronie w naszym serwisie. Zachęcamy również do śledzenia naszego Instagram Story, gdzie wraz z firmą Olimp pokażemy wszystko to, co wydarzy się w studiu w Warszawie.