Za nami seria, w której zobaczyliśmy praktycznie wszystko. Długie batalie, comebacki, nietypowe wybory, stompy i emocje do samego końca. Jednak ostatecznie to PDW zwyciężyło 3-1 i awansowało na EU Masters.

Najdłuższa była pierwsza mapa, chociaż na taką się nie zapowiadała. Na samym początku dwa zabójstwa po nieudanym zanurkowaniu PDW zdobył Dawidsonek na Kassadinie. Natomiast potem gra się trochę uspokoiła, aż do kolejnej walki na dolnej alei, gdzie znów dwie eliminacje zgarnął środkowy Team ESCA Gaming. Dalej znana ze skalujących kompozycji ekipa coraz bardziej prowadziła i wydawało się, że wszystko zakończy się przed 35 minutą. Jednak potem PDW odnajdywało pojedyncze wyłapania oraz wzięło Nashora. Przez to dopiero po walce w 45 minucie, w której Harpoon na Ezrealu wysadził rywali, TEGO wygrało rozgrywkę.

Też świetnie dla ESCA Gaming, aczkolwiek trochę inaczej zaczęła się druga mapa. Podczas niej Xeonerr znakomicie zagrał wokół górnej alei i to Jaqen na Fiorze był do przodu. Za to PDW zaczęło się odpalać w walkach drużynowych. Tam świetne zagrania tworzył Czajek na Cassio, a masę obrażeń bił Odi11 na Kaliście. A siły przebicia nie miał Dawidsonek i TEG przegrało po 40 minutach.

Dwie kolejne gry miały być jeszcze lepsze, aczkolwiek były stompami dla PDW. Team ESCA Gaming zdecydowała się na Nasusa na środkowej alei, który nie zadziałał. W początkowej fazie gry niewidoczny był Xeonerr, a Dawidsonek bez wizji schodził na rzekę i był wyłapywany. Genialnie grał Bruness, który na Xin Zhao cały czas wywierał presję na przeciwnikach i PDW wygrało w 26 minut. Natomiast podczas czwartej mapy to Czajek na Ziggsie dominował od samego startu do samego końca, czyli do 28 minuty. To właśnie środkowy formacji trenowanej przez Zeturala i Menq dostał tytuł MVP serii.