Za nami cała grupa B, po której warto chwalić PDW. Polacy pokazali się ze świetnej strony, pokonując wszystkie drużyny w rundzie rewanżowej i doprowadzając do dogrywki.

W pierwszej grze PDW zmierzyło się z PENTA 1860. Już wtedy nasi pokazali ciekawy wybór, jakim była Poppy dla Colora. Jednak kluczowi w tej rozgrywce byli Odi11 na Apheliosie i kubYD na Rakanie. Na samym początku polski wspierający zdobył dwa zabójstwa, a potem odpalił się nasz strzelec. PDW zwyciężyło w 24 minuty.

Dużo bardziej wyrównana była druga dla biało-czerwonych odsłona wczorajszego dnia. Do 28 minuty w zasadzie niewiele się działo, obie drużyny wzięły po dwa smoki i kilka wież. Wtem najpierw Bruness na Xin Zhao wyłapał jednego rywala, a następnych dwóch wysadził grający Apheliosem Odi11. Natomiast kluczowa była walka drużynowa w 36 minucie. W niej kubYD na Threshu genialnie wyłapał przeciwnika, a nasi poszli za ciosem, eliminując jeszcze jednego oponenta i nieszcząc nexus Tricked Esports.

Na koniec dostaliśmy jedną, a tak naprawdę dwie mapy PDW z Movistar Riders. Najpierw Odi11 zmasakrował przeciwników, co ciekawe znów na tej samej postaci. Polski strzelec wykręcił statystyki 9/0/8 Apheliosem. A nasi pewnie zwyciężyli w 33 minuty. Natomiast to oznaczało, że zobaczymy dogrywkę o pierwsze miejsce.

Ta zaczęła się ciężko dla Polaków. Hiszpanie z początku byli nie do zatrzymania i nie popełniali wielu błędów. Jednak potem Bruness potrafił znajdywać świetne Inseci Lee Sinem, a PDW się odbiło i wszystko zaczynało wyglądać bardzo dobrze. Niestety do czasu, gdyż po 20 minucie Movistar Riders kontrolowało mapę, a Czajek i spółka wyglądali bezradnie. Hiszpanie zakończyli grę w 38 minucie, po znakomitym backdoorze.

Teraz na PDW czeka ćwierćfinał, w którym zagrają na jakąś drużynę z pierwszego miejsca z innych grup. Na pewno będzie to Karmine Corp i prawdopodobnie Misfits Premier i BIG. Także będzie ciężko, ale jeśli w takim spotkaniu zwyciężą, to uważam, że nikt ich już nie powstrzyma.