Jedną z amerykańskich ekip, które wstrzemięźliwie podeszły do rynku transferowego jest Cloud9. Odejście dotychczasowego midlanera z zespołu, zmusiło sztab Chmurek do pozyskania nowego zawodnika – Yasina „Nisqy” Dinçera.

Yasin „Nisqy” Dinçer powraca do Ameryki po sezonie spędzonym w europejskim Splyce. Drużynie Belga niezbyt się powiodło, lecz sam midlaner był zdecydowanie najjaśniejszym punktem formacji. Nic więc dziwnego, że tak renomowana ekipa jak Cloud9, która doszła do półfinału tegorocznych Worldsów, sięgnęła właśnie po Nisqy'ego.

Jak wspomina sam bohater transferu, nie zamierza on kontynuować dzieła poprzedniego midlanera C9 – „Nie dołączyłem, aby wejść w buty Jensena, ale po to, by napisać tutaj własną historię. Będę pracował ciężko, aby Was [fanów] zadowolić, a także spłacić dług zaufania wobec Jacka [Etienne'a, właściciela Cloud9]!

Wspomniany przez Belga Jack Etienne również zabrał głos: „Nisqy zwracał na siebie uwagę od długiego czasu i powitanie go w Cloud9 było dla nas prostą decyzją. Praca, jaką włożył w to, by tu się pojawić, jest nieporównywalna do niczego i ta etyka pracy będzie idealnym dopasowaniem [do wartości C9]. Witamy w rodzinie, Nisqy!