W wiosennych playoffach LEC 2021 byliśmy już świadkami sensacyjnych spotkań. Jednak wcześniej w głównej lidze europejskiej również były wielkie niespodzianki.

W poprzednim wpisie opisałem dwie najświeższe sensacje w fazie pucharowej LEC oraz spotkanie nowych składów Fnatic i H2k-Gaming. Natomiast dzisiaj skupie się na dwóch zaskoczeniach z EU LCS, a także na moim zdaniem najważniejszej dla polskich kibiców niespodziance.

  • Misfits Gaming 3-1 Fnatic (2017 rok)

Zdecydowanie najlepszym zespołem w fazie zasadniczej letniego splitu EU LCS 2017 było Fnatic. Pomarańczowi wygrywali każde starcie z rywalami z czołówki, a jedyne dwie porażki ponieśli w meczach z ekipami z dołu tabeli. Na Misfits Gaming zagrali dwie serie BO3 i w obu stompowali rywali do zera. Za to wspomniane króliczki wygrały sześć spotkań, z czego aż pięć na drużyny spoza top6 i jedno w trzeciej kolejce na G2, które z powodów prywatnych zaczęło trenować najpóźniej. Jednak w fazie pucharowej MSF nagle zaczęło pokazywać zupełnie inną formę. Także tu jako sensacje można zaliczyć ich dwa spotkania, gdyż w ćwierćfinale rozgromili lekko faworyzowane Unicorns Of Loves 3-0.

Natomiast gdy doszło do ich spotkania półfinałowego z Fnatic, to zobaczyliśmy trzy wyrównane mapy oraz ostatnią bardzo jednostronną. Ogromną robotę podczas tej serii zrobili Maxlore oraz PowerOfEvil. O tym drugim sporo osób wtedy mówiło, że był głównym bohaterem całego sezonu dla Misfits. Co prawda potem ekipa Ignara uległa w spotkaniu finałowym z G2 Esports. Aczkolwiek na mistrzostwach świata pokazała wysoki poziom, eliminując Team Solo Mid w fazie grupowej oraz ugrywając dwie mapy na rozpędzone SK Telecom T1 w ćwierćfinale.

  • Unicorns Of Love 3-2 SK Gaming (2015 rok)

Czas jeszcze bardziej cofnąć się w czasie aż do 2015 roku. Unicorns Of Love dopiero co awansowało do EU LCS, ale przed startem splitu zrobiło jedną zmianę. Kikis poraz pierwszy wszedł za Giliusa, co jest dziś memem, gdyż taka sytuacja powtórzyła się później dwukrotnie. W fazie zasadniczej UOL radziło sobie nieźle, ale bez fajerwerków. Z większością drużyn miało bilans map 1-1 i zakończyło split na piątej pozycji z wynikiem 9:9. W pierwszym meczu fazy playoff ekipa Hyllisanga wygrała 3-1 z Gambit Gaming, a nagrodę MVP dostał właśnie bułgarski wspierający. Jednak w półfinale to ich rywale byli faworytami, ponieważ mowa o SK Gaming. SK z między innymi FORG1VEN'em oraz aktualnym trenerem Rogue o nicku fredy122 w składzie zdominowało fazę zasadniczą. Niemiecka farmacja odnotowała tylko trzy porażki i aż 15 zwycięstw, z czego siedem z rzędu pod koniec splitu.

Ku zdziwieniu wszystkich po czterech mapach, z których każda była stompem, widniał wynik 2-2. Wszystko rozstrzygnęło się podczas piątej mapy, będącej 54-minutową batalią. Podczas niej zobaczyliśmy takie wybory jak Gnar w lesie od Kikisa oraz Corki i Lulu na bocie u przeciwników. Przez zdecydowaną większość gry prowadziło SK Gaming, później z przewagą sięgającą nawet ośmiu tysięcy sztuk złota. Jednak w kluczowych walkach drużynowych UOL zaczęło deklasować rywali, głównie dzięki świetnym wejściom Vizicsacsiego na Maokai'u oraz umiejętnościom specjalnym PowerOfEvil'a grającego Orianną.

  • Rogue 3-0 Splyce (2019 rok)

Największą sensacją w historii europejskiej sceny jest moim zdaniem wygrana Kiedyś Miałem Team w relegacjach do EU LCS. Jednak artykuł dotyczy samej fazy pucharowej głównej ligi europejskiej, ale tym, co łączy te dwie niespodzianki, jest to, że w obu jednym z bohaterów był Vander. Mecz Rogue ze Splyce odbył się latem, jednak by, jak najlepiej przybliżyć sytuację należy się cofnąć do wiosennego splitu Ultraligi. Tam Rogue Esports Club dominowało rywali, wygrywając prawie wszystkie mapy. Natomiast w międzyczasie główny skład przegrywał prawie wszystko, co się dało w LEC. Dlatego przed EU Masters RGE postanowiło, że latem w głównej lidze europejskiej zagra skład ich akademii. Faza zasadnicza była jednak ciężką przeprawą, gdyż Rogue nie radziło sobie najlepiej i testowało kilka wariantów składu. Na górnej alei zmieniali się Finn oraz Profit, a na pozycji strzelającego Woolite i Heaq. Aczkolwiek koniec końców wygrał wariant z takim składem, jaki grał w Ultralidze.

Czołową szóstkę Rogue zapewniło sobie dopiero w ostatniej kolejce i do dziś ich rekord 7-11 jest najgorszym w historii, który dał awans do fazy pucharowej. Natomiast w niej w pierwszej rundzie czekało na nich Splyce, mające za sobą znakomity split. Także określenie faworyta w tym meczu było łatwe, zwłaszcza że SPY miało bezpośredni bilans 2-0 na RGE. Jednak Rogue zagrało wprost genialną serię, zaskakując świetną egzekucją taktyki Garen&Yuumi na dolnej alei, a także Kog'Maw'em na drugiej mapie. To była istna deklasacja, każda mapa trwała mniej, niż 28 minut, a łączny wynik w zabójstwach wyniósł 50-17. Internet, a zwłaszcza polski oszalał po tym spotkaniu. Na większości polskich transmisji na serwisie twitch widzowie wręcz domagali się puszczania piosenki Marka Torzewskiego pod tytułem „Do przodu Polsko!”, a na wszelkich grupach rozkwitała duma z Inspireda, Woolite'a, Vandera i całego Rogue.