Debiutem sOAZa w turnieju Mid-Season Invitational 2018 było starcie przeciwko EVOS Esports. Wietnamczycy długo stawiali opór, lecz ostatecznie musieli uznać wyższość Fnatic.

EVOS Esports

Viet Nam Stark ‒ Camille
Viet Nam YiJin ‒ Olaf
Viet Nam Warzone ‒ Azir
Viet Nam Slay ‒ Xayah
Viet Nam RonOP ‒ Rakan

vs.

Fnatic

CHAMP ‒ sOAZ France
Trundle ‒ Broxah Denmark
Vladimir ‒ Caps Denmark
Ezreal ‒ Rekkles Sweden
Braum ‒ Hylissang Bulgaria

Jak zdradził przed grą trener Youngbuck, Fnatic przygotowało na spotkanie z EVOS Esports specjalną strategię. Wcielenie planu w życie wymusiło jednak zmianę personalną – na górnej alei europejskiej ekipy znalazł się sOAZ, który miał ostudzić zapędy Starka i spółki do ciągłego podejmowania potyczek o najmniejsze kawałki Summoner's Rift. Francuski toplaner wziął w swoje ręce Siona i zaprezentował zupełnie odmienny styl gry do tego, który pokazywał wcześniej Bwipo.

Fnatic doskonale zaplanowało również wydarzenia pierwszych dwóch minut – opóźniona inwazja pozwoliła europejskiej formacji zabrać YiJinowi czerwone wzmocnienie, a następnie trójka reprezentantów Starego Kontynentu udała się w kierunku dolnej alei. Slay oraz RonOP kompletnie zignorowali zagrożenie i nagle znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Fnatic skupiło się jednak tylko na eliminacji przeciwnego strzelca, co pozwoliło wspierającemu ujść z życiem. Pierwsze zabójstwo przyspieszyło jednak znacząco skalowanie Rekklesa – szwedzki zawodnik mógł bardzo szybko zakupić Tear of the Goddess, a następnie przejąć kontrolę nad dolną częścią mapy.

Wkrótce, jedyną nadzieją EVOS Esports pozostał Stark. Toplaner kompletnie zdominował sOAZa, wywierając znacznie większą presję. Fnatic bardzo szybko zrezygnowało z prób podjęcia walki z Wietnamczykiem – reprezentanci EU LCS sprawnie unikali rozpędzonej Camille, forsując zdobycze w innych częściach mapy. Po zniszczeniu wewnętrznych wież, europejska formacja napotkała jednak przeszkodę – EVOS Esports doskonale broniło kolejnych struktur, kupując czas dla Starka na przepychanie bocznych alejek.

Fnatic podjęło kilka wątpliwych wymian, tracąc m.in. inhibitor oraz Infernal Dragona za wzmocnienie Nashora. To spowodowało, że rozgrywka stanęła na ostrzu noża – najmniejszy błąd jednej z formacji mógł oznaczać porażkę. Każda próba wzięcia objective'u przez Fnatic wiązała się z ryzykiem zniszczenia kolejnej struktury przez Starka. Mistrzowie EU LCS znaleźli ostatecznie odpowiedź na Wietnamczyka – w trzech kolejnych pojedynkach jeden na jednego, Caps okazał się być dużo silniejszy od rywala, całkowicie eliminując to zagrożenie. Wisienką na torcie było poczwórne zabójstwo duńskiego midlanera – ostatni frag został zabrany przez Rekklesa, który zrewanżował się swojemu koledze za wczorajszą sytuację.