Finałowe starcie chińskiej ligi LPL było walką jedynie o honor, gdyż zarówno Royal Never Give Up, jak i FunPlus Pheonix, miały już zagwarantowany występ podczas tegorocznych Worldsów. Z rywalizacji górą wyszedł zespół Doinb, dając Koreańczykowi pierwszy tytuł mistrzowski w karierze.

Już od pierwszej fazy wykluczeń oraz wyborów, jasne stało się, że zdolność do zapewnienia swojemu strzelcowi Kai'Sy będzie priorytetem trenerów obu drużyn – Córka Pustki została zabezpieczona przez Royal Never Give Up jako pierwszy czempion w drafcie. FunPlus Phoenix odpowiedziało kompozycją zdolną do rozrzucenia szeregów przeciwnika dzięki umiejętnościom Gragasa, Nautilusa oraz Yasuo, lecz RNG błyskawicznie zniwelowało to zagrożenie, decydując się na Morganę na pozycji wspierającego.

Ming nie miał jednak okazji, aby wykorzystać tarczę swojej postaci, zanim FunPlus Phoenix przeprowadziło pierwszy atak. Potyczka zainicjowana przez Crispa już w drugiej minucie spotkania zakończyła się dla jego strzelca jednak fatalnie, gdyż Lwx pożegnał się z życiem po fantastycznej klatce wspierającego Royal Never Give Up. Zaledwie 180 sekund później, los swojego kolegi z drużyny podzielił Doinb, którego pokonały zaatakowane przez Karsę Raptory. To zabójstwo pozwoliło tajwańskiemu dżunglerowi na szybsze zbudowanie kompletnego przedmiotu, dzięki czemu również pierwszy smok wpadł na konto RNG.

FunPlus Phoenix nie załamało się jednak i nie złożyło tak szybko broni – ekipa odpowiedziała podwójnym zabójstwem w dolnej części mapy, lecz nie potrafiła przekuć tej chwilowej przewagi w żadną bardziej konkretną zdobycz. Wykorzystał to Karsa, który z pomocą Langxa zaczął wywierać ogromną presję na rywalach i zepchnął ich do defensywy. Royal Never Give Up oddało przeciwnikom zaledwie jednego smoka oraz dwie wieże, podczas gdy Uzi z kolegami otworzyli wszystkie trzy inhibitory FPX. Zwycięzcy fazy zasadniczej LPL zdołali obronić sie przez kolejne sześć minut, lecz wraz ze zdobyciem przez RNG Pradawnego Smoka, szeregi formacji załamały się i Royal Never Give Up zakończyło pierwszą odsłonę spotkania.

Dysponujące niebieską stroną FunPlus Phoenix zdecydowało się podebrać strategię Royal Never Give Up z pierwszego starcia i błyskawicznie zagwarantowało Lwxowi występ na Kai'Sie. RNG odpowiedziało poprzez ponowne oddanie Elise w ręce Karsy, co zwiastowało kompletnie odmienną kompozycję do tej, którą pokazało chwilę wcześniej FPX. Do dyspozycji Uziego przygotowany został Ezreal, czym Royal Never Give Up pokazało, że celuje bardziej w późne fazy gry – silny punkt strzelca FunPlus Phoenix.

Niemal bliźniacze zagranie, choć wykonane pięć minut później, do tego, które zaprezentował w pierwszej grze Crisp, pokazał Ming. Wspierający RNG chciał znienacka złapać Lwxa, lecz jego kotwica trafiła w stojącego tuż obok Alistara. Mimo tego, czekający nieopodal Karsa przystąpił do ataku, lecz Tajwańczyk wyraźnie nie docenił obrażeń, jakie zdolny zadać był strzelec FPX – dżungler Royal Never Give Up został praktycznie wysadzony przez Lwxa, po czym celownik FunPlus Phoenix przeniósł się na znajdującego się w fatalnej pozycji Uziego.

Dzięki tej akcji, dzierżący Kai'Sę zawodnik znacząco przyspieszył budowanie pierwszego przedmiotu, co okazało się kluczowe dla dalszego przebiegu rozgrywki – jego postać siała prawdziwy zamęt w szeregach zdezorientowanego Royal Never Give Up. Karsa i spółka próbowali podejmować walki dookoła kolejnych smoków, lecz Lwx kompletnie dominował każdą z nich i zakończył spotkanie z imponującymi statystykami 10 zabójstw, 6 asyst i zaledwie jednej śmierci. Aż trzech innych reprezentantów FunPlus Phoenix nie oglądało szarego ekranu ani przez sekundę, co może być pewnym świadectwem dominacji tej ekipy.

W drafcie przed trzecią odsłoną ponownie ujrzeliśmy pierwszy wybór Kai'Sy, która raz jeszcze trafiła w ręce Lwxa. Royal Never Give Up wyraźnie było jednak na to przygotowane i zaprezentowało bardzo niekonwencjonalną kompozycję – we władanie Uziego oddana została Quinn, która dopełniała bardzo mobilny zestaw postaci. Corki, Camille, Quinn oraz Gragas mieli jasne zadanie, jakim było ograniczenie wpływu GimGoona na przebieg rozgrywki.

Z zamiarem zabicia grającego Gangplankiem zawodnika FunPlus Phoenix, Karsa pojawił się na górnej alei już w 5 minucie. Toplaner FPX próbował ograć atakujących rywali, lecz doświadczenie tajwańskiego leśnika było w tej sytuacji kluczowe – dżungler wyczekał przeciwnika, a następnie użył Body Slam, aby dobić GimGoona. Chcący pomścić upadek kolegi Tian odgrodził drogę Karsie, lecz ten po prostu uniknął kokonu i dał się wyeliminować wieży FunPlus Phoenix, nie dając złota oponentom.

Praktycznie pozbawieni jednego zawodnika, gracze FPX starali się mocno, aby utrzymać się tuż za Royal Never Give Up w ilości posiadanego złota – Doinb przejął rolę głównego splitpushera, lecz w końcu stał się potrzebny w starciach drużynowych. RNG świetnie wyczuło moment, kiedy FunPlus Phoenix opuściło nieco gardę, i bez walki zdobyło Barona Nashora, lecz zdołało zniszczyć z tym wzmocnieniem zaledwie dwie wieże. Podobnego szczęścia Uzi i spółka nie mieli jednak kilka minut później, kiedy pojawił się Pradawny Smok – choć Karsa zabezpieczył tego stwora, FPX wyeliminowało aż trzech reprezentantów Royal Never Give Up i bezpardonowo wdarło się do bazy rywali.

Wydarzenia następnych 120 sekund śmiało można nazwać rollercoasterem – FunPlus Phoenix podjęło próbę zakończenia spotkania, lecz heroiczna obrona w wykonaniu Langxa oraz Xiaohu pozwoliła na odrodzenie się Karsy tuż przed upadkiem drugiej wieży strzegącej Nexusa. Gracze FPX zdołali otworzyć serce bazy RNG mając nadal aż czterech żywych członków zespołu i wydawało się, szczególnie obserwując doskonałe uniki Tiana, że szaleńczy atak może się udać. Dżunglerowi formacji zabrakło jednak nieco refleksu, przez co użył Klepsydry Zhonyi dopiero po tym, jak umiejętność specjalna Gragasa wepchnęła go na fontannę.

Royal Never Give Up obroniło Nexus i używając swojej gigantycznej mobilności natychmiast przystąpiło do bliźniaczej próby po drugiej stronie mapy. Niestety dla fanów Uziego i spółki, fala minionów na górnej alei nie była wystarczająca i po zniszczeniu inhibitora, to Ming przejął rolę przyjmowania obrażeń od wież broniących Nexusa FPX. Ekipa zapomniała chyba jednak o wzmocnionej defensywie, kiedy w pobliżu atakujących nie ma minionów i praktycznie poświęciła swojego wspierającego, aby zniszczyć zaledwie jedną z nich, po czym gracze FunPlus Phoenix się odrodzili. Osłabione RNG nie oparło się atakowi rywala i to ekipa Doinb ostatecznie zapisała na swoje konto zwycięstwo.

Tym razem, na dolnej alei walkę już na samym początku sprowokował Karsa – dżungler pojawił się u boku Uziego i Minga natychmiast po pokonaniu czerwonego wzmocnienia. Reprezentanci FunPlus Phoenix byli na to przygotowani dzięki dobremu totemowi wizji, lecz Crisp przeliczył się nieco z oceną wytrzymałości swojego czempiona. Tian odpowiedział trzy minuty później atakiem na górnej alei, w którym kluczowe zabójstwo zdobył GimGoon.

Uzyskane w ten sposób złoto pozwoliło toplanerowi FunPlus Phoenix przeżyć teoretycznie niekomfortowy dla siebie pojedynek na linii – w ekwipunku władającego Mordekaiserem zawodnika widniał już skończony Hextech Protobelt, podczas gdy stojący naprzeciw niego Langx mógł pochwalić się jedynie Phage'em. Pierwsza większa walka drużynowa pokazała dokładnie, czego obawiać może się Royal Never Give Up – umiejętność specjalna Mordekaisera wykluczyła z potyczki Uziego, dzięki czemu FunPlus Phoenix miało przewagę w postaci strzelca. To starcie zakończyło się jednak dla RNG pomyślnie, gdyż w drodze do pomocy swoim kolegom został złapany Doinb – midlaner przegrał pojedynek jeden na jednego z Xiaohu, co przechyliło szalę zwycięstwa na stronę Royal Never Give Up.

Obie ekipy utrzymywały na Summoner's Rift względną równowagę – posiadające dwa zabójstwa więcej w 29 minucie Royal Never Give Up miało również na koncie o jedną zdobytą wieżę mniej od swoich rywali, co powodowało, iż FunPlus Phoenix miało w swoich sakwach niemal identyczną liczbę monet. Wspomniany wyżej czas rozgrywki był jednak początkiem upadku RNG – najpierw dwukrotnie wyłapany został Xiaohu, który praktycznie nie miał okazji do pomocy swoim kolegom, co otworzyło FPX drogę do Barona Nashora. FunPlus Phoenix rozpoczęło z tym wzmocnieniem marsz ku zwycięstwu, niszcząc trzy wieże w oczekiwaniu na odrodzenie się Pradawnego Smoka, którego również zabezpieczył Tian. Tuż po ustaniu bonusu od tego potwora, heroiczny atak podjął Karsa, lecz wtedy już FPX miało w plecakach aż 10 tysięcy sztuk złota więcej i bez problemu rozprawili się z całą przeciwną drużyną, kończąc finał LPL z wynikiem 3 do 1.