Już za parę dni rozpoczną się najważniejsze rozgrywki League of Legends na świecie. Od piątku najlepsi gracze staną do walki o tytuł mistrzów globu. W tym zaszczytnym gronie nie zabraknie reprezentantów Polski.

Jankos, Vander, Inspired i Selfmade – tych czterech zawodników zna każdy kibic LoL-a w naszej ojczyźnie. W poniższym tekście przybliżymy sylwetkę ostatniego z wymienionych, leśnika Fnatic, czyli Oskara „Selfmade’a” Boderka.

Jak łatwo zauważyć, Polska junglerami stoi. W trzech najlepszych formacjach na Starym Kontynencie znajdziemy reprezentanta Kraju nad Wisłą, który obsadza tę kluczową pozycję. Można nawet stwierdzić, że polski leśnik jest w LEC-u gwarancją sukcesu. Od dłuższego już czasu tytuł najlepszego na tej pozycji w EU należy bezsprzecznie do Marcina „Jankosa” Jankowskiego. Ostatnia runda naruszyła jednak ten wizerunek, a wszystko to za sprawą właśnie Boderka.

Występujący w drugiej formacji ostatnich dwóch splitów Selfmade wniósł nową jakość do FNC. Ekipa, w której gra wraz z Martinem „Rekklesem” Larssonem, od bardzo długiego czasu pozostawała w cieniu dominującego europejską scenę G2 Esports. Choć w dalszym ciągu nie udało się jej wywalczyć tytułu mistrzów Europy, to wymiana junglerów wniosła nową jakość w jej grze. Pierwsze od lat zwycięstwo z arcyrywalami z G2 to właśnie w głównej mierze zasługa Selfmade’a. Ale skąd w jednej z najbardziej utytułowanych drużyn na świecie wziął się młody Polak? No więc zacznijmy od początku.

Kariera Boderka nie jest ani tak długa jak Vandera i Jankosa, ani tak obfita w sukcesy. Nie zmienia to faktu, że ten już niedługo dwudziestojednoletni gracz wywalczył sobie porządną markę. Jego ścieżka na zawodowej scenie zaczęła się mniej więcej w 2017 roku w hiszpańskiej organizacji ThunderX3 Baskonia. Krótki, zaledwie kilkumiesięczny pobyt w tej formacji zaowocował wygraniem 12. sezonu LVP SuperLigi Orange. Już wtedy Boderek pokazał się jako świetny AP leśnik, dominujący wroga między innymi za pomocą Elise. Dobre występy spowodowały, że zainteresowało się nim MAD Lions E.C. W krótkim odstępie czasu nowa drużyna Selfmade'a zdominowała Półwysep Iberyjski. Na konto Polaka wpadł kolejny tytuł LVP SuperLigi, zwycięstwo w Iberian Cup oraz przede wszystkim triumf w EU Masters. Warto też wspomnieć, że dokonał on tego wraz ze swoim obecnym kolegą z zespołu, Timem „Nemesisem” Lipovškiem. Po tak błyskotliwym sezonie nie było innej opcji, niż awans do najważniejszej ligi na kontynencie. Kontrakt z SK Gaming i debiut w League of Legends European Championship dodał rozpędu karierze Oskara. W swoim pierwszym splicie w LEC-u zdobył najwięcej, bo aż siedem tytułów Player of the Game, mimo że SK wygrało zaledwie dziewięć gier. W pamięci widzów zapisało się też niefortunnie dobrane Infinity Edge do Rek'Sai w decydującej grze play-offów.

Wobec świetnej dyspozycji w SK zaproponowano Selfmade'owi miejsce w prestiżowym Fnatic. Mimo problemów polski leśnik bardzo dobrze zaadaptował się w nowej formacji. Z każdą kolejką stawał się jej coraz ważniejszym ogniwem, dając nową jakość w grze i udowadniając, że był dobrym wyborem na miejsce Madsa „Broxah” Brocka-Pedersena. Świetna gra Boderka spowodowała, że stał się on najważniejszą obok Rekklesa częścią FNC. Swoją siłę pokazał w półfinale z G2 Esports, w którym zdominował Jankosa. Siejąc spustoszenie zwłaszcza bohaterami polegającymi na mocy umiejętności, potrafił on samodzielnie (lub przy pomocy Rekklesa) poprowadzić kolegów do zwycięstwa. Wobec bardzo słabej postawy Nemesisa ciężko jest powiedzieć, na co naprawdę go stać. Wydaje mi się jednak, że Worldsy będą miejscem, w którym będzie mógł udowodnić, że jest absolutnym światowym topem na swojej pozycji.

Swój pierwszy pojedynek na Worlds 2020, który będzie jednocześnie dla niego debiutem na imprezie tej rangi, Selfmade stoczy już 3 października. Rywalami Fnatic będą zwycięzcy LCS z Team SoloMid.