Fantastyczny pojedynek w półfinale League of Legends European Championship. Faworyzowane G2 Esports uległo po epickich pięciu mapach Fnatic.

Od samego początku zapowiadało się, że będzie to półfinał, na jaki czekaliśmy. Jako pierwsze do ofensywy przystąpiło Fnatic, w którym fenomenalną robotę robił Oskar „Selfmade” Boderek. Sterujący Hecarimem polski leśnik całkowicie przyćmił swojego odpowiednika po drugiej stronie, czyli Marcina „Jankosa” Jankowskiego, któremu gra Lilią niezbyt odpowiadała. Po porażce w pierwszej mapie, obrońcy tytułu przystąpili do kontrofensywy. Dużo lepiej radził sobie „Rzeźnik z Poznania”, ale to przede wszystkim błędy Tima „Nemesisa” Lipovška przesądziły o wyrównaniu. Odpowiadając na wygraną G2 ponownie przypomniał o sobie Selfmade, który wspólnie z Martinem „Rekklesem” Larssonem” zmiażdżył defensywę wroga. Ponownie tego dnia to FNC wyszło na prowadzenie. Mając przysłowiowy nóż na gardle Jankos i spółka zagrali rozważniej, wypatrując błędów ze strony rywali. Taktyka ta opłaciła się i mieliśmy 2:2. Ostatnia mapa półfinału była prawdziwym crème de la crème dla wszystkich fanów esportu w League of Legends. Epickie akcje po obu stronach, wzajemne kontrataki i ciągła zmiana zespołu na prowadzeniu. Obie formacje walczyły z niesamowitą zaciętością i brutalnością, a sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Ponownie pierwsze skrzypce grał Selfmade, który był wczoraj znacznie lepszy od Jankosa. Żadna ze stron nie zamierzała jednak odpuścić. Fnatic walczyło nawet mimo tego, że pozostał im zaledwie samotny Nexus. Ta wytrwałość przyniosła jednak zamierzony skutek. Po głupim błędzie Rasmusa „Capsa” Borregaarda Rekkles i spółka przejęli inicjatywę i ostatecznie po prawie czterdziestu pięciu minutach to baza G2 została zniszczona.

Kibice Fnatic czekali na to by ich formacja pokonała G2 Esports w serii aż 874 dni. Co ciekawe, jest to pierwszy przypadek w historii, że dokonali tego bez Capsa w swoim składzie. Czy był to jednorazowy wyskok? A może nadszedł czas na nowego mistrza Starego Kontynentu? Odpowiedź poznamy już wkrótce. Niewykluczone także, że powtórka z tego spotkania czeka nas w finale, gdyż Jankos i spółka powalczą o awans jeszcze raz.