Po fatalnych dwóch pierwszych tygodniach SK Gaming zdecydowało się na zmiany. Jednak znów są one tak samo bezsensowne, jak te przed splitem. Także szansa na to, że SK się podniesie, jest moim zdaniem znikoma.

Przed sezonem SK Gaming ogłosiło kontrowersyjne zmiany. Świetnie spisujący się wiosną Treatz został przesunięty na jungle. Za to Jesiz, czyli trener formacji wrócił na rolę wspierającego. Powodem takich zmian miał być rzekomo brak czasu na lepsze rozwiązania. Ja jednak uważam, że jak się gra w LEC, to trzeba sobie radzić też w cięższych sytuacjach.

Jak na razie każda drużyna rozegrała 5 meczów i SK Gaming zdecydowanie się wyróżnia na tle innych. Ostatnie miejsce w tabeli, rekord 0-5 i porażki co prawda po kilku wyrównanych meczach, ale przez głupie błędy, w większości Jesiza. Dlatego właśnie jego trzeba było wymienić, więc ten wrócił do pełnienia funkcji trenera. Jednak na zastępstwo można było po prostu cofnąć Treatza na rolę, na której sobie świetnie radził i wziąć Canee, który znakomicie gra w akademii.

Tymczasem SK Gaming przesunęło Lilippa na pozycję wspierającego, zostawiając Szweda na jungli. Niemiecki wspierający miał kilka dobrych występów w Prime League, ale bez fajerwerków. Także ciężko zrozumieć tę decyzję, aczkolwiek jak ona poskutkuje, zobaczymy w następnych tygodniach. W piątek o 19:00 SK zmierzy się z MAD Lions, a w sobotę o 17:00 z Excel Esports. Lwy bez formy i średnie XL to zespoły do pokonania dla dobrej ekipy, jednak SK taką raczej nie jest.