Gry G2 Esports zawsze są jednymi z ciekawszych, ze względu na miły dla oka styl gry zespołu. Zawsze coś się dzieję. Nie inaczej było dzisiaj – zeszłoroczni mistrzowie LEC dostarczyli widzom niezłe show.

G2 Esports rozpoczęło spotkanie podobnie jak w dniu wczorajszym. Na początku oddali kilka zabójstw na konto rywali, przez co popadli w mały deficyt w złocie. To jednak działo się na dolnej alejce, i było wyraźnie efektem jeszcze niepełnego zgrania się Capsa z Mikyx. SK Gaming szybko musiało zauważyć, że rywale posiadają także wartych uwagi solo lanerów i leśnika, którzy zaczęli im prędko przysparzać problemów w innych częściach mapy. Głównie można tutaj pochwalić Jankosa, który Lee Sinem wywierał niesamowitą presję na mapie.

Sacre i spółka starali się nie oddać pełnej inicjatywy w ręce oponentów, i aktywnie o to walczyli. W środkowej fazie rozgrywki ich najmocniejszym aspektem był Crownshot, który wyrządzał naprawdę spore szkody. Do podobnego wniosku szybko doszli zawodnicy G2 Esports, nie pozwalając strzelcowi znaleźć się w faworyzowanej pozycji. Tak było w jednym teamfighcie, w którym finaliści mistrzostw świata dokonali wymiany pięć za zero, a następnie zgładzili Barona Nashora. Z cennym błogosławieństwem i brakiem pomysłu na obronę bazy w obozie SK Gaming, podopieczni GrabbZa prędko włamali się do bazy przeciwników, i zniszczyli nexusa.