W pierwszych derbach, po powrocie SK Gaming do LEC, G2.Esports bez większych problemów pokonała drużynę polskiego debiutanta w najlepszej europejskiej lidze – Selfmade.

SK Gaming

Spain Werlyb ‒ Kennen
Poland Selfmade ‒ Lee Sin
Korea, Republic of Pirean ‒ LeBlanc
Slovenia Crownshot ‒ Lucian
Korea, Republic of Dreams ‒ Braum

vs.

G2 Esports

Viktor ‒ Wunder Denmark
Sejuani ‒ Jankos Poland
Urgot ‒ Caps Denmark
Ezreal ‒ Perkz Croatia
Thresh ‒ Mikyx Slovenia

Od początku fazy wyboru bohaterów obie formacje skupiły się na tym, żeby przeciwnicy nie mogli użyć swoich komfortowych postaci. Tym samym Jankos nie mógł w tym meczu ponownie pokazać siły Karthusa i został zepchnięty na Sejuani. Z tego powodu ciężar prowadzenia spotkania w większej mierze wylądował na barkach duńskiego duetu. Z drugiej strony SK Gaming było w stanie przejąć Luciana i to właśnie Crownshot miał być głównym aktorem w grze swojej formacji.

Jankos od samego początku gry skupił się na środkowej alejce i starał się zapewnić przewagę dla Capsa. Duńczyk bardzo szybko był w stanie wykorzystać wsparcie polaka i tym samym przejął kontrolę nad środkową alejką. Pirean kompletnie nie dawał rady w starciu z dwoma wytrzymałymi bohaterami i nawet pomoc Selfmade nic mu nie dała. Tym samym to właśnie G2 od pierwszych minut gry budowało sobie przewagę w złocie. Mocno pomógł w tym również Perkz, który wyszedł obronną ręką z bardzo niekorzystnego pojedynku.

Słabe spotkanie rozegrał Werlyb, który w stosunkowo krótkim czasie stracił pierwszą wieżę. Do środkowego etapu spotkania G2 przechodziło z przewagą niespełna 2000 sztuk złota, ale to właśnie świetna gra drużynowa sprawiła, że w kolejnych minutach gry drużyna Jankosa potroiła swoją przewagę. Już w 23 minucie Jankos zgładził barona i od tego momentu SK Gaming praktycznie nie istniało w tym pojedynku. Niecałe trzy minuty później G2 zniszczyło nexus rywala i dopisało piątą wygraną na swoje konto w tej edycji LEC.