Wszystko wydawało się już przesądzone, kiedy Clutch Gaming wygrało drugą grę w serii i było jedno zwycięstwo od trzeciego miejsca letnich play-offów. Counter Logic Gaming nie powiedziało wtedy jeszcze swojego ostatniego słowa.

Wczorajsza seria pomiędzy Clutch Gaming a Counter Logic Gaming była przykładem tego, że mecze o trzecie miejsce potrafią być pełne emocji. Stawką były punkty Championship, które definiują ułożenie w drabince w kwalifikacjach regionalnych do mistrzostw świata. Triumfator wczorajszego starcia miał zostać ustawiony tuż przed final bossem drabinki, czyli Team SoloMid. Dzisiaj już wiemy, że tym składem będzie CLG.

Prawie cała seria była wprawdzie dosyć wyrównana. Przez pierwsze dwie gry, to faktycznie Huni i spółka zdobywali więcej korzyści we wczesnej fazie gry, które sprawie transferowali na plusy idąc dalej w rozgrywkę. Posiadali oni odpowiednią, lepszą od CLG wizję wokół globalnych objective'ów, takich jak smoki i Baron. Lepsze też były ich rotacje na Summoner's Rift, dzięki czemu zawsze byli oni jedną, dwie wieże do przodu. Pomimo tego wszystkiego Counter Logic Gaming nie dało się zapędzić do kąta, i aktywnie szukali sposobów na powrót do meczu, na pokrzyżowanie planów Clutch Gaming. Czasami, tak jak na przykład w pierwszej grze, udało im się nawet ukraść Nashora spod nosa oponentów. Nie potrafili jednak tego poprawnie wykorzystać, dlatego też to finalnie lepsze Clutch, głównie pod względem uzbrojenia, dwa razy niszczyło ich nexusa.

Wyciągnąć wnioski z porażek

Counter Logic Gaming potrzebowało dość sporo czasu, żeby przygotować strategię i pomysł, który przeszkodzi niezawodnemu do czasu Clutch. Trzecią część serii rozpoczęli dosyć podobnie, znowu oddając first blooda na konto przeciwników. Potem podopieczni ThinkCarda wciąż górowali w teamfightach, których nie było mało. Punktem kulminacyjnym nie tylko trzeciej gry, ale także całej serii, była bójka w jamie Barona w okolicach 25 minuty, w której udział wziął każdy gracz na mapie. Poza zabiciem stwora, CLG wyeliminowało kilku członków Clutch. Poza lepszym uzbrojeniem, PowerOfEvil i spółka otrzymali także zastrzyk pewności siebie. Z tymi atutami wygrali spotkanie, i rozpoczęli swój niesamowity powrót.

W kolejnych dwóch bataliach role się odwróciły. Early game nie należał już do młodego zespołu Damonte'a, a smoki padały łupem zawodników Counter Logic Gaming. Posiadając od wczesnych minut dodatkowe atuty, CLG szybko rzuciło się do ataku. Włączyli swój agresywny styl gry i potężną presje. Clutch Gaming nie wiedział zbytnio, jak ma zareagować na takie zachowanie ze strony rywali. Zwłaszcza w ostatniej części serii. Kiedy czwarty mecz był jeszcze dosyć wyrównany, jako że prowadzący wtedy serie zespół przejawiał znaki życia i reagowania na akcje przeciwników, to nie można tego samego rzec o finale tego best of five. Tam na mapę załadowało się wymęczone i bez motywacji Clutch, w przeciwieństwie do pozostałych czterech gier. Zdobyli oni wtedy zaledwie jednego killa. Ich baza szybko padła łupem CLG.

Tym oto sposobem, Counter Logic Gaming po wielu sezonach posuchy wraca na podium ligi. Będą przygotowywać się teraz na zwycięzce pierwszego w gauntlecie pojedynku pomiędzy FlyQuest a Clutch Gaming.

Sobota

  • 23:00 – Counter Logic Gaming vs Clutch Gaming

Niedziela

  • 22:00 – Team Liquid vs Cloud 9

Już dzisiaj wieczorem poznamy za to mistrza letniego sezonu LCS. Czy Team Liquid pobije rekord i wygra puchar czwarty raz z rzędu? A może Cloud 9 przeszkodzi im w tym? Dowiemy się już dzisiaj, startując o 22:00 czasu polskiego. Transmisja będzie dostępna na kanale Riot Games w serwisie twitch.TV.