Spotkaniem otwierającym dzisiejsze zmagania w ramach League Champions Korea była niesamowicie ważna rywalizacja między SK Telecom T1 oraz Gen.G. Ekipa Blanka wzięła rewanż za zeszłoroczne mistrzostwa Świata, pozostając jednocześnie w walce o występ w play-offach ligi.

SK Telecom T1 2 - 1 Gen.G

Dla obu rywalizujących ekip, spotkanie to było niezmiernie ważne – SK Telecom T1 próbuje cudownym powrotem znaleźć swoje miejsce w play-offach ligi, zaś Gen.G walczy o lokatę w czołowej trójce LCK. Z tego powodu, formacje chciały za wszelką cenę odnieść zwycięstwo. To podejście było doskonale widoczne już od pierwszych minut odsłony inaugurującej niedzielne starcia. Edgar (trener Gen.G), podobnie jak kkOma, powierzył swoim zawodnikom dość bezpieczne kompozycje, skupiające się na walkach drużynowych. Postacie wybrane przez SK Telecom T1 spisywały się jednak nieco lepiej w otwartych potyczkach, co spowodowało, iż Gen.G musiało znaleźć sposób na zinfiltrowanie defensywy rywala. Spotkanie zaczęło się jednak bardzo powoli – żaden z zespołów nie chciał wyjść z inicjatywą, pozwalając Pireanowi, Bangowi, Rulerowi oraz Fly'owi na spokojne uzbieranie nader potrzebnego złota. Ostatecznie, worek z zabójstwami rozwiązało SKT T1 – ekipa świetnie przewidziała ruch Ambitiona i obróciła gank dżunglera Gen.G przeciwko jego formacji. Tym samym, mistrzowie Świata nie zdołali wykorzystać przewagi, jaką Ruler oraz CoreJJ wypracowali na dolnej alei, a strzelec pożegnał się nawet ze swoim życiem.

Chwilę później Effort po raz kolejny wpisał się na tabelę, zdobywając asystę w górnej części mapy, gdzie SKT T1 wyeliminowało dwóch rywali oraz zabezpieczyło Heraldzicę Riftu. Ta sytuacja niespodziewanie ostudziła jednak zapędy obu formacji do dalszej walki. Podopieczni kkOmy przejęli kontrolę nad mapą, niszcząc systematycznie struktury Gen.G. Podczas kolejnych 20 minut obejrzeliśmy tylko dwa zabójstwa. Ten zastój okazał się jednak ciszą przed nadchodzącą burzą. W 37 minucie Pirean przypomniał zawodnikom Gen.G, dlaczego nie pozostawia się Ryze'a bez opieki i kompletnie wymazał Fly'a z powierzchni Summoner's Rift. Obrażenia, które midlaner zdołał zadać jeszcze przed swoim upadkiem pozwoliły zaś SK Telecom T1 na zdominowanie walki, która w tak późnym stadium gry oznaczała końcowy triumf kolegów Fakera.

Gen.G chciało błyskawicznie zatrzeć złe wrażenie, które ekipa wywarła w pierwszej odsłonie spotkania. Pierwszą nutę po zmianie stron dość niespodziewanie zagrał Fly – były midlaner FlyQuest pokonał Pireana w walce jeden na jednego, zapewniając swojej drużynie nieco przestrzeni do prowadzenia dalszej gry. Ten błogi stan nie trwał jednak długo – w arsenale SK Telecom T1 znajdowały się zabójcze flanki Thala, które znalazły swoją ofiarę już w 8 minucie. Toplaner w kolejnych minutach stał się prawdziwym postrachem reprezentantów Gen.G, którzy nie potrafili zbytnio wygrać walki drużynowej.

Zawodnicy SK Telecom T1 rozpętali następnie prawdziwe piekło na Summoner's Rift, spychając oponentów do głębokiej defensywy. Dość dobre rotacje ze strony CoreJJa i spółki pozwoliły im zgarnąć dwa smoki, w tym jedynego Infernala, lecz SKT T1 wyszło na znaczne prowadzenie w ilości posiadanego złota. Wydawało się, że nic nie jest w stanie zagrozić zespołowi Blanka, lecz Gen.G pokrzyżowało im plany. Agresja Fly'a oraz Rulera sforsowała porzucenie drugiego Barona Nashora, dzięki czemu to ekipa Haru zdobyła kontrolę nad tym obszarem Summoner's Rift. Wzmocnienie powędrowało mimo wszystko w ręce SK Telecom T1, lecz kompletny brak organizacji w szykach wicemistrzów Świata pozwolił Gen.G na wygranie walki drużynowej i utrzymanie się w grze. Pojawienie się kolejnego Nashora było następnym katalizatorem, lecz tym razem wszystko poszło już po myśli Fly'a i spółki, którzy wyeliminowali trzech zawodników SKT T1, a następnie zakończyli drugą odsłonę spotkania.

Obie ekipy porzuciły bezpieczny styl gry w trzecim starciu. Akcja rozpoczęła się błyskawicznie, gdyż Blank i Haru spotkali się na górnej rzece już w trzeciej minucie. Ta sytuacja szybko obróciła się w mini-teamfight, z którego nieco lepiej wyszło Gen.G – dżungler formacji zainkasował złoto za pierwsze zabójstwo. Pomimo szybkiej śmierci, Blank pozostał jednak niesamowicie aktywny w pobliżu swojego toplanera, usiłując właśnie w tym sektorze mapy wytworzyć przewagę. Chaotyczne walki ogarnęły górną połowę Summoner's Rift przez początkowych 11 minut, w których nieco lepiej radziło sobie SK Telecom T1. Co prawda Blank zdecydowanie przegrywał porównanie do Haru, lecz zarówno Thal, jak i Pirean wyglądali na silniejszych od swoich rywali.

Czynnikiem decydującym o końcowym rozstrzygnięciu okazała się być właśnie dyspozycja midlanera SKT T1. Dwa wczesne zabójstwa oraz dosyć dobry wskaźnik pokonanych minionów pozwolił Pireanowi przemienić Swaina w prawdziwą maszynę do zabijania. Gen.G zabezpieczyło co prawda dwa pierwsze smoki, lecz w żadnej kolejnej walce drużynowej nie potrafiło zagrozić byłemu zawodnikowi Phoenix1. Pomimo wcześniejszej porażki, Pirean nie zląkł się nawet pojedynku jeden na jednego z Fly'em, w którym triumfował po doskonałym outplayu mechanicznym. Niezdolne do wyeliminowania rozpędzonego Swaina Gen.G broniło się dzielnie, lecz skapitulowało po 40 minutach, oddając ostateczne zwycięstwo w ręce SK Telecom T1.

KT Rolster 2 - 0 bbq Olivers

W pierwszej odsłonie spotkania kończącego rozgrywki szóstego tygodnia LCK, bbq Olivers zdecydowało się porzucić konwencjonalnego strzelca, oddając w ręce Ghosta Swaina. KT Rolster wybrało zaś dwie postacie normalnie widywane właśnie w rękach carry na dolnej alei, wysyłając Varusa na środkową linię. Pomimo tego, iż Kog'Maw nie jest najsilniejszym marksmanem, Deft i Mata kompletnie zdominowali jednak opozycję, forsując ostatecznie walkę, w której z życiem pożegnał się Ghost. Następne minuty należały w pełni do Score'a, który swoimi ultimate'ami świetnie kontrolował przebieg każdego starcia drużynowego.

bbq Olivers nie zamierzało jednak patrzeć z założonymi rękoma, jak KT Rolster zdobywa coraz więcej przestrzeni. Agresywne inicjacje Tricka i IgNara rozbijały szeregi KT, co pozwoliło bbq powrócić do gry, a nawet wyjść na znaczne prowadzenie. Ekipa doskonale poruszała się po mapie, znajdując kolejne darmowe zabójstwa, jednocześnie nie pozwalając KT Rolster na odzyskanie inicjatywy. Nawet bardzo wyrównana walka, która rozegrała się w jamie Barona Nashora, pozwoliła formacji na ucieczkę ze wzmocnieniem na wszystkich członkach zespołu. Wydawało się, że kwestią czasu pozostanie, kiedy bbq Olivers wysunie się na prowadzenie w spotkaniu. KT, znajdując się w deficycie pięciu tysięcy sztuk złota, przypuściło jednak ostatni, rozpaczliwy atak. Fatalne pozycjonowanie graczy bbq Olivers dało okazję Smebowi do wrzucenia aż trzech oponentów w ścianę, dzięki czemu Score ukradł Barona. W tej walce aż czterech graczy bbq poniosło śmierć, co pozwoliło KT Rolster na natychmiastowy szturm na bazę rywali oraz zakończenie pierwszej odsłony spotkania.

bbq Olivers nie chciało pozwolić na to, by scenariusz sprzed kilkudziestu minut się powtórzył. Dlatego też, do szybkiej ofensywy przeszedł duet z dolnej alei – Ghost i IgNar bardzo odważnie poczynał sobie we wczesnych fazach gry, błyskawicznie eliminując Matę. Ekipie nie udało się jednak przejąć kontroli nad mapą, wychodząc jedynie na prowadzenie około tysiąca sztuk złota. W kolejnych minutach zespoły wymieniały ciosy, na przemian zdobywając inicjatywę w spotkaniu. Jedynym niezainteresowanym udziałem w tym szaleństwie był Deft, który preferował spokojne wyfarmienie kluczowych dla Tristany przedmiotów.

W pewnym momencie, KT Rolster przeszło do znacznego ataku. Smeb oraz Mata utworzyli niejako oddział specjalny KT Rolster, który nękał co chwilę Crazy'ego. Ta presja pozwoliła na swobodne rozgrywanie walk pozostałym członkom KT, z czego w końcu skorzystał Deft. Kompletnie nieatakowany przez zawodników bbq Olivers, były reprezentant m.in. Samsung Blue przemienił Summoner's Rift w swój teatr. W kluczowej walce, strzelec zdobył potrójne zabójstwo, a chwilę potem sprowokował aż dwóch rywali do rotacji w górną część mapy, dzięki czemu reszta graczy KT Rolster otworzyła bazę bbq. Kurczaki nie potrafiły się wybronić i skapitulowały bez większej walki.