Trzeci dzień czwartej kolejki LCK przyniósł ogromne zaskoczenie – SK Telecom T1 zostało kompletnie ograne przez Afreeca Freecs i odnotowało pierwszą porażkę w sezonie, tracąc pierwsze miejsce w lidze.

Spotkanie otwierające czwartkowe rozgrywki zapowiadało się dość nieciekawie. Pojedynkowały się między sobą ekipy z dolnej części tabeli – MVP oraz Kongdoo Monster. Ci drudzi od początku ligi mają dużo problemów, których nadal nie udało im się rozwiązać. Mecz z MVP pokazał jednak, że jest jeszcze dla Kongdoo promyk nadziei. Ich rotacje w drugiej grze były bardziej proaktywne, a faza wyborów i wykluczeń wydawała się znacznie lepsza. Pomimo tych usprawnień to MVP okazało się lepszą drużyną w czwartkowym pojedynku. Dużą zasługę ma w tym ADD, który zaprezentował się doskonale, zwłaszcza na trzeciej mapie, kiedy grał Sionem. Cała uwaga skupiona była jednak na Maxie – support postanowił spróbować swoich sił na Vel'Kozie, co okazało się świetnym pomysłem. Wspierający zakończył ostatnią grę spotkania z wynikiem 6/0/7 i ogromną ilością zadanych obrażeń.

Drugi mecz czwartkowych rozgrywek był znacznie ciekawszy. SKT po raz pierwszy podjęło w nim jedną z wyżej plasujących się ekip w lidze, Afreeca Freecs. Już od pierwszej chwili mecz był bardzo zacięty, a drużyny szły łeb w łeb. Dość słabo zaprezentował się dwukrotny MVP Mistrzostw Świata – Faker. Jego gra Katariną pozostawiała wiele do życzenia, a teoretycznie słabszy przeciwnik – Kuro, zdołał zdziałać znacznie więcej. Jednakże to doskonałe zagrania MaRina pozwoliły Afreeca zakończyć pierwszą mapę spotkania, tym samym kończąc passę bez porażki SKT.

Druga gra meczu zaczęła się gorzej dla mistrzów świata – Huni postanowił samotnie zapuścić się w junglę przeciwnika, tym samym oddając pierwszą krew przygotowanym na jego działania zawodnikom Afreeca Freecs. Jeszcze większą przewagę szybko wykreował swojej drużynie Spirit, który po raz kolejny pokazał się z dobrej strony na Gravesie. Na drugiej mapie spotkania kompletnie zdominował Peanuta i kontrolował rozgrywkę w stu procentach. Jego genialny występ znalazł odbicie w statystykach – jungler zakończył mecz z wynikiem 6/0/1. Zwycięstwo Afreeca było zaskakujące, lecz zdecydowanie zasłużone – drużyna pokazała się bardzo dobrze, a decyzje, które podejmowała były bezbłędne. SKT nie udało się utrzymać passy zwycięstw, a pierwsza porażka sprawiła także, że mistrzowie świata utracili pierwsze miejsce w lidze.

W sobotnich meczach będziemy mieli szansę oglądać pojedynek na szczycie tabeli – KT Rolster powalczą z Samsung Galaxy, by utrzymać prowadzenie, następnie Longzhu Gaming będą próbować umocnić się na czwartym miejscu w meczu przeciw ROX Tigers.