Ledwo co ochłonęliśmy po wybuchowym finale Spring Splitu, w którym G2 rozgromiło fnatic, a Riot Games już zaczyna komunikować letnią edycje europejskich rozgrywek. Na początek podana została data startu.

Zmaganiami z najwyższego szczebla z Jankosem, Selfmadem i innymi polakami w rolach głównych będziemy mogli ponownie zachwycać się już 12 czerwca. Jest to odrobinę krótsza przerwa niż zazwyczaj, jednak nikogo nie powinno to dziwić. Sam Spring Split został opóźniony ze względu na pandemię koronawirusa, a Mid-Season Invitational zostało odwołane. Włodarze z Riotu w ostatnim oświadczeniu dali jasno do zrozumienia, że wciąż planują zorganizować Worldsy w pierwotnym, nieznanym jeszcze terminie. Stąd też dzień rozpoczęcia letniej rundy zostanie niezmieniony.

Wraz z letnim splitem na Starym Kontynencie wrócą także „supertygodnie”. Podczas nich, przez trzy dni przyjdzie nam zobaczyć aż piętnaście meczów. Będą nimi tygodnie na start i zakończenie rozgrywek, czyli pierwszy i ósmy tydzień LEC. Jest to najprawdopodobniej spowodowane presją czasu wywołaną przez koronawirusa, który opóźnia wiele globalnych sportowych rozgrywek, w tym Worldsy.

Riot na razie nie podał konkretnych informacji co do formatu, w którym rozpoczną się rozgrywki, ze względu na dynamiczną sytuację na świecie związaną z SarS-CoV-2. Nie wiadomo więc, czy swoich ulubionych zawodników będziemy oglądać ze studia czy online, bądź też czy finały faktycznie odbędą się w Malmö. Decyzje mają być podejmowane na podstawie tego, jak będzie wyglądać globalna sytuacja.

Lekko ponad miesiąc przerwy oznacza, że maj będzie miesiącem, który stanie pod znakiem roszad i transferów na europejskiej scenie League of Legends. Swoją przebudowę rozpoczęło już między innymi Excel Esports, które w zeszłym tygodniu podziękowało swojemu top i mid lanerowi. Patrząc na mierne wyniki zespołów z dna wiosennej fazy zasadniczej, czyli SK, Schalke, Vitality, czy wcześniej wymieniona brytyjska organizacja, można spodziewać się kompletnych rekonstrukcji danych składów występujących w LEC.