Konrad „KonDziSan” Sopata, przed laty profesjonalny zawodnik League of Legends występujący w Challenger Series. Do niedawna trener zagranicznych drużyn, który postanowił wznowić karierę gracza. Co kierowało jego motywami i dlaczego postanowił wrócić do Polski?

Od Twojej kariery profesjonalnego gracza, gdy występowałeś chociażby w Challenger Series, minęło sporo czasu. Jak wspominasz tamte wydarzenia?

Nigdy nie byłem typem gracza komputerowego, jednak zawsze uwielbiałem rywalizację. Od momentu przejścia na „trenerkę” brakowało mi emocji związanych z byciem profesjonalnym zawodnikiem. Jestem typem osoby, która nie lubi być w cieniu, jednak będąc trenerem, musiałem pełnić taką rolę. Ten sam cel, te same oczekiwania. Jednak będąc graczem, to ja miałem możliwość zmienienia przebiegu rozgrywki w jej każdym momencie.

Co zadecydowało o zmianie Twojej profesji na trenera?

Pierwsze kroki jako trener stawiałem już za czasów mojej profesjonalnej gry. Sprawowałem wówczas obie role – podjąłem się tego zadania z racji małej ilości kompetentnych trenerów. Decyzje o całkowitej zmianie podjąłem z racji mojego związku. Nie chciałem wyjeżdżać do gaming house’u, nie chciałem też być w ciągłym stresie – wyścig szczurów. Było to dla mnie wygodniejsze rozwiązanie.

Karierę szkoleniowca zbudowałeś za granicą. Czy metodyka pracy w Turcji, czy Arabii Saudyjskiej różni się od europejskiej?

Tak naprawdę to całą moją karierę budowałem za granicą. Moje początki w polskich drużynach za czasów Challenger Series może i przygotowały mnie na przyszłość, ale dołączenie do nich było jednym z moich większych błędów.

Mam wgląd na to, co się dzieje w czołowych drużynach europejskich, Ameryki Północnej czy regionów Wildcard. Jedyna różnica, która mogę wskazać, jest motywacja graczy i ich przygotowanie do gier. Zauważyłem, że większość drużyn ma nadal problem z prawidłowym przygotowaniem do meczów i skupianiu się na ważnych i ważniejszych aspektach gry.

Przechodząc do bardziej bieżących spraw, dlaczego zdecydowałeś się na powrót do Polski?

Wróciłem do Polski na wybory,  czyli aby ją zmienić, a tak poważnie – wróciłem, by kontynuować karierę profesjonalnego gracza.

Jakie są Twoje plany na przyszłość?

Mam zamiar być bardziej aktywny na mediach społecznościowych. Staram się odbudować polską społeczność wokół swojej osoby. Mam wiele rzeczy w planach: od dokumentów, do naprawdę dobrego kontentu. Najbardziej jednak skupiam się na przygotowaniu do powrotu do gry w 2020 roku.

Czy Twój powrót do kraju jest równoznaczny z zakończeniem współpracy z dotychczasowymi drużynami – Besiktas Female, reprezentacja Arabii Saudyjskiej, czy MnM Gaming?

Do końca bieżącego roku kontynuuję swoją współpracę z eGz eSports, czyli drużyną z Arabii Saudyjskiej, oraz Besiktas Female. W grudniu czekają nas trzy duże turnieje: w Riyahd, Dubaju oraz Abu Zabi. Jeśli chodzi o MnM Gaming, mój kontrakt skończył się w momencie ukończenia letniego Forge of Champions.

Mówiąc o Besiktas, jak oceniasz współpracę z drużyną kobiecą? Czy problemy finansowe, o których ostatnio wiele się mówi, znacząco wpływały na osiągane wyniki?

Besiktas Female zmagało się z wieloma problemami rosteru, związanymi z edukacją czy problemami prywatnymi. Jeśli mowa o finansach, to Besiktas od samego początku starało się wszystko wyregulować, więc nie mogę powiedzieć złego słowa na temat tej organizacji. Jak już wspomniałem, wszystko jest regulowane.

Podczas Twojej nieobecności polska scena uległa znaczącej profesjonalizacji. Jak na tle doświadczeń z innych krajów oceniasz jej obecny stan?

Zauważyłem progres polskiej sceny. Większość organizacji dalej zmaga się z problemami publicystycznymi. Nie mówię oczywiście o Piratesports, Illuminar Gaming czy devils.one, bo oni robią dobrą robotę. Mimo wszystko nadal uważam, że polski esport związany z League of Legends jest zacofany z perspektywy sponsoringu i pensji.

W dobrą stronę poszły działania związane z influencerami. Powiększona jest świadomość graczy na ten temat – w końcu to oni nimi są. Za to powinniśmy podziękować panu Adrianowi Widerze. Mam nadzieję, że przełoży się to też w niedalekiej przyszłości na zarobki drużyn, jak i ich pracowników.

Jedno proste pytanie – kto wygra Worldsy?

First Blood King, czyli Marcin Jankowski i spółka! Polska Gurom.

 

Konrada „KonDziSana” Sopatę możecie śledzić na następujących mediach społecznościowych: Facebooku, Twitterze, Instagramie oraz Twitchu.