Marcin „Jankos” Jankowski obecnie odpoczywa po wiosennym splicie EU LCS. Odbyliśmy z nim rozmowę o G2, a także o występach Polaków w LCS oraz European Masters i jego przyszłości.

 

Na początku pytanie dotyczące splitu – rozmawialiśmy przed rozpoczęciem rozgrywek EU LCS i wtedy mówiliśmy o nadziejach, szansach, a także o ryzyku, jakie niósł ze sobą nowy skład G2 Esports. Split mamy za sobą, wyniki są dobre. Opowiedz – jak wyglądał dla Ciebie ten split? Z czego jesteś najbardziej zadowolony, a co Ci się w nim nie podobało?

Oczywiście jestem, przynajmniej w jakimś stopniu, zadowolony z tego, że zajęliśmy drugie miejsce – najwyższą lokatę, jaką do tej pory osiągnąłem w europejskich playoffach. Z drugiej strony pozostaje niedosyt, ponieważ miałem wrażenie, że mogliśmy wygrać finał, mimo iż zostaliśmy pokonani 3:0. Gdybyśmy przyłożyli się nieco bardziej do treningu, czy gdybyśmy mieli troszeczkę więcej czasu lub inaczej podeszlibyśmy do finału, to mógłbym zdobyć swoje pierwsze Mistrzostwo Europy, a to nadal jest moim celem. Poza tym, jestem zadowolony z tego, jak drużyna operowała podczas splitu – miałem wrażenie, że każdy z nas starał się stać się lepszym. Nikt z nas nie był toksyczny, każdy dążył do tego samego celu i sobie pomagał. Wydaje mi się, że wszyscy mogliśmy zrobić więcej – moim zdaniem nie dawaliśmy z siebie tych 110-115%. Może każdy z nas robił tyle, na ile pozwalały okoliczności, ale miałem wrażenie, że mogliśmy dać z siebie jeszcze więcej. Poza tym wydaje mi się, że było OK, nie mam tutaj dużych zastrzeżeń do drużyny ani do siebie.

Na początku sezonu, dużo krytycznych głosów pojawiało się na temat dolnej alei G2 – Hjarnan i Wadid nie zbierali najlepszych opinii na rynku, szczególnie w porównaniu do poprzednich reprezentantów G2 (Zven i Mithy). Początek sezonu mieliście ciężki, wyniki nie były najkorzystniejsze. Ostatnim razem wspominałeś, że wierzysz w potencjał tych zawodników i pomimo tego, że robią błędy, to słuchają i uczą się. Jak według Ciebie rozwinął się wasz botlane na przestrzeni splitu?

Na końcu splitu, nasz botlane grał zdecydowanie lepiej  niż na początku. Nie wiem, czy Hjarnan i Wadid rozwinęli się jako gracze, jeśli chodzi o mechanikę. Obaj powiększyli jednak, podobnie jak ja, swoją wiedzę o grze i dzięki temu, niektóre mecze, które były by super ciężkie, stały się dużo łatwiejsze. Każdy z nas wiedział, co robić na mapie, gdzie ma być, kiedy ma tam być. Nasz bot znacznie więcej starał się też prowadzić grę, udzielać w drużynie, ponieważ wiedzeli, co powinni robić w danym momencie. Jako zespół staliśmy się lepsi.

Przejdźmy do tabeli EU LCS – postawa którego zespołu Cię najbardziej zaskoczyła? Czy uważasz, że znalazła się jakaś pozytywna lub negatywna niespodzianka wśród uczestników wiosennego splitu?

Z pewnością można tu wymienić Misfits – każdy spodziewał się, że będą w finałach, albo przynajmniej w czołowej czwórce ligi. Pokazali się doskonale na Worldsach, prawie pokonali tam SKT T1. Nie zmienili od tego czasu tak naprawdę składu – Sencux działa podobnie jak PowerOfEvil, wydaje mi się też, że nie ma znaczącej różnicy między IgNarem oraz Mikyxem. Misfits nie potrafiło jednak sprawić, aby ten skład zadziałał – bardzo się starali, ale mimo to drużyna nie dostała się do playoffów. Uważam, że było to wielkie rozczarowanie dla fanów nie tylko Misfits, ale wszystkich kibiców w Europie – tak silna “na papierze” formacja nie awansowała do kolejnej fazy LCS. Pojawia się zatem kilka znaków zapytania – czy tych pięciu zawodników ma szanse dostać się do playoffów w letnim splicie, czy oni po prostu nie działają ze sobą. Może przez ten okres wakacji znajdą złoty środek, który pozwoli im wrócić do świetności.

Z pozytywnych zaskoczeń, to wydaje mi się, że na taki tytuł zasługuje Team Vitality. Nie spodziewałem się, że chłopaki ugrają playoffy, a tam zajmą pozycję w TOP 4. Byli nawet blisko wygrania meczu o trzecie miejsce i pojechania na Rift Rivals zamiast Splyce, gdzie nabrali by kluczowego doświadczenia – na ten moment wielu z nich międzyregionalnego obycia jeszcze nie ma, a już zajmują tak wysokie lokaty w Europie. Osiągnięcie pułapu czwartej najlepszej drużyny w ich pierwszym splicie uważam za wielki sukces Vitality.

Pozostając przy Team Vitality – jak oceniasz występy  Jactrolla – supporta tej ekipy, a także Vandera (S04) oraz Selfiego (H2k) w EU LCS?

Zacznę od Jactrolla, gdyż on zaszedł najdalej. Moim zdaniem, Jactroll dalej nie prezentuje swojego najwyższego poziomu – czasami podejmuje on dziwne decyzje i zdarzają się mecze, w których gra naprawdę miernie. Jest jednak wiele spotkań, w których Jakub prezentuje się bardzo dobrze i jest wspierającym, dzięki któremu Minitroupax jest w stanie wygrać dolną aleję. Selfie pojawił się w lidze w środku splitu i natychmiast poprawił kondycję H2k – dzięki niemu ten zespół zaczął wygrywać. Przed dojściem Selfiego, drużyna przegrywała wszystkie spotkania, a po zmianie dżunglera i midlanera udało się wyciągnąć ekipę z dołka i awansować nawet do playoffów. Byli o krok od półfinałów, będąc o włos od pokonania Vitality i moim zdaniem Selfie był jednym z kluczowych czynników – nie dość, że zdołał odmienić losy swojego zespołu, to jeszcze był głównym motorem napędowym H2k.

Ciężko mi wypowiedzieć się natomiast na temat Vandera – Schalke nie dostało się do playoffów, mimo iż przed splitem drużyna była uważana za kolejny europejski superteam. Trzonem ekipy miała być gwiazda na pozycji AD Carry, Upset, lecz wbrew oczekiwaniom zaprezentował się on przeciętnie – nie grał dobrze, tak samo zresztą jak Nukeduck, Vizicsacsi czy Vander. Ta trójka miała swoim doświadczeniem poprowadzić Upseta oraz Pridestalkera, ale dwaj młodzi zawodnicy Schalke zawiedli kibiców. Również trener – Krepo, przepraszam, Boris – wiedział co ma robić i dlaczego to robi, a jednak drużyna nie była dobra. Nie wiem, czy jest to wina Vandera, czy generalnie całego zespołu, choć wydaje mi się, że nie można zrzucać odpowiedzialności na jednego gracza. Z tego powodu nie oceniam Vandera za najlepsze występy w tym splicie, zważywszy na to, że jego drużyna nie wypadła najlepiej.

Zamknijmy temat EU LCS ostatnim pytaniem, dotyczącym finału między G2 Esports oraz Fnatic. Czy podzielasz opinię, że Rekkles jest aż tak dalece lepszy od wszystkich innych marksmanów, że w pojedynkę jest w stanie wygrać mecz i nie ma na niego żadnego sposobu, czy uważasz, że jest to zasługa całego zespołu Fnatic, a może to wy zagraliście po prostu źle w finale?

Moim zdaniem zagraliśmy w finale źle. Rekkles jest oczywiście wybitnym AD Carry, ale jeden zawodnik meczu wygrać nie może. My zaprezentowaliśmy się gorzej od Fnatic na prawie każdej pozycji, lecz również ulegliśmy jako drużyna. Wydaje mi się też, że mieli przewagę w fazie draftu – odnosiłem wrażenie, że ich kompozycje wyglądały po prostu lepiej. Nie wiem, czy spowodowane to było naszym stresem na scenie, czy może nasze przygotowanie wyglądało źle. Nie mam tutaj jednak do nikogo pretensji – tak samo, jak ja mogłem zagrać lepiej niż Broxah, tak Perkz mógł wygrać z Capsem. Żaden z nas nie zaprezentował się lepiej od swojego rywala z Fnatic. Byli lepsi jako drużyna, byli lepsi jako indywidualnie. League of Legends promuje obecnie granie zespołowe bardziej niż popisy pojedynczych zawodników. Wydaje mi się, że gdybyśmy byli lepsi strategicznie, a do tego dążyliśmy przez cały split, to moglibyśmy ograć Fnatic, lecz zagraliśmy po prostu słabo.

Zmieniając krajobraz – zanim porozmawiamy o polskim podwórku oraz o European Masters, szybki przegląd sytuacji za oceanem. W Ameryce Północnej nastąpiła historyczna zmiana warty – słaba forma Team SoloMid i Cloud9, fatalna dyspozycja Counter Logic Gaming. Z czego może to Twoim zdaniem wynikać, że pomimo tego, iż te zespoły nie zmieniły znacząco składów, to nagle okazało się, że Bjergsen nie jest już skutecznym generałem, który prowadzi TSM do łatwych triumfów, a o koronę NA LCS walczą takie drużyny jak Team Liquid, które do tej pory borykało się z problemami kadrowymi, czy Echo Fox, które było nawet trochę mem-zespołem w poprzednich splitach.

Szczerze mówiąc, jestem trochę zdziwiony, że TSM odpadło tak wcześnie. Przegrali na drużynę Febivena, w życiu bym się tego nie spodziewał. Jeżeli chodzi o TSM, mam trochę informacji ze środka zespołu, ponieważ Perkz utrzymuje dobry kontakt z Mithym i Zvenem i wiem mniej więcej, jak to wyglądało ze strony zawodników. Patrząc z tej perspektywy nie dziwię się, że tak wcześnie odpadli, ponieważ gra skupia się na strategii drużynowej. Jak było widać, Team Liquid ma nie tylko znakomitych graczy, ale świetnie działali jako zespół i dzięki temu zdominowali Amerykę tak samo, jak Fnatic Europę. Jestem naprawdę ciekaw MSI, kiedy te dwie drużyny staną naprzeciw siebie i zobaczymy kolejne derby Atlantyku. Mam oczywiście nadzieję, że Europa wygra, ale nie możemy mieć na tę chwilę pewności. Cloud9 też nieco rozczarowało – trafili co prawda w ćwierćfinale na Team Liquid, czyli najlepszą drużynę Ameryki, ale patrząc na skład zespołu – w ich szeregach są tacy zawodnicy jak Sneaky, Svenskeren czy Jensen – to wczesna porażka jest zadziwiająca. Te drużyny dostały się jednak przynajmniej do playoffów – byłoby jeszcze większą niespodzianką, gdyby podzieliły losy Misfits.

Rozmawialiśmy poprzednim razem o Korei. Czy w tym splicie zdarzyło Ci się śledzić trochę koreańską scenę, czy nie starczyło Ci na to czasu?

Oglądałem kilka spotkań, ponieważ jako europejski gracz muszę oczywiście te mecze oglądać. Dzięki LCK jesteśmy w stanie sami grać lepiej, ale nie śledziłem niestety każdej rywalizacji w lidze.

Zanim przejdę do pytań osobistych, poruszmy temat European Masters. Bardzo długo nie było praktycznie nic wiadomo o tym turnieju – Riot w ostatniej chwili poinformował o formacie i datach. Mamy (wywiad został przeprowadzony przed finałami European Masters – przyp.red.), swoich przedstawicieli – Illuminar Gaming oraz polskie akcenty w postaci Selfmade’a w MAD Lions oraz Hatchy’ego, który wystąpił w roli trenera Millenium. W trakcie turnieju doszło do pojedynku, na który czekała chyba cała LoLowa Polska. Starcie dwóch trenerów – Fryderyk “Veggie” Kozioł prowadzący Illuminar Gaming oraz Adrian “Hatchý” Widera, który przybył z Turcji, próbował zaprowadzić nowy porządek na rodzimej scenie, a obecnie objął stery francuskiej formacji Millenium. IHG miało ostatnio spore problemy, na przykład podczas węgierskiego V4 Future Sports Festival. Veggie’emu udało się jednak ten utalentowany skład Millenium pokonać. Co o tym sądzisz? Jakie są również Twoje odczucia na temat takiego formatu rozgrywek i spotkań?

Moim zdaniem, LCS staje się troszeczkę nudny, więc fajnie jest mieć turnieje w innych lokacjach niż Berlin. W CS:GO, najlepsze drużyny jeżdżą rywalizować po całym świecie, w LoLu tego brakuje. European Masters tchnęło nieco świeżego powietrza do League of Legends – poprzednio mieliśmy Challenger Series, ale rozgrywki miały również format ligowy, podobnie jak LCS. Nikt nie spodziewał się, że Illuminar Gaming zajdzie tak daleko, przynajmniej takie wnioski wyciągam z wypowiedzi osób na Facebooku, ponieważ sam nie śledzę tego turnieju. Teraz zacznę, gdyż w finałach zostało Origen i IHG, i tym drużynom chciałbym się troszeczkę przyjrzeć. Jestem ciekaw, jak sobie poradzą w trybie offline. Woolite nawet zgolił włosy, żeby się tam pokazać, owieczki już nie ma. Tego pojedynku Hatchy’ego i Fryderyka niestety nie oglądałem. Z tego co wiem Fryderyk wygrał, a ja zawsze Fryderyka, jako mojego trenera, bardzo lubiłem, więc gratuluję, że tutaj Veggie zwyciężył. Nawet na sekundę bym w niego nie zwątpił.

Zbliża się MSI. Nie ma tam oczywiście G2, dlatego masz też więcej czasu na streamowanie i udzielanie wywiadów. Jak Ci się podoba formuła tego turnieju, która wymusza potężną liczbę zespołów, których przeciętny widz Ligi Legend albo nigdy nie widział, albo widzi raz w roku, maksymalnie dwa. Jakie według Ciebie unikalne doświadczenia można zebrać podczas rywalizacji z drużynami, które prezentują tak różny styl?

Dużo z tych drużyn odpadnie w fazie Play-In i nie dojdzie do tej głównej fazy MSI – z pierwszego etapu wyjdą tylko dwa zespoły i wydaje mi się, że kibice nie będą oglądać tych średnich drużyn, które walczą o awans. Jestem podekscytowany fazą grupową, która zacznie się w drugim tygodniu maja i będzie dla mnie tak naprawdę startem turnieju, kiedy będziemy mogli oglądać np. pojedynek NA vs EU. A do tego czasu, jeżeli chodzi o drużyny dzikiej karty, to prawdopodobnie sam opuszczę show i zaczekam na gry lepszych zespołów.

Na Worldsach często zdarzało się, że te zespoły, które dostały się z fazy Play-In, zaskakiwały dużo mocniejsze ekipy z Chin, Korei czy Europy. Czy Ty, jak brałeś udział w Mistrzostwach Świata i spotykałeś się z takim zespołem jak Albus Nox Luna (ćwierćfinał Worlds 2016), przygotowujesz się wraz z drużyną podobnie jak do innych meczów, czy zebranie informacji na temat przeciwnika jest w dużej mierze niemożliwe i skupiacie się na własnej grze?

W takich przypadkach raczej każdy z nas skupia się na własnej grze, lecz oczywiście kiedy grasz w Worldsach, czy w play-offach, tudzież ewentualnie MSI, to wiesz na kogo będziesz grać i nieważne, czy jest to Albus Nox, czy Fnatic, przygotujesz się na obie drużyny tak samo. Przeanalizujesz picki i bany obu zespołów, przygotujesz plan na wczesne fazy rozgrywki, wiesz co rywale lubią robić, na co zwrócić uwagę, jak rozegrać early game z punktu widzenia dżunglera. Niezależnie, czy jest to Albus Nox, czy Fnatic, to ta faza draftu jest super ważna.

Porozmawiajmy trochę o Tobie – założyłeś niedawno kanał na YouTube i aktywnie go prowadzisz. Posiadasz już prawie 100 tysięcy subskrybentów – powiedz mi, czy gdy będziesz przechodził na gamingową emeryturę, to zamierzasz zająć się czymś zupełnie innym, czy pozostaniesz w gamingu i esporcie?

Na tę chwilę chcę pozostać oczywiście w gamingu, ponieważ dalej mam chęci aby rywalizować o najwyższe miejsce, niestety tego splitu ugrać się nie udało, ale mam dużą nadzieję na kolejny występ na Worldsach. Tegoroczne Mistrzostwa odbędą się w Korei, nie mogę się już doczekać bootcampu w Korei i grania na najlepsze drużyny oraz innych koreańskich rzeczy.

Jeżeli chodzi o moją karierę po odstawieniu myszki, to nie wiem czy rola komentatora w języku angielskim by mi odpowiadała, ponieważ nie czuję się na tyle komfortowo, żeby rozmawiać na wysokim poziomie po angielsku, chociaż cały czas staram się przemóc do tego, żeby prowadzić angielskie strumyki, ponieważ to otworzy mi dużo większą widownię. Wiele osób, które znają mnie, pochodzi z innych krajów i wydaje mi się, że moja persona po prostu by im się spodobała, polubiliby mnie.

Jeżeli za to chodzi o odejście od LoLa, to pozostaje YouTube, pozostaje kariera streamerska, ale na tę chwilę jestem bardziej znany z tego LoLa, więc muszę ciężko pracować, aby wyrobić sobie jakieś zaplecze, na którym mógłbym pracować po tym, jak League of Legends się ewentualnie skończy w przeciągu tych pięciu, sześciu, może nawet więcej lat. Oczywiście marzeniem byłoby wygranie w jakieś Lotto, czy zarobienie tylu pieniędzy, żebym nie musiał się martwić, czy znajdę pracę po skończeniu kariery, ale to są inne rzeczy, o których nie musimy już mówić.

Wspomniałeś o komentowaniu – ptaszki ćwierkają, że być może niedługo będziemy mogli Cię zobaczyć w tej roli. Tworzyłeś już z Nervarienem i Leo duety, chociażby podczas Mistrzostw Świata. Powiedz mi, czy planujesz, na przykład przy okazji MSI, pokazywać się  jako polski caster i czy interesowałyby Cię tylko najważniejsze ligi, np. LCS, czy też chciałbyś skomentować mniejsze rozgrywki, takie jak LVP, czy polskie spotkania?

Komentowałem podczas splitu ligę hiszpańską i chciałbym komentować też inne rzeczy, np. Polską Ligę Esportową – podczas relacji mógłbym przelać troszeczkę wiedzy na widzów tej ligi. Wydaje mi się, że drużyny, które występują, nie są najlepsze, a mój komentarz mógłby zwrócić uwagę na to, co mogą robić lepiej, aby stać się lepsze. Mam też nadzieję, że zobaczymy mnie komentującego chociażby MSI – jeżeli na Worldsy uda nam się dostać i dojdziemy do finału, to w ogóle nie będę miał czasu, aby przejechać się do studia Damiana (Nervariena – przyp. red.).

Na koniec – czy grasz w inne gry niż League of Legends? Byali z Virtus.pro wywołał wiele kontrowersji tym, że gra w PUBG i pojawiło się wiele memów. Czy zawodnicy Ligi też grają w takie popularne tytuły, jak np. Fortnite?

Perkz bardzo lubi Fortnite i dużo grał, mniej więcej w środku splitu, kiedy mieliśmy niezłe miejsce w tabeli. Profesjonalny gracz też potrzebuje nieco czasu wolnego, to bardzo często gra właśnie w Fortnite – dużo zawodników Ligi Legend, z tego co wiem, gra ten tytuł. Jest to gra podobna do Ligi Legend, pod względem ilości skilla, jakiego wymaga – choć mnie tak bardzo do gustu nie przypadła. Wolę Fortnite od PUBG, ale w te gry gram tylko ze znajomymi. Poza tym, dalej męczę World of Warcraft, od czasu do czasu gram w Warcrafta 3. Są też inne tytuły, których teraz nie pamiętam. Odpowiadając na pytanie, jako gracz Ligi Legend gram też w losowe gry, po prostu dla przyjemności.

To teraz, jak następnym razem oddasz first blooda, to fani będą wiedzieć dlaczego – wina grania w WoWa. (śmiech)

Przepraszam, cofam słowa, nie gram w nic innego, tylko w LoLa, 14 godzin dziennie, 8 godzin śpię, 2 godziny biorę prysznic i jem.

Marcin, dziękuję za wywiad i mam nadzieję, że niebawem porozmawiamy o tym, że awansowałeś na Worldsy. Czy jest coś, co chciałbyś jeszcze dodać na koniec?

Chciałem podziękować wszystkim swoim fanom za to, że mnie wspierają, mimo że nieco ich zawiodłem, przegrywając z Fnatic. Będę dalej próbować i wierzę w to, że w końcu uda mi się wygrać europejskie mistrzostwo chociaż raz w karierze, zanim odejdę. Mam jeszcze czas, ale jestem uznawany za jednego z najlepszych graczy na kontynencie i chciałbym to wykorzystać. Dziękuję wszystkim i walczymy dalej, a na tę chwilę… czas włączyć stream! (śmiech)