Wygląda na to, że najgorsze przewidywania się sprawdziły. Dziś Jankos wspomniał na streamie, że żadnej drużyny nie było stać na wykupienie go z G2 Esports. To zaś oznacza, że Polak najprawdopodobniej spędzi przyszły rok na ławce rezerwowych.

Niedawno Jankos opublikował na swoim kanale youtube film, w którym opowiadał o swojej przyszłości. Ponadto wstawił również na swoje media społecznościowe posty z tym że poszukuje nowej drużyny. Polak nakreślał, że jego celem jest jakaś dobra europejska drużyna. Jednak fani martwili się o to, że kogoś będzie stać na wykupienie Jankosa z G2 Esports, gdyż ma on podpisany kontrakt na jeszcze jeden rok. A Samuraje słyną z wysokich buyoutów, często niemożliwych do spełnienia dla europejskich formacji.

Coraz groźniej robiło się w ostatnich dniach, ponieważ do świata docierały informacje o tym, że wiele zespołów już znalazło sobie junglerów. Poza tym dopływało wiele plotek o tym, że nikogo nie stać na Jankosa. Niestety zaś dzisiaj Polak potwierdził to na swoim streamie. Według jego wypowiedzi nikt nie zdecydował się go wykupić na przyszły sezon. Natomiast to oznacza, że jeśli nikt nie zdecyduje się na to w trakcie sezonu, to spędzi on cały rok na ławce rezerwowych w G2, więc nie będzie grał profesjonalnie. Wypowiedź Marcina Jankowskiego znajdziecie tutaj.

To z pewnością jest bolesna informacja dla wszystkich polskich fanów, jak i dla samego zawodnika. Jankos zdecydowanie jest legendą europejskiej, a nawet światowej sceny. Polak swoją karierę na dobre rozpoczął po awansie do EULCS wraz z Kiedyś Miałem Team. Za to pierwszy większy sukces osiągnął z H2k-Gaming, gdy dotarł do półfinału Worldsów w 2016 roku. Jednak zdecydowanie najwięcej wygrał w barwach G2 Esports. Z Samurajami Jankos pięciokrotnie zwyciężył rozgrywki LEC, dwukrotnie zaszedł do półfinału Mistrzostw Świata, a raz udało mu się awansować nawet do finału tego turnieju. Ponadto w 2019 roku wygrał Mid-Season Invitational, a na europejskiej scenie zebrał mnóstwo nagród indywidualnych. Brak polskiego leśnika w LEC jest po prostu smutny, aczkolwiek niestety tak aktualnie wygląda ta scena.