Osiem najlepszych drużyn z całego świata. Trzy dni turniejów. 100 000 dolarów w puli nagród. Kto wygra turniej League of Legends podczas Intel Extreme Masters w Katowicach? Czy będzie to reprezentant Starego Kontynentu? Czy ktoś zatrzyma aktualnych mistrzów świata – SKT T1 i genialnego Fakera? Czy Chiny zdominują międzynarodowy turniej?

Odpowiedzieć na te pytania będziemy się starali przez trzy dni trwania IEM w Katowicach. Przygotowaliśmy dla Was przedstawienie uczestników. Dzięki niemu będziecie mogli pochwalić się przed kolegami, że wiecie dlaczego Qiao Gu Reapers ma największe szanse na zdominowanie turnieju. Jesteście gotowi na długą lekturę z mnóstwem statystyk?

Zwycięzca IEM San Jose oraz półfinalista mistrzostw świata. Aktualnie nie radzi sobie najlepiej jeśli chodzi o rozgrywki League Championship Series. Zespół xPeke zajmuje obecnie szóstą pozycję z siedmioma wygranymi i siedmioma porażkami na koncie. Ich gra trwa średnio 34,5 minuty. Najlepszymi statystykami może pochwalić się AD Carry – Jasper „Zven” Svenningsen, jego KDA wynosi 3.4, natomiast największe wrażenie robi liczba zabójstw na jego koncie, jest ich aż 52. Ponadto Duńczyk to prawdziwa bestia jeśli chodzi o farmienie. W czternastu meczach zdobył aż 4771 creepy, co daje 9.7 CSa na minutę. Dużą zasługę w tak dobrej grze Zvena, ma jego partner z botlane’u, Support – Alfonso „Mithy” Rodriguez. Hiszpan brał udział przy 67,7% wszystkich zabójstw drużyny. Nic więc dziwnego, że to właśnie dolna aleja jest linią, której rywale OG powinni obawiać się najbardziej.

Srebrny medalista IEM San Jose, który występ na mistrzostwach świata zakończył już podczas fazy grupowej. Dużo lepiej radzi sobie w rozgrywkach League Championship Series, zajmując obecnie drugie miejsce. Wszystko dzięki fenomenalnej grze ich Junglera – Jake’a „Xmithie” Puchero. Zawodnik ten gra jak z nut, a jego statystyki robią oszałamiające wrażenie. 22 kille i 100 asyst pozwoliły mu uzyskać KDA na poziomie 4.9. To właśnie on odpowiada za wyprowadzanie akcji przez na środkowej i górnej alei, gdzie najczęściej padają zabójstwa. Te zgarniają Darshan „Darshan” Upadhyaha oraz Choi „Huhi” Jae-hyun. Obaj zawodnicy mają KDA 4.2. Zespół funkcjonuje bardzo dobrze, a ich gry trwają tylko 33,7 minuty.

Drużyna, która do Katowic została zaproszona po tym jak pokonali H2k Gaming. Na mistrzostwach świata doszli aż do półfinału. Jednak z tego „złotego” zespołu pozostało już tylko dwóch graczy – Fabian „Febiven” Diepstraten oraz Martin „Rekkles” Larsson. Nic więc dziwnego, że nie radzą sobie najlepiej w rozgrywkach League Championship Series. Aktualnie plasują się na piątym miejscu w tabeli z ośmioma zwycięstwami i sześcioma porażkami na koncie. Zespół ku górze starają się ciągnąć najbardziej doświadczeni gracze. Holender ma imponująco wysokie KDA, które wynosi aż 5.0, wszystko za sprawą 39 killi i 76 asyst. Drugim takim filarem FNC jest szwedzki ADC. Ten do tej pory pokonał aż 4736 creepów, co daje mu 9.2 CSa na minutę.Jedna z najpopularniejszych organizacji esportowych na świecie, bez której ciężko sobie wyobrazić międzynarodowy turniej. Nic dziwnego, że organizatorzy IEM w Katowicach zaprosili ich na turniej do Spodka. Na papierze posiadają niewyobrażalnie silny skład. Wielu zarzuca im, że zatracili swoją amerykańskość, ale należy pamiętać, że to właśnie przybysze z Europy kolonizowali Nowy Świat. Zespół obecnie zajmuje czwartą pozycję w League Championship Series z ośmioma zwycięstwami i sześcioma porażkami na koncie. Najmocniejszym punktem jest ich największa gwiazda – Soren „Bjergsen” Bjerg. Duńczyk ma największe KDA w drużynie, które wynosi 4.6. Ktoś może powiedzieć, że jest to mało jeśli porównamy go do innych midlanerów. Jednak w TSMie kille rozkładają się proporcjonalnie na wszystkich zawodników. Dużą zasługę ma w tym Bora „YellowStar” Kim. Francuz jest prawdziwym przywódcą, co niejednokrotnie udowodnił podczas swoich występów we Fnatic.

Na IEM Cologne zajęli drugie miejsce, a na mistrzostwa świata nie udało im się pojechać. Widać, że był to dla nich duży cios, dlatego znacząco poprawili swoją grę. W LoL Pro League otwierają tabelę grupy A z siedmioma zwycięstwami i tylko jedną porażką na koncie. Dużym zastrzykiem energii było dla nich pozyskanie legendarnego AD Carry – Jian „uzi” Zi-Hao. Największym atutem zespołu jest ich kontrola mapy oraz rozgrywanie teamfightów. Mecz kończą zazwyczaj po 34 minutach.Aktualni mistrzowie świata. Co roku walczą o najważniejsze trofea. Do Katowic przyjadą w niezbyt dobrych nastrojach. W końcu ich fani są przyzwyczajeni do tego, że Lee „Faker” Sang-hyeok i spółka nie schodzą z pierwszego miejsca. Obecnie przeżywają potężny kryzys formy, przez co znajdują się tylko na szóstym miejscu. W dziewięciu spotkaniach tylko pięć razy cieszyli się ze zwycięstwa. Wydaje się, że nie mogą sobie poradzić z presją, którą wywierają na nich wszyscy, począwszy od fanów, przez trenerów, a kończąc na samych graczach. Wydawać by się mogło, że najjaśniejszym punktem SKT T1 jest Faker. Nic bardziej mylnego. Co prawda zabiera on całe show dla siebie, ale najciężej pracującym jest Bae „Bang” Jun-sik. AD Carry zdołał wykręcić KDA na poziomie 6.1, co czyni go najlepszym graczem na swojej pozycji w Korei Południowej.

Chiński zespół, który nie miał jeszcze okazji do wystąpienia na arenie międzynarodowej. Mimo to w swoim regionie radzi sobie bardzo dobrze. Obecnie zajmuje pierwsze miejsce w grupie B z wynikiem 6-2. Ich kluczem do sukcesu jest jungler – Liu „Mixg” Shi-yu. Zawodnik ten bardzo dobrze kontroluje Barona i często przewyższa przeciwnika w farmie. Dodatkowo ma genialną synergię z koreańskim toplanerem – Jang „Looper” Hyeong-seok.Zwycięzca IEM Cologne, którego nikt się nie spodziewał. Koreańska formacja występuje w lidze Challengers Korea, gdzie radzi sobie całkiem nieźle, zajmując drugie miejsce w tabeli. Niestety zespół pożegnał się ze swoją największą gwiazdą – Kang „Athena” Ha-woon, który poszedł do chińskiego EDward Gaming. Mimo to w składzie wciąż pozostają utalentowani zawodnicy jak duet Lee „LokeN” Dong-wook i Kim „Key” Han-gi. To oni stanowią o sile zespołu. Średnio ich gra trwa tylko 31 minut.Wszystkie te zespoły posiadają mocne jak i słabe strony. Jednak bardzo ciężko jest wskazać bezwzględnego faworyta całych zawodów. W Katowicach wszystko może się zdarzyć. Tym bardziej, że zachodnie drużyny mają tendencję do lekceważenia międzynarodowych turniejów i traktują je raczej jako sparingi. W poprzednim roku, niespodziewanie puchar wznosił Team SoloMid, a zawiedli faworyci. Jedno jest pewne, tego turnieju fani League of Legends nie mogą przegapić.