Za nami już cała pierwsza kolejka letniego splitu LEC 2022. Działo się podczas niej bardzo dużo i w wielu meczach ciężko było wskazać faworyta. Natomiast przyszedł czas pomówić o zaskoczeniach i rozczarowaniach na starcie drogi do mistrzostw świata.

Samodzielnym liderem w tabeli po pierwszej kolejce jest G2 Esports. Jankos i spółka podczas otwarcia trochę się męczyli z kończeniem gry na Astralis, ale ją kontrolowali przez cały czas. Inaczej zaś wyglądała gra na Rogue, gdyż ta była stompem. A w niedzielę Samuraje rozgromili Excel Esports, choć nexus zniszczyli po 37 minutach. Nagrody MVP map zgarnęli: CaPs, Jankos i CaPs. Na drugiej pozycji plasuje się pięć drużyn, aczkolwiek najpierw warto poruszyć losy dwóch najbardziej zaskakujących. Pierwszą z nich jest Astralis. Ekipa Dajor'a we wszelkich power rankingach była stawiana na ostatnim miejscu, a tymczasem wygrała dwa mecze. Trzeba przyznać, że oba były na fatalnie wyglądające aktualnie formacje (BDS i MSF), ale i tak doceńmy wynik AST.

Natomiast bardziej wypada docenić Excel Esports, gdyż Mikyx i spółka w pierwszych dwóch dniach wyglądali genialnie. Przed startem sezonu XL wspomniało, że droga na Worldsy się zaczyna i większość społeczności się z tego śmiała. Za to podczas pierwszej kolejki formacja zdominowała Misfits Gaming oraz Fnatic, a tytuły MVP dostali Markoon i Patrik. Ex aequo z AST i XL są również właśnie Pomarańczowi, a także MAD Lions i Team Vitality. Dla każdego z tych trzech zespołów jest to wynik, który można było zakładać, że powinni osiągnąć. Także nie ma tu mowy o zaskoczeniach.

Lekko rozczarowało zaś Rogue plasujące się na siódmym miejscu z rekordem 1-2. Jednak na usprawiedliwienie Łotrzyków trzeba nakreślić, że przegrali z Fnatic i G2 Esports. Natomiast na sam koniec pierwszej kolejki letniego splitu LEC 2022 odbili się zwycięstwem na MAD Lions. Tam w kluczowej walce drużynowej fenomenalnie zagrał Comp i to on otrzymał nagrodę najlepszego gracza mapy. Dwie porażki na koncie ma również SK Gaming, od którego nikt więcej nic nie wymagał. Za to fatalnie się spisały Team BDS i Misfits Premier. Obie ekipy zagrały poniżej swoich umiejętności i raczej nie powalczą o awans do play-offów, a niestety dla polskich fanów mogą być chłopcami do bicia.