Drugi dzień dziewiątej kolejki EU LCS zakończył się z niemałym zaskoczeniem. Team ROCCAT pokonało Misfits i wciąż pozostaje w grze o playoffy, natomiast Origen przedłużyło swoją serię bez zwycięstwa w tym splicie.

Nie da się ukryć, że na mecz pomiędzy Team ROCCAT a Misfits czekali wszyscy fani EU LCS. Wciąż żywe nadzieje ekipy Betsy'ego na grę w playoffach powodowały, że to spotkanie miało większe znaczenie dla układu tabeli niż by się wydawało. Ostatnia forma tego zespołu to najlepszy przykład jak bardzo zaskoczyć może ta liga. Mecz pomiędzy Unicorns of Love a Origen był formalnością od samego początku, gdyż niemal pewnym było, że Jednorożce szybko poradzą sobie z rywalami.

Pierwsze spotkanie nie zaoferowało nam na samym początku żadnych zaskoczeń w wyborach postaci. Zdobywanie kolejnych zabójstw szybko rozpoczęła drużyna ROCCAT. Zawodnicy tej formacji wykorzystali pozycję KaKAO, lecz już chwilę później odwdzięczył im się PowerOfEvil. Wykończony został także botlane drużyny, która wciążpozostaje w grze o playoffy. Szybko nastąpiło wyrównanie w zabójstwach, a wyniki obu drużyn zwiększyły sie podczas walki pod smokiem, ostatecznie przejętego przez Maxlore'a. Niesamowity teamfight w okolicy 27 minut zapewnił im sporą przewagę, dzięki której z czasem mogli zdobyć Barona. Pierwsza gra wpadła na konto Team ROCCAT. W drugiej dość długo musieliśmy czekać na jakikolwiek ruch z którejś strony. Drużyny zajęły się głównie niszczeniem wież, a walka pod Baronem w dwudziestej czwartej minucie nie przyniosła żadnych strat. Dopiero chwilę później Hjarnan mógł cieszyć się z pierwszej krwi przelanej w dwudziestej piątej minucie (i pięćdziesiątej trzeciej sekundzie). Dobra kontra ze strony ekipy Betsy'ego pozwoliła im na zdobycie dodatkowych zabójstw i wzmocnienia od Nashora. Kilka minut wystarczyło, aby ROCCAT dopisało do swojego konta kolejny punkt.

W pierwszej części drugiej gry zobaczyliśmy chociażby Warwicka podjętego przez Xerxe oraz Exileha na Talonie. To właśnie ta dwójka zdobyła pierwszą krew zabijając Naehyuna. Niesamowita synergia pomiędzy tymi zawodnikami pomogła Unicorns of Love w zdobyciu potrzebnej przewagi, aby dominować to starcie. Dwadzieścia pięć minut wystarczyło, aby zakończyć ten mecz. W drugiej grze kombinacja midlanera i junglera Unicorns of Love nieco się zmieniła, gdyż zamiast Talona zobaczyć mogliśmy Kassadina. Fatalne zachowanie Satoriusa pozbawiło Origen premii za pierwszą krew, zdobytą tym razem przez Vizicsacsiego. Dobrze spisał się za to Cinkrof, który był najjaśniejszym punktem w drużynie Origen. Standardowo gracze Unicorns of Love zdobyli wzmocnienie Barona, zniszczyli prawie każdą możliwą budowlę po stronie rywali i zakończyli mecz bez straty mapy.