Cóż to był za dzień w europejskiej lidze LCS. Cztery najgorsze zespoły tego splitu w końcu miały szansę na zdobycie punktów, które mogłyby pozwolić na zyskanie lepszej sytuacji w tabeli. Jak to jednak się potoczyło?

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na to, jak wyglądała sytuacja w tabeli czterech drużyn – Vitality, ROCCAT, Giants oraz Origen. Ekipa Cabocharda, podobnie jak zespół Flaxxisha miały na swoim koncie po jednej wygranej. Pozostałe dwie ekipy są najgorszymi drużynami w historii EU LCS. Origen cały czas boryka się z problemami kadrowymi jak i ze zgraniem, a ROCCAT nie potrafi odnaleźć odpowiedniej formy.

Na sam początek otrzymaliśmy starcie dwóch przedostatnich zespołów w tabeli – Vitality oraz Giants. Już na początku pierwszej gry o wiele lepiej prezentowała się ekipa Memento, choć w połowie meczu sytuacja zaczęła wyglądać zupełnie inaczej. Świetny teamfight wystarczył, aby przywrócić nadzieje francuskiej formacji. Ostatecznie to Giants sięgnęło po pierwszy punkt. W drugiej grze to zespół Steeelbacka pokazał swoją dominację remisując w tym BO3. W ostatecznym starciu lepiej zaczęła zwycięska drużyna poprzedniej mapy. Pełna kontrola meczu i świetna gra Djoko pozwoliły Vitality na zdobycie drugiego zwycięstwa w tym splicie.

Następnym starciem było to, na co czekali chyba wszyscy fani europejskich rozgrywek. Origen i ROCCAT miały zmierzyć się w bezpośrednim starciu o pierwsze zwycięstwo. Widać było przez całą pierwszą mapę, że obie drużyny chcą grać bardzo ostrożnie, szukać swoich szans. Opłaciło się to ekipien xPeke, która po zdobyciu Baronów i Elder Drake'a i grze przez prawie osiemdziesiąt minut sięgnęło po pierwszą wygraną w tym splicie. Druga gra była o wiele bardziej wyrównana do pewnego momentu. ROCCAT było w stanie zdobyć taką przewagę, aby zremisować w tym starciu i przywrócić swoje szanse na wygraną w tym BO3. W trzeciej grze ekipa Hjarnana była gotowa na maksymalne poświęcenie, aby zdobyć upragniony punkt. Ostatecznie udało im się wywalczyć drugą mapę.