Dość długo musieliśmy czekać aby poznać rozstrzygnięcie wczorajszych spotkań w ramach EU LCS. H2K dość pewnie pokonało Team Vitality, natomiast Fnatic wciąż jest w grze o playoffy po wygranej z Giants Gaming.

Wczorajsze spotkania były bardzo ważne dla układu tabeli – H2K wciąż walczy o powiększenie swojej przewagi nad resztą stawki, natomiast Fnatic wciąż nie jest pewne gry w playoffach. W dzisiejszych starciach szukali swoich szans na polepszenie sytuacji przed kolejną fazą ligi. Ekipa Rekklesa nie jest ostatnio w najlepszej formie, a zagrażające im Team ROCCAT wciąż depcze im po piętach. H2K natomiast jest już pewne gry w playoffach.

W meczu pomiędzy H2K a Team Vitality najciekawszymi wyborami był Kled podjęty przez Cabocharda, Syndra wzięta przez Febivena oraz Chei grający Lulu. To własnie midlaner H2K sięgnął po pierwsze zabójstwo. W dziesiątej minucie świetnie zaprezentował się polski jungler, Marcin „Jankos” Jankowski, który  bardzo dobrze pokazał się na górnej alei. Teamfight, który wywiązał się w dwudziestej siódmej minucie, miał ogromne skutki dla dalszej fazy meczu. H2K bez problemu zniszczyło pierwszy inhibitor i zainicjowało kolejną potyczkę. Chwilę później po wycofaniu ostateczna walka drużynowa pomogła zakończyć to starcie. Ciekawsze wybory miały obie drużyny podczas drugiej mapy, gdzie Cabochard zdecydował się na Swaina, Nukeduck na Ekko, a Odoamne na Camille. Dobre zaskoczenie przed pierwszą minutą na dolnej alei pomogło zdobyć Vitality pierwsze zabójstwo. Pomogło im to chyba uzyskać pewność siebie, gdyż do dziesiątej minut udało im się zgarnąć aż dziesięć zabójstw. Po wzięciu Barona w 24 minucie zyskiwali spokojnie przewagę, aby ostatecznie zniszczyć obie wieże i nexusa. W decydującym starciu Jankos zdecydował się na Iverna, na co wielu czekało. Fenomenalne wykorzystanie tej postaci pozwoliło mu na przelanie pierwszej krwii. Ciekawie zaprezentował się Cabochard w dziesiątej minucie, gdy udało mu się uciec od dwóch przeciwników. Bardzo agresywna gra H2K zapewniła im ogromną przewagę nad rywalami, lecz oni cały czas byli blisko powrotu do gry. Udalo im się nawet zacząć bić inhibitor na dolnej alei, ale genialna kontra H2K miała zapewnić im zwycięstwo. W tej chwili gracze Vitality spróbowali zniszczyć nexus rywali, jednak ostatecznie to ekipa Jankosa sięgnęła po kolejny punkt.

Druga gra to pojedynek pomiędzy Fnatic a Giants Gaming. Pierwsza mapa zaskoczyła jedynie Lucianem podjętym przez Rekklesa oraz Kayle, na którą zdecydował się Caps. Świetne obrócenie sytuacji przez graczy Fnatic pozwoliło im na przelanie pierwszej krwi. Wydawało się, że to Jesiz umrze jako pierwszy, lecz stało się inaczej. Znów zobaczyć mogliśmy baserace'a, lecz żadnej z drużyn nie udało się zyskać potrzebnej przewagi. Fnatic fenomenalnie wykorzystało potencjał drzemiący w Kayle, dzięki czemu zyskali pierwszy punkt na swoje konto. Druga gra to starcie Anivii z Vladimirem na środkowej alei. Wiele nieudanych sytuacji Giants obróciło się przeciwko nim, przez co to Fnatic miało przewagę. Wydawało się nawet, że uda im się skończyć to spotkanie. Zdobycie Barona zmieniło jednak wszystko. Po raz kolejny to baserace zadecydował o zwycięstwie. Giants udało się wyrównać, dzięki czemu wciąż byli w grze. Pierwsza krew w ostatecznym starciu została zdobyta po odważnej decyzji Fnatic aby wejść w krzaki niedaleko bluebuffa po stronie Giants. W ten sposób dobrze rozpoczęli walkę o kolejny punkt w lidze. Dzięki wzięciu Barona i wykorzystaniu swoich mocnych stron udało im się zakończyć to starcie na swoją korzyść.