Cóż to był za dzień! Od drużyn grających wczoraj w EU LCS otrzymaliśmy kilka prezentów, które mogły urozmaicić nam ósmą już kolejkę najlepszej europejskiej ligi. Wśród nich zobaczyliśmy debiut Jakuba „Cinkrof” Rokickiego.

Dwa pierwsze mecze ósmej kolejki EU LCS zapowiadały nam kilka oczywistości. Pierwszą z nich miał być debiut Polaka, Jakuba „Cinkrof” Rokickiego, na który czekali wszyscy polscy fani ligi. Od dawna wyczekiwana zmiana w składzie Origen nie miała odmienić sytuacji drużyny, ale wnieść dodatkowy smaczek dla każdego widza. Ich starcie z Vitality mogło mieć tylko jednego faworyta, który i tak ostatecznie sięgnął po zwycięstwo. W drugim meczu dnia wszyscy oczekiwali zwycięstwa Fnatic, które po odbudowie składu miało znów stać się potęgą na wieki.

Pierwsze starcie pomiędzy Origen a Vitality rozpoczęło się od wybrania przez faworytów dość ciekawej kompozycji z Vladimirem na środkowej alei i Gragasem na górnej. Ich rywale zdecydowali się na m.in. Ziggsa i Malzahara na botlane'ie oraz Gravesa w dżungli. W dziewiątej minucie złapany został xPeke, ale dość szybko odpowiedzieli gracze Origen zabijając Djoko. Po raz kolejny zobaczyliśmy grę „na zdobycie przewagi”. Ekipa Cinkrofa bardzo bała się popełniać błędy, lecz ostatecznie po prawie czterdziestu siedmiu minutach stracili pierwszy punkt w tym starciu. Drugi mecz to czas na inne kompozycje. Tym razem to Satorius podjął się Gragasa, a na dole zobaczyliśmy Varusa z Lulu. Po przeciwnej stronie powrócił Bard, który nie jest ostatnio tak często granym championem. Gra Origen w końcu nabrała kolorów, lecz nawet mimo tego, nie udało im się wygrać.

Drugi mecz to walka Fnatic z ROCCAT. W tym starciu obie ekipy potrzebowały zwycięstwa, ale wygrać mogła tylko jedna. Lepszy start zapewniła sobie drużyna Betsy'ego, w której zobaczyliśmy wybór m.in. Kleda, Rengara czy Vladimira. Fnatic zdecydowało się na bardziej standardowy wybór postaci z LeBlanc czy Ezrealem. Dość niespodziewanie Broxah i koledzy odwrócili swoją dość złą sytuację i zniszczyli nexus przeciwników. Druga gra miała dość podobny przebieg, choć tym razem ROCCAT skupiło się bardziej na celach mapy biorąc smoki, a także niszcząc kolejne wieże. Dzięki takim założeniom taktycznym udało im się zremisować i zachować szansę na komplet punktów. Decydująca mapa to zdecydowany popis ROCCAT. Fnatic wydawało się być bardzo pogubione, bez konkretnego pomysłu na grę. Po kilku starciach to ekipa Betsy'ego sięgnęła po zwycięstwo i komplet punktów, które mogą uratować im split.