Już 8 stycznia rozpocznie się jedenasty sezon zmagań w najwspanialszej, najpiękniejszej, a na pewno bezdyskusyjnie jednej z najpopularniejszych gier w historii – League of Legends. Nie wszyscy jednak wiedzą, że oprócz (nie)doskonałego balansu i (nie)doskonałej rozgrywki ma ona jeszcze rozbudowane i szalenie interesujące uniwersum. W najbliższych tygodniach do tego pięknego świata zabierzemy wszystkich, którzy chcieli, ale z jakiegoś powodu nie zdołali się z nim dotychczas zapoznać.

Początki bywają trudne, jednak nie w przypadku poniższego cyklu. Lawina tematów, od których można by zacząć przytaczanie historii Runeterry jest ogromna. Wybór ostatecznie padł na naszą LoL-ową krainę lodu. Dzikie i nieprzyjazne miejsce, do którego was zabierzemy, przywodzi na myśl historie o wikingach czy wręcz warhammerowych Norsmenach. Jak się okaże, Freljord jest czymś zdecydowanie ciekawszym i posiadającym większą głębię niż to wygląda na pierwszy rzut oka. To dom aż czternastu bohaterów, którymi dane jest nam rywalizować na Summoner's Riftcie. Oprócz chyba najbardziej ikonicznej postaci League of Legends, jaką jest Ashe, mamy tam także Lissandrę, Sejuani, Tryndamere'a, Brauma, Nunu, Anivię, Trundle'a, Volibeara, Ornna, Olafa oraz nieco mniej kojarzących się z zimą Gnara, Gragasa i Udyra. Jak więc widać, Freljord może się pochwalić naprawdę mocną reprezentacją zróżnicowanych bohaterów, którzy zupełnie różnią się przekonaniami i stylem życia. Każdy z nich charakteryzuje się odmienną historią i innymi motywacjami. Od ochrony naturalnego porządku świata, po znalezienie perfekcyjnego kufla piwa. Riot Games postarało się, żeby nawet skute lodem ziemie pozostały intrygujące, a ich mieszkańcy zróżnicowani. Zacznijmy jednak historię Freljordu od samego początku. 

Rozległa kraina na północy Runeterry znana jest z kąsającego mrozu oraz przyrody pozwalającej przeżyć tylko najwytrwalszym i najlepiej przystosowanym do tych okrutnych warunków. Kiedy wspominany jest Freljord, większość z nas od razu myśli o Ashe – Lodowej Łuczniczce, która ubiera się bardziej jak na letnią imprezę przy basenie, a nie na wielodniowe wędrówki w ujemnych temperaturach. Z pewnością jest ona tylko niechlubnym wyjątkiem w spójnej przecież historii Runeterry! Ale chwila, jest jeszcze Braum, powstrzymujący lawiny i rozkruszający tysiącletni lód, który przy tym nie dba nawet, by założyć wcześniej t-shirt.

Lecz nie martwcie się moi drodzy! Pisarze z Riot Games zadbali, by załatać te rażące niespójności, pisząc historię Freljordu na nowo. Stworzyli przy tym jeden z najbardziej fascynujących i zaskakująco mrocznych regionów Runeterry.

Historia ta zaczyna się ok. 9 tysięcy lat przed aktualnymi czasami, w których żyją wszyscy znani nam bohaterowie. Ludzie stawiali wtedy swoje pierwsze kroki w świecie Runeterry, na której panowały dotychczas nieśmiertelne byty – starożytni bogowie, astralne istoty oraz inne, o których nie przetrwały nawet legendy. Narodziły się wówczas w niegościnnym Freljordzie trzy siostry, Serylda, Avarosa i Lissandra, które władały mocami potężniejszymi niż jakikolwiek śmiertelnik. Za cel obrały sobie ochronę ludzi, którzy wtedy ledwie radzili sobie w tym niesprzyjającym świecie. Każda z nich zapłaciła za to straszną cenę. Serylda starała się opanować niebiańskie moce i zjednać sobie astralne istoty. Została jednak ugodzona przez Istotę Zmierzchu i straciła na zawsze głos (Zmierzch także znajduje swoje odbicie w bohaterach League of Legends – jego ziemskim posłańcem i odbiciem jest Zoe). Avarosa spojrzała pod pokrywę świata i odkryła Pustkę oraz jej straszliwą potęgę. Próba okiełznania jej niemalże nieograniczonej mocy doprowadziła ją do szaleństwa. Lissandra natomiast badała Runeterrę oraz ukrytą w niej magię. Próby korzystania z tych zasobów sprowadziły na nią gniew północnych bogów – Lissandra została oślepiona przez Volibeara, by już nigdy nie mogła spojrzeć na świat, który próbowała opanować.

Mimo swoich porażek każda z sióstr miała wielu zwolenników i stała na czele klanów, które chroniła przed niebezpieczeństwami okrutnego świata.

Lissandra nie poddała się jednak i odnalazła sposób, by badać rzeczywistość mimo swojej ślepoty – wędrowała umysłem przez sny i świadomości Runeterry. Tak właśnie napotkała Obserwatorów, istoty z Pustki, które skrzywdziły Avarosę. Rozpoczął się taniec układów i wzajemnych badań. Obserwatorzy pragnęli pochłonąć Runeterrę i cały materialny świat, potrzebowali jednak do tego pomocy z zewnątrz. Lissandra natomiast zrozumiała szybko, że ich nadejście jest nieuniknione, starała się więc uzyskać przynajmniej część ich potęgi i wynegocjować przywileje dla swojego ludu w zamian za pomoc w przedostaniu się na powierzchnię Runeterry.

Tak oto został zawarty pakt. Obserwatorzy przelali część swojej mocy w zwolenników Lissandry oraz samą Wiedźmę Lodu. W ten sposób powstali Zrodzeni z Lodu – ludzie niewiarygodnie wytrzymali, odporni na mróz oraz z umiejętnością władania Prawdziwym Lodem, którego dotyk zabijał każdego innego śmiertelnika. Do potomków Zrodzonych z Lodu należą m.in. Ashe, Sejuani oraz Braum, co wyjaśnia ich nietypowe upodobania do ubrań. W zamian za to Lissandra przygotowała portal oraz ochronę dla Obserwatorów, by mogli oni rozpocząć swoją inwazję na Runeterrę. Gdy Avarosa i Serylda dowiedziały się o jej planach, natychmiast przeprowadziły swoje armie przez mroźne pustkowia Freljordu do Cytadeli Mroźnej Straży, by stawić czoła Pustce. Nie miały jednak najmniejszych szans i zdawały sobie sprawę, że Lissandra skazała wszystkich na nieuchronną zagładę.

Kruche umocnienia na Howling Abyss nie będą w stanie powstrzymać Obserwatorów

Lecz Runeterra przetrwała! Nie jest w końcu pożartym pustkowiem pozbawionym jakiegokolwiek życia od 9 tysięcy lat. Czyżby Avarosa i Serylda nie doceniły jednak swoich sił? Czyżby udało im się znaleźć słaby punkt w tarczach Lissandry i dopaść Obserwatorów, zanim odzyskali pełnię sił po przejściu przez portal?

Nic takiego się nie wydarzyło. Osobą, która zadała Obserwatorom ten rażący cios, była Lissandra. Jednak za jaką cenę?

Gdy straszliwe istoty wychynęły z rozpadliny pod Cytadelą, wszyscy zobaczyli ich prawdziwą formę. Bezkształtne cielska formujące się pierwszy raz w odpowiedzi na wymagania fizycznego świata, nieopisywalne koszmary pochłaniającej wszystko pustki. Do Wiedźmy Lodu dotarło, że żadne układy z tymi istotami nie miały znaczenia, bo pożrą one wszystko na swojej drodze – jej lud, pozostałe klany, a potem całą rozwijająca się Runeterrę. Postanowiła zrobić więc jedyne, co była w stanie. Wyssała magię i życie ze wszystkich istot w Cytadeli, jednym ruchem zamroziła wszystko i wszystkich, zamykając rozpadlinę oraz zamkniętych w niej obserwatorów w warstwie Prawdziwego Lodu. Niewielu udało się uniknąć mroźnych pazurów Lissandry, jednak horror, jakiego byli świadkami, prześladował ich do końca życia.

Lissandra wiedziała, że walka nie jest wygrana. Jest tylko kwestią czasu, aż Obserwatorzy obudzą się ze swojego przymusowego snu. Lód nie może trwać wiecznie. Jednak przez 9 tysięcy lat Lissandra i jej zwolennicy dokonywali straszliwych czynów, by utrzymać istoty z Pustki w ryzach. Chociażby polując na Zrodzonych z Lodu i zamieniając ich w na wpół martwe posągi utkwione w tysiącletnim koszmarze, by karmić Obserwatorów wizjami Runeterry. Ale to może historia na inny czas.

Miłych snów moi drodzy! I jeśli pewnej chłodnej zimowej nocy nawiedzi was obraz Kobiety z Lodu kuszącej wizytą w swoim zamku… Może lepiej nigdy już nie zasypiajcie.

To wszystko na dzisiaj od waszych przewodników po świecie Runeterry. Wracamy do was za tydzień. Jeżeli chcecie, abyśmy poruszyli  jakiś temat z uniwersum League of Legends, to koniecznie dajcie nam znać w komentarzach. Jeżeli jesteście głodni wiedzy już teraz, to zajrzyjcie na kanał Yufei na YouTube lub na jej streama. Tymczasem trzymajcie się ciepło… chyba że jesteście Zrodzonymi z Lodu

Śledź autorów na Twitterze!
Dominika „Yufea” Stańkowska →
Bartosz „Sol” Burchardt →