Jak często zwracacie uwagę na to, co mówią do was bohaterowie najwspanialszej gry na świecie? Choć często w chaosie bitwy jest o to ciężko, to gdy po pokonaniu wszystkich wrogów usłyszymy głos naszej postaci, może się okazać, że… nie ma on najmniejszego sensu.

League of Legends nie jest już młodzieniaszkiem w świecie gier. Ma 11 lat na karku i wiele zmian za sobą. Początkowo przecież LoL nie miał nawet specjalnego uniwersum, a postaci były tylko zbitką powielonych archetypów z różnych starszych tytułów. Czasy jednak się zmieniają, zdecydowanie na lepsze jeśli chodzi o różnorodność, wiarygodność i głębię życiorysów naszych ulubionych bohaterów. Istnieją jednak niedobitki z dawnej ery – postacie, których historia zdecydowanie zmieniła się od czasu ich wydania, a na nagranie nowych, lepiej pasujących kwestii, nie było najwyraźniej czasu lub chęci. Oto lista tych, których cytaty najbardziej odbiegają od ich historii, motywacji, charakteru i absolutnie wszystkiego, co sobą reprezentują:

(Pominięte zostały postaci, które mają kilka tekstów na krzyż, więc nie ma nawet czego komentować lub zostaną niedługo uaktualnione).

 

  1. Viktor

Oh, to chyba mój ulubiony przykład. Cyborg zagłady, niszczyciel cielesności i ten przerażający rosyjski akcent. Terminator może się wstydzić.

A wiecie, że Viktor jest jedną z niewielu bezinteresownych i altruistycznych postaci w League? Jako mieszkaniec Zaun, miasta, w którym choroby i cierpienie spowodowane wypadkami i ciągłym wdychaniem toksycznych wyziewów stało się codziennością, uznał ciało ludzkie za słabe i podatne na uszkodzenia (pozdrawiam fanów Ad Mechu z Warhammera 40k). Dlatego stara się pomóc pokrzywdzonym, proponując im mechaniczne implanty, chemtechowe modyfikacje ciała, które wzmocniłyby ich i ratowały przy zmaganiach z okrutną rzeczywistością miasta.

 

  1. Blitzcrank

Tutaj właściwie kontynuujemy wątek Viktora, jako że Blitzcrank jest jego dumnym wynalazkiem. I, jak zapewne już się domyślacie, nie jest on wcale straszliwą maszyną zagłady.

Celem Blitzcranka, samoświadomego robota „ożywionego” za pomocą hextechowego kryształu, jest ratowanie mieszkańców Zaun i pomoc w niebezpiecznych dla nich zadaniach. Ale zapewne nie jest to coś, o czym zwykle myślisz, gdy wyłapujesz ADC przeciwników pomiędzy minionami i wysyłasz go do fontanny elektrycznym szokiem.

 

  1. Orianna

Skoro już jesteśmy w Zaun, watro zatrzymać się u naszej ukochanej mechanicznej baletnicy.

Mam dziwne wrażenie, że zabijanie wrogów jest ostatnią rzeczą, na jaką miałaby ochotę…

Orianna była niegdyś zwykłym człowiekiem, szlachetną dziewczyną, która zaryzykowała swoje zdrowie i życie ratując mieszkańców Zaun z toksycznych oparów. Zapłaciła za to wysoką cenę – części jej ciała stopniowo zaczęły martwieć od zatrucia, zmuszając ją do zastąpienia ich mechanicznymi odpowiednikami. Oddała nawet ostatni łącznik z człowieczeństwem, swoje serce, by ratować życie ojca. Widocznie jednak nikogo nie interesuje jej tragiczna historia, a jedynie wykorzystywanie Orianny do niecnych celów. Dostajemy więc jeszcze taki tekst, całkowicie oderwany od rzeczywistości:

 

  1. Vladimir



Dlaczego KAŻDY tekst Vladimira musi być jakimś bezsensownym żartem o krwi?

A wiecie, że on nie jest nawet wampirem?

Vladimir ma jedną z najbardziej fascynujących historii wśród mieszkańców Runeterry, a jej część jest nadal owiana tajemnicą. Jest jedynym człowiekiem, któremu udało się zgłębić arkana magii krwi, jedyną ISTOTĄ w Runeterrze, która kiedykolwiek zabiła darkina. Ma on ponad tysiąc lat i brał udział w każdym znaczącym momencie historycznym tej krainy, jest wujem Viego, Zniszczonego Króla i posiada nawet własny kult.

Naprawdę zasługuje na coś lepszego niż to:

 

  1. Ahri

Najlepsze zostawiłam na koniec. Ahri – dziewięcioogoniasta lisica… lub też może powinnam powiedzieć – kura znosząca złote jajka Riot Games. Wszystko w niej – wspaniały wygląd, długie ogony, przyciągające wzrok płomyki lisiego ognia, słodkie, czarujące cytaty, flirciarski śmiech sprawia, że nie mamy pojęcia, kim ona właściwie jest, jaka kryje się za nią historia. A powiem wam, że jest co odkrywać.

Ahri jest właściwie najbliższą wampirowi istotą wśród bohaterów League of Legends. Z tym że nie żywi się krwią, a esencją życiową, co właściwie nie robi wielkiej różnicy. Wabi do siebie ofiary i bezlitośnie zabija, wysysając z nich duszę. Bliskość ludzi powoduje głód, który przejmuje nad nią kontrolę, zostawiając krwawe żniwo. Jedną z jej ofiar stał się jej ukochany, jedyna osoba, która zaakceptowała jej naturę i kochała taką, jaka była. Rozpacz i wyrzuty sumienia doprowadziły ją do skraju wytrzymałości, rozdzierając jej psychikę każdego dnia. Doprowadzona do ostateczności udała się do ogrodu pożerającego wspomnienia, by wymazać swoją pamięć, a wraz z nią jakikolwiek ślad po tym mężczyźnie w jej życiu. Gdy wraz z oddechem ulatywały z niej wspomnienia, przeraziła ją perspektywa utraty tego wszystkiego – poczuła, jakby ponownie go zabijała. Ta próba przekonała ją, że miłość i akceptacja, jakiej doświadczyła, jest warta tego cierpienia. Musi się nauczyć żyć ze swoją przeszłością… znaleźć nowy cel.

Jak widać Riot, choć umie pisać dramatyczne historie, to dużo gorzej wychodzi mu ich przedstawianie. Mam szczerą nadzieję, że w nowej grze The Ruined King ta właśnie strona Ahri zostanie naświetlona, poznamy bardziej tę prawdziwą lisicę.

Chociaż na pewno nie sprzeda się to tak dobrze jak to:

But one can dream…

Jakie inne teksty uważacie za bezsensowne lub po prostu słabe? Dajcie znać w komentarzach! Jeśli chcecie z kolei pogłębić swoją wiedzę o uniwersum Runeterry to zajrzyjcie na kanał Yufei na YouTube lub na jej streama.

Śledź autorów na Twitterze!
Dominika „Yufea” Stańkowska →
Bartosz „Sol” Burchardt →