Zgodnie z przewidywaniami Cloud 9 pokonało Team EnVy 3:0 i jutro zmierzy się z Immortals w meczu, którego stawką będzie awans na Mistrzostwa Świata 2016

W meczu decydującym o awansie do finałowej gry NA LCS Regional Qualifiers 2016 Cloud 9 było zdecydowanym faworytem. Team EnVy pokonał wprawdzie Team Liquid, ale zarówno fani, jak i eksperci nie mieli wątpliwości kto zagra z Immortals o awans na Mistrzostwa Świata. Przewidywania okazały się słuszne i to drużyna Jensena zagra dalej, po trzech zdominowanych spotkaniach.

Już w pierwszym starciu mieliśmy okazję zobaczyć Junga „Impact” Eon-yeonga na jego ulubionej postaci – Gnarze. ShinSeraphWu-Yeong, podobnie jak w ostatnim starciu między tymi drużynami próbował skontrować przeciwnika wybierając Kennena, jednak tym razem nie wyszło mu to na dobre. Bardzo szybko oddał pierwszą krew, flashując w złym momencie i nie nakładając na rywala ogłuszenia. Toplaner Cloud 9 wykorzystał szybko zdobytą przewagę i drugi raz zabił w sytuacji jeden na jeden, a po ganku Williama „Meteos” Hartmana miał na swoim koncie 2/0/1. Dominacja górnej alei pozwoliła na szybkie zniszczenie wieży i pomoc innym liniom. Drużyna pod wodzą Impacta bez problemu zbierała kolejne zabójstwa, smoki i struktury. Mimo dużej straty gracze Envy potrafili wygrać jedną walkę drużynową na środku, ale pod naporem przeciwników dwukrotnie wzmocnionych przez Barona, musieli uznać ich wyższość.

Pierwsza krew w drugiej grze znowu powędrowała na konto zawodników Cloud 9. Team EnVy weszło za głęboko pod wieżę przeciwnika, Meteos otworzył wynik gry, Nicolaj „Jensen” Jensen dołożył kolejne zabójstwo, na które odpowiedział tylko Benjamin „LOD” deMunck biorąc ze sobą do grobu Zachary'egoSneakyScuderi. Bardzo dobry mecz na Morganie rozgrywał Nickolas „Hakuho” Surgent, który dwa razy uratował swojego marksmana i dołożył do tego świetny ultimate, umożliwiający zabicie Smoothiego. Pierwsza duża walka wyszła jednak na korzyść dla C9, zabili oni wszystkich swoich rywali, tracąc tylko Impacta. Pozwoliło im to wziąć trzeciego smoka i co ważniejsze Barona. Po tak dobrej sytuacji wieże i kolejne zabójstwa wpadały na ich konto jeszcze łatwiej. Kolejne starcie wygrali 3-0 co pozwoliło zniszczyć górny inchibitor. Chwile później jego los podzielił też ten ze środkowej alei, a po tym Cloud 9 wzięło drugiego Nashora. Team EnVy zabiło wprawdzie Jensena, ale to było jedyne, co mogli jeszcze zrobić w tej grze. Fioletowe wzmocnienie okazało się zbyt silne i C9 brakowało już tylko jednej gry do awansu.

Ostatnie starcie całego BO5 zaczęło się od ciekawych wyborów Team EnVy. Ninja zdecydował się zagrać Jhinem na środku, a LOD wybrał Varusa na ADC. Podobnie do pierwszej gry, Seraph w pojedynku z Impactem popełnił błąd i dał przeciwnikowi sporą przewagę, oddając pierwszą krew. Na jego nieszczęście, Impact jest graczem, który niełatwo marnuje zdobyte złoto. W dwóch kolejnych wymianach dwa razy wychodził zwycięsko i stało się jasne, że gra wymknęła się spod kontroli EnVy. Dzięki tak dużej nadwyżce złota toplaner C9 bez problemu mógł pomagać swojej drużynie, o czym boleśnie przekonał się botlane jego rywali. Ninja odpowiedział jednym zabójstwem, ale było to tylko przedłużanie agonii. 10 000 sztuk złota przewagi w 25 minucie najlepiej oddaje przepaść pomiędzy drużynami. C9 było tak silne, że nawet bez Barona, bez problemu zdobyło kolejne zabójstwa i zniszczyło środkowy inchibitor. Po wzięciu Nashora przepchnęli jeszcze dolną aleję i mecz chylił się ku końcowi. Po jeszcze jednym wysiłku Cloud 9 zniszczyło Nexus, wygrywając tym samym całe spotkanie. Jutro na ich drodze stanie dużo silniejszy zespół – Immortals, a obie drużyny zagrają o ostatnie miejsce pozwalające na wyjazd na Mistrzostwa Świata 2016.