Kilka znanych osób ze społeczności CS:GO wypowiedziało się na temat Projectu A, czyli zapowiedzianej w październiku strzelanki od Riotu.

Counter-Strike: Global Offensive jest grą jedyną w swoim rodzaju. Wiele osób od lat grających w ten tytuł, nie może zadowolić się innymi FPS-ami. Urok CS:GO leży w jego prostocie, wszak przede wszystkim trzeba eliminować przeciwników i dla niedzielnych graczy to jest główny cel zabawy. Brak alternatywy jest mocno zauważalny, bo mimo ciągłych narzekań na te same aspekty gry, społeczność CS-a nie maleje. Wręcz przeciwnie. W ciągu ostatnich trzech miesięcy shooter od Valve notuje rekordowe wyniki popularności.

Brak alternatywy oznacza brak konkurencji, a monopol nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem na wolnym rynku. Dlatego też zapowiedź strzelanki od Riot Games podczas obchodów dziesięciolecia League of Legends odbiła się głośnym echem w społeczności Counter-Strike'a. Wtedy nie było do końca wiadomo czy twórcy LoL-a będą chcieli celować swoim produktem bezpośrednio w CS-owców, lecz teraz możemy jasno stwierdzić, że tak będzie. Dlaczego? Amerykańska firma zaprosiła do siebie na testy znane nazwiska ze sceny CS:GO. Wśród testujących znaleźli się chociażby Jarosław „pasha” Jarząbkowski, Filip „NEO” Kubski czy Piotr „Izak” Skowyrski.

Sam Skowyrski podczas wczorajszej transmisji podzielił się swoimi przemyśleniami dotyczącymi Project A. Według niego gra jak najbardziej będzie mogła konkurować z Counter-Strikiem, bo przykładowo model strzelania jest bardzo podobny do tego znanego nam w tytule od Valve. Dodatkowo przyznał, że trailer nie odzwierciedla tego jak gra wygląda w obecnej chwili. Wyjaśnił też, że w Project A nie będziemy mieli podziału na klasy znane nam chociażby z Overwatcha, czyli tank, dps, healer. Według izaka umiejętności danych postaci przypominają bardziej Counter-Strike'owe granaty, a wciąż najważniejsze będzie strzelanie i sposób poruszania się.

O obszerną recenzję pokusił się znany anglojęzyczny komentator Henry „HenryG” Greer, który rzucił sporo światła na to jak będzie wyglądać gra:

Zacznijmy od tego, że Project A jest dzielonym na rundy, 5 na 5, taktycznym shooterem (najbardziej podobne jest CS:GO, jeśli mam w skrócie porównać), z lepszymi (lekko rozrzedzonymi) elementami klas/postaci, podobnymi do gier FPS jak Overwatch czy Apex Legends, tak dla przykładu.

Tryb gry, do którego mieliśmy dostęp to MR12, Detonation/SearchAndDestroy, z obszarami bombowymi A i B oraz zmianą ról atakujących i broniących w połowie meczu.

Według mnie, wcześniej wspomniane klasy postaci i ich „umiejętności” powinny być postrzegane jako możliwości taktyczne, a nie zbyt potężne czary czy ultimate'y istniejące w innych podobnych grach. Krótko mówiąc umiejętności muszą zostać zakupione przed startem rundy, a nie są zdobywane z czasem – to samo tyczy się broni. 

Rozgrywka i mechanika broni jest super płynna i satysfakcjonująca. Na wersji, na której grałem doświadczyliśmy całkiem zbalansowaną gamę różnorodnych broni, a każda z nich miała swój unikalny wzór rozrzutu oraz metody na jej najlepsze użycie. 

Podobnie do CS:GO, odnosząc się do systemu ekonomii, możesz zainwestować w mniej podczas danej rundy i zaryzykować z podstawowymi umiejętnościami i wyposażeniem taktycznym. Możesz świetnie się bawić nie opierając się *zbytnio* na umiejętnościach. 

(…) Wszystkie klasy mają dostęp do tych samych broni, a fani Counter-Strike nie będą mieli problemów by się w nich odnaleźć. Ogólnie mówiąc, jeden strzał w głowę z podstawowego karabiny, w rękach jakiejkolwiek klasy, zada wystarczająco obrażeń by wyeliminować przeciwnika. 

Jednym z najbardziej ekscytujących elementów był design map. Są to piękne lokacje, stworzone i inspirowane rozwiązaniami Counter-Strike'owymi takimi jak linie i punkty starć. Wszystko z myślą o rozgrywce, a nie estetyce. (…)

Na sam koniec zostawię Was z bombą: Project A jest najlepszą grą w jaką grałem od czasu CS:GO.