Na tegorocznych targach Poznań Game Arena zamieniliśmy parę słów z jednym z deweloperów ze studia Korba Games, tworzącym produkcję typu Indie.

Czy mógłbyś opowiedzieć o swojej gierce?

Jako Korba Games stworzyliśmy grę, która nazywa się Projekt Wicuś. Jest w zasadzie bardzo prosta, obsługujemy w niej ludzi i demony na bazarze, który zbudowany jest tak jakby na odwiecznym źle.

No właśnie, to jak wygląda ta produkcja mnie intryguje. Z tego co jestem w stanie zauważyć, to opiera się ona bardzo mocno na historii, a mało na samym gameplayu. Jak bardzo różni się w ogóle tworzenie gry indie pod story, a nie pod samą rozgrywkę?

No na pewno nie jest to idealna formuła do pokazania na targach. Musimy zatrzymać użytkownika na dłużej, a moim zdaniem targi w ogóle średnio się w tym sprawdzają, przynajmniej przy tego typu produkcji. Na pewno można się narracyjnie wyżyć. Pokazać, opowiedzieć swoją historię i historię kreacji, tworzenia gry. Tym bardziej, że nasz zespół składa się obecnie głównie z pisarzy. Chcieliśmy jednak zawrzeć w tej grze aspekt zręcznościowy, i sprawdzamy czy da się to jednocześnie zrobić.

Czy macie jakieś plany na przyszłość. Jak w ogóle takie małe studio patrzy na przyszłość. Wolicie doszlifować jedną grę do 100%, czy może pojawiają wam się w głowie już jakieś inne projekty?

Jasne, nowe projekty są zawsze w głowie. Na początek chcemy jednak skończyć tę grę, i na niej też nauczyć się operować projektem i tworzenia go od początku do końca. Jesteśmy początkującym studiem i chcemy się tego nauczyć. Obecnie kompletujemy zespół i poszukujemy wydawcy. Ja jestem jednym rysownikiem, reszta to tak jak wspominałem pisarze, nie mamy żadnego programisty. Szukamy teraz pomocy, tak bardzo jak możemy.

Jasne, rozumiem. Teraz trochę o samym PGA. Przede wszystkim, to Twój pierwszy raz na targach w Poznaniu?

Nie do końca. Kiedyś tutaj byłem z firmą, w której pracowałem jako artysta 2D, ale to było kilka lat temu. A teraz pierwszy raz wystawiamy się z czymś swoim jako Korba Games.

Znajdujemy się w hali poświęconej grą typu Indie, jesteśmy otoczeni innymi deweloperami z tego świata. Co byś o niej powiedział. Podoba Ci się organizacja? Może coś byś dodał, coś usunął?

Jest to przede wszystkim bardzo fajna inicjatywa. Stanowisko Indie Games Polska pomaga takim firmom i twórcom „niesłyszanym”, co jest naprawdę super opcją. Pojawia się tutaj wiele pomysłów i kreatywności, więc czuję się świetnie. Co bym dodał to więcej stanowisk do odpoczynku <śmiech>. Myślę, że jest to potrzebne. Poza tym wszystkie stoiska są świetne, jestem ich fanem i naprawdę jestem podekscytowany.

Ostatnie, nie ukrywam bardzo ważne dla mnie pytanie. Czy widzisz jakąś przyszłość, potencjał w grach Indie dla esportu?

Oczywiście. Uważam, że to świetna opcja. Przyszłość gier Indie i esportu może być ze sobą bardzo związana. Moja wiara w gry team-playowe trochę podupadła ze względu na osobiste doświadczenia, a produkcje Indie mają ogromny potencjał, w którym pokładam dużą wiarę.