Dr Disrespect za pośrednictwem Twittera odezwał się po raz pierwszy od zbanowania jego konta na Twitchu. Streamer zapewnia, że nie poznał póki co powodów banicji.

Dr Disrespect do niedawna był jednym z najpotężniejszych streamerów na Twitchu, posiadając ponad cztery miliony obserwujących na swoim kanale. Co więcej, streamer podpisał z Twitchem umowę na wyłączność na kilka lat. 26 czerwca konto Amerykanina rozpłynęło się jednak w powietrzu. Rod Breslau podał, że według jego informacji Dr Disrespecta zbanowano permanentnie.

38-latek w końcu przerwał milczenie i za pośrednictwem Twittera przekazał:

Champions Club. Twitch nie poinformował mnie, co było przyczyną ich decyzji. Dziękuje wszystkim za wsparcie podczas tego trudnego dla mnie czasu.

Pozytywną wiadomością z tego całego zajścia jest fakt, że wszyscy subskrybenci Dr Disrespecta otrzymają zwrot środków na konto. Poza banem usunięto z Twitcha emotikony streamera.

O co więc może chodzić? Według źródeł z USA afera wokół Disrespecta jest większa, niż mogło się to na początku wydawać. Póki co nikt jednak nie chce zdradzić szczegółów. Rod Breslau dodał, że otrzymał z pewnych źródeł powód bana. Jednak ze względu na wagę i wrażliwość tematu powstrzyma się na razie od przekazania tych informacji dalej, bo sam nie czuje się z nimi komfortowo. Ponadto pojawiają się pierwsze plotki, że Disrespect może być zamieszany w aferę, która zbiera ostatnimi czasy w USA ogromne żniwo, czyli akcję „MeToo”, w której to kobiety informowały o przypadkach molestowania w branży gier. Zapewne w najbliższych dniach poznamy więcej szczegółów, a może nawet oficjalne stanowisko Twitcha.