Esport nieustannie prze przed siebie, już dawno przestając być rozrywką dla mniejszości. Tempo największego wzrostu pokazał nam jednak Fortnite, który w zaledwie kilku lat stał się jedną z najchętniej oglądanych gier.

Branża gier komputerowych w ostatnich latach była zdefiniowana przez  gatunek battle royale. Rywalizacja pomiędzy najróżniejszą ilością graczy zamkniętych na stosunkowo niewielkim obszarze stanowiła narrację do wielu powstających tytułów, jak i trybów pobocznych w już istniejących grach. Najważniejszą datą w omawianej sferze był jednak lipiec 2017 roku, gdy w pełni za darmo do dyspozycji graczy oddano wczesny dostęp Fortnite: Battle Royale.

Propozycja Epic Games na tle konkurencji wyróżniała się kilkoma kluczowymi aspektami. Surową grafikę zastąpioną znacznie bardziej przyjazną dla młodego gracza, niemal kreskówkową otoczką. Sama rozgrywka okazała się znacznie bardziej dynamiczna, a system budowania uniezależnił gracza od niemal obowiązkowego wykorzystywania udogodnień terenu, pozwalając na jego dowolną edycję. No i co najważniejsze, to wszystko za darmo, a co więcej, z niezbyt wygórowanymi wymaganiami sprzętowymi.

Fortnite szybko zdobył ogromną rzeszę graczy, a spekulacje o budowie profesjonalnej sceny esportowej pojawiły się niemal natychmiast. Wydawcy z początku nabierali wody w usta, a pole do rywalizacji stwarzały oddolne inicjatywy społeczności ze wsparciem pobocznych firm. Epic Games wówczas wspierało organizatorów, udzielając możliwości tworzenia specjalnych rozgrywek. Pomimo tak wczesnego rozwoju pojedyncze organizacje decydowały się na zatrudnianie wyróżniających się wówczas osobistości.

Jak pokazały następne miesiące, te decyzje były jak najbardziej uzasadnione. Wystąpienie jednego z deweloperów podczas charytatywnego E3 Party Royale Celebrity Pro-Am zapowiedziało pierwszy sezon rozgrywek mający zwieńczyć się World Cupem o oszołamiającej puli nagród wynoszącej 30 milionów dolarów. Samo zapowiedzenie ogromnej inwestycji pobudziło rynek do jeszcze szybszego wzrostu, zupełnie jak jeszcze większe zaangażowanie Epic Games w mniejsze inicjatywy, niekoniecznie sygnowane wielkim logiem firmy.

W przeciągu ostatnich sześciu miesięcy polscy profesjonalni gracze Fortnite mogli liczyć na mnogość okazji do rywalizacji. I to nie licząc międzynarodowych inicjatyw, gdzie mogliśmy świętować niemałe sukcesy, jak chociażby występ trzech rodaków podczas indywidualnego World Cupa. W same wakacje rozegrano Orange Community Cup o puli nagród wynoszącej 27 tys. złotych, natomiast rozgrywki finałowe zostały rozegrane częściowo offline. Poprzeczkę o poziom wyżej postawiły jednak zmagania w ramach Extremalnej Rozgrzewki, kiedy w ręce zawodników oddano aż o 5 tys. złotych więcej.

Rok pełen rozwoju nie mógł zakończyć się inaczej, niżeli z przytupem. Jego źródłem były bieżące rozgrywki Ewron Royale, czyli turnieju zorganizowanego przez największego polskiego streamera Fortnite – Kamila „Ewrona” Lachowskiego. Zawody zostały podzielone na cztery etapy, których inauguracja miała miejsce 3 grudnia. Każdego dnia zmagań odbywają się cztery zrzuty, natomiast o zwycięstwie decydować łączna punktacja ze wszystkich dni.

Ewron Royale wyróżnia się na wielu płaszczyznach. Pula nagród wynosząca 20 tys. euro (~~85 tys. złotych) stawia opisywaną inicjatywę na niewątpliwym szczycie, jeśli chodzi o lokalne turnieje rozgrywane w pełni przez Internet. Ponadto dla organizatorów przedsięwzięcia udostępniono w pełni funkcjonalny tryb obserwatora.

Wielkiego zwycięzcę zmagań poznamy już siedemnastego grudnia. Z uwagi na udzielającą się świąteczno-noworoczną atmosferę pozostaje nam jedyne życzyć całej scenie Fortnite jeszcze dynamiczniejszego rozwoju w roku 2020.