O esportowych turniejach w Fortnite już od dawna nie słyszy się tyle, co w 2019 roku. Czyżby jednak Epic Games chciało temu zaradzić i przywrócić swoją produkcję na usta wszystkich graczy?

Mistrzostwa Świata w 2019 roku odbiły się głośnym echem w całym środowisku esportowym. Zakwalifikować się mógł dosłownie każdy, a pula nagród przyprawiała o zawrót głowy. Na finały gier solo i par przypadło aż 30 milionów dolarów. W rywalizacji indywidualnej triumfował Bugha, który w momencie podnoszenia pucharu miał zaledwie szesnaście lat. Najlepszą parą okazał się natomiast duet Aqua i Nyhroxa. Stadion, na którym rozgrywano Mistrzostwa Świata, odwiedziło ponad dziewiętnaście tysięcy osób, a transmisje internetowe w szczytowych momentach oglądało ponad dwa miliony widzów.

Kolejny rok miał być równie dobry dla Fortnite. Niestety w zamiary wmieszał się koronawirus, obostrzenia i restrykcje. Twórcy zaprezentowali pod koniec kwietnia swoje plany na najbliższe miesiące, a treść jednej z wiadomości brzmiała następująco:

Przez resztę roku 2020 wszystkie turnieje Fortnite będą odbywać się online. Ze względu na ograniczenia co do międzynarodowej rywalizacji, Mistrzostwa Świata nie odbędą się w 2020 roku.

Twórcy napisali również, że mają nadzieję na odbycie się Mistrzostw Świata w kolejnym roku kalendarzowym. Teoretycznie rozgrywki mogłyby się odbyć w internecie, lecz to naraziłoby graczy na zmaganie się z dużym opóźnieniem, co negatywnie wpłynęłoby na całe zawody. Kolejne złe informacje trafiły do nas w grudniu, kiedy to poinformowano, że w kolejnych miesiącach nie odbędą się żadne turnieje offline. Widzom zostało zatem po raz kolejny czekać i liczyć, że sytuacja na świecie pod kątem pandemii ulegnie poprawie.

Okazuje się jednak, że nie wszystko jest jeszcze stracone. Firma Riot Games postanowiła rozegrać fazę playoff LEC (największej europejskiej ligi w League of Legends) w studiu w Berlinie, co może być swoistym światełkiem w tunelu. Na początku stycznia dowiedzieliśmy się również, że do Counter-Strike’a powraca Major, który zostanie rozegrany w Sztokholmie na Ericsson Globe, czyli hali sportowej mogącej pomieścić nawet 16 tysięcy osób. Nie jest to jednak koniec działań VALVE. Obecnie trwają rozgrywki ONE Esports Singapur Major, czyli jednego z najbardziej prestiżowych wydarzeń w Docie 2. Jest to zarazem pierwszy duży turniej LAN-owy w tej grze od początku pandemii koronawirusa.

Epidemia nie jest jeszcze opanowana, co możemy zobaczyć, chociażby na przykładzie naszego kraju. Nie zmienia to jednak faktu, że dla chcącego nic trudnego, o czym chyba również przypomniało sobie Epic Games. W jednej z ostatnich aktualizacji do Fortnite trafiły ikony kwalifikacji do Mistrzostw Świata w siedmiu różnych językach.

Przypomnijmy, że w 2019 roku Mistrzostwa Świata zostały ogłoszone 25 marca, a pierwsza tura kwalifikacji wystartowała 13 kwietnia. Możliwe zatem, że twórcy rozpatrują obecnie opcje przeprowadzenia tego turnieju, a grafiki są przygotowane na zapas, by móc bez stresu zorganizować całe wydarzenie. Pewne jest jednak to, że Fortnite stracił na oglądalności pod kątem esportowym, a Mistrzostwa Świata mogłyby z powodzeniem przywrócić zainteresowanie grą i tchnąć w nią nowego ducha.

Kwestią sporną jest również to, czy Epic Games chce w ogóle inwestować w esport. Cykl FNCS nie porywa, lecz pozwala nowym osobom przebić się na scenę profesjonalną, a wielkie finały skutecznie obrazują rozstaw sił w danym regionie. Gracze już od dłuższego czasu narzekają, że Fortnite stał się jedną wielką maszyną do zarabiania pieniędzy, a potrzeby społeczności są zepchnięte na margines. Nie ma się jednak co dziwić. Do gry co chwilę trafiają nowe skiny i przedmioty, które mają wyciągnąć od graczy kolejne fundusze. Do tego bardzo często w ostatnich miesiącach widzimy współpracę ze światowymi markami. Marvel, Lucasfilm czy kluby piłkarskie, to tylko wierzchołek góry lodowej.

Scena esportowa potrzebowałaby natomiast stabilizacji, na którą nie pozwalają często wypuszczane aktualizacje gry. Zmieniają one zdecydowanie za dużo, przez co ciężko jest się odnaleźć w mecie. Dla przykładu – patch 16.10 wprowadził do gry raptory, które będą ścigać i eliminować graczy, którzy podejdą do nich na zbyt bliską odległość. Będzie je jednak można oswoić, tak samo jak dziki i wilki.

Wyżej wspomniana aktualizacja wprowadziła również nowe przedmioty, skiny oraz znacznie więcej. Do kodu gry po chichu zostało zapewne wprowadzone wiele nowych linijek. W przeszłości takie sytuacje zdarzały się wiele razy, a społeczność odkrywała nowe rzeczy na długo przed ich wprowadzeniem. Jeśli faktycznie twórcy planują zorganizowanie Mistrzostw Świata, to wielce prawdopodobne, że kod będzie zawierać w sobie nowe grafiki i informacje.