East Games United to impreza z tradycjami. Białystok po raz pierwszy gościł esportowców z całej Polski w 2011 roku, a dla esportu sześć lat jest niczym epoka dla ludzkości. Mimo upływu lat na EGU nie zmieniło się to, czego po tej imprezie oczekiwałem – unikatowy klimat.

Mamy takie czasy, że dziś wielu ma ambicje do tego, by każda impreza wyglądała jak małe Intel Extreme Masters. Nie każdy pamięta jednak, że kiedyś dało robić się świetne LANy, gdzie zawodnicy siedzieli naprzeciw siebie, a nie na wielkiej scenie i mimo ograniczeń udawało się im zapewnić odpowiednia przestrzeń do rywalizacji. Dlatego wchodząc na teren  Uniwersytetu w Białymstoku poczułem zupełnie inne emocje niż na każdym evencie w tym roku (a trochę ich było). Unikatowy, “szkolny”, charakter wydarzenia – zawodnicy grający obok siebie, w sali, nie na wielkiej scenie, bezpośredni kontakt i emocje wiszące dosłownie nad biurkami. Wszystko to ma w sobie niepowtarzalny urok i mimo tego, że czasem tworzy małe komplikacje dla samych zawodników, to miło było zobaczyć młode talenty polskiej sceny w takiej scenerii.

Na EGU organizatorzy przygotowali dość szeroki wachlarz dyscyplin esportowych. Najwięcej emocji wywołał oczywiście stosunkowo mocno obsadzony turniej Counter-Strike: Global Offensive. W Białymstoku pojawiły się między innymi dwa zespoły PRIDE: Academy oraz Talent Academy, a także PACT oraz coraz szerzej rozpoznawalne na polskiej scenie Codewise Unicorns. Emocji nie brakowało, zaskoczeń również. Faworyzowane PACT już w swoim pierwszym meczu fazy grupowej uległo “Jednorożcom”.  Rewanż tych ekip zobaczyliśmy w finale, ale ponownie zwyciężyło Codewise Unicorns i zgarnęło nagrodę główną: 2500 zł i masę sprzętu od Lioncast, SteelSeries oraz LG.

W League of Legends zabrakło formacji z krajowej czołówki, jednak w mieszanych składach zobaczyliśmy kilka rozpoznawalnych twarzy. Dlatego też dość trudno bez dokładnego sprawdzania składów domyślać się po nazwach, kto tam właściwie walczył o zwycięstwo. Turniej przebiegł jednak pod dyktandem sklejki, w której zobaczyliśmy między innymi Inspireda i Czekolada. Wygrana dała im po 1050 zł i sprzęt od ROCCAT.

Nie samym LoLem i CS:GO człowiek żyje – na East Games United zobaczyć można było również StarCraft 2, Hearthstone, FIFA 18 oraz nieco egzotyczny dla mnie Tekken 7. Cieszy mnie niezmiernie, że w dobie dominacji kilku tytułów nie zapomina się o mniejszych w Polsce scenach i daje szanse do rozwoju i zarobienia całkiem niezłych pieniędzy.

Oprócz tego dla zwiedzających przygotowano stanowiska do grania – nie tylko w najnowsze hity, ale także strefę VR oraz kącik retro, gdzie prezentowano produkcje starsze od zdecydowanej większości zwiedzających i uczestników, toteż można było łyknąć solidną pigułkę gamingu w formie retro.

Ciężko oddać w słowach to, jak wygląda taki LAN, więc ufając zasadzie, że jedno zdjęcie wyraża więcej niż tysiąc słów, zapraszam do zerknięcia na galerię z East Games United 2017!