Wiki 'ViKivi' Wójcik jest jedną z najbardziej obiecujących osób z młodego pokolenia, która niedawno zaczęła aktywnie działać w esporcie. Porozmawialiśmy z nią na temat jej początków, planów na przyszłość oraz sytuacji kobiet w esporcie.

Hubert: Wiki, gdybym miał, wzorując się na sportowym scoutingu, szukać w polskim esporcie młodych talentów, ale już obytych w branży, o świetnych koneksjach i jasną przyszłością, trudno mi wskazać kogoś innego niż Ciebie. Zanim przejdę jednak do kwestii Twoich protektorów, pozwól mi zadać pytanie – czemu esport?

Wiki: Damn, ale miło. To ciekawe pytanie, które wymaga dosyć długiej odpowiedzi. Bo trochę ze szczęśliwych zbiegów okoliczności, a trochę z tego, że to branża naturalna dla mnie. Zbieg okoliczności, bo tak jak od zawsze grałam to zazwyczaj w Simsy czy Saints Row. Do LoLa “posadził” mnie kilka lat temu ówczesny chłopak i jego kolega. Wcześniej mimo, że widziałam jak moi znajomi grają zupełnie mnie to nie interesowało. Nagle coś zaskoczyło i zaczęły się piękne czasy, kiedy potrafiliśmy się spotykać w 5 osób w jednym mieszkaniu i grać całymi weekendami.

Od tamtego momentu całkiem sporo czasu minęło. Zanim w ogóle do mnie dotarło, że istnieje scena profesjonalna tego tytułu, a o scenie polskiej dowiedziałam się z losowych postów na Facebooku i nie wiedziałam, że jest to tak rozbudowane. Ja jestem tym nowym fanem esportu, który nim nie był podczas sukcesów Złotej Piątki, są oni dla mnie porównywalnie bliscy jak idole moich rodziców z dzieciństwa. Po jakimś czasie zaczęłam “pół żartem – pół serio” streamować. Udało mi się dostać wejściówkę na Esport Forum w 2017 roku i tam poznałam Sawika i wiele osób z branży – gdzieś tutaj pojawił się taki prawdziwy kierunek, że może być to opcja na rozwój. Z drugiej strony jest to branża naturalna dla mnie, nie znam innej gdzie niesamowicie ważna jest wiedza na temat social media, marketingu czy Internetu, a jednocześnie można spełniać swój głód samodzielności, eksperymentowania, przecierania nowych ścieżek i występowania przed kamerą, i gdzie próg wejścia z powodu dopiero rozpędzającego się rozwoju jest tak niski. W sporcie tradycyjnym nie ma szans by po meczu podejść sobie do trenera czy właściciela drużyny i po prostu pogadać czy zagaić o możliwości pracy.

Hubert: Wspomniałaś kulisy poznania Maćka. Dziś pracujesz dla Foszer Sawicki i przy tworzeniu nowej organizacji – Black Devils. Miałem przyjemność obserwować Twoją pracę na Games Clash Masters, gdzie zadanie miałaś niełatwe, a i Maciek mógł cały czas obserwować Twoje poczynania. Jak czujesz się pracując pod okiem tak istotnej dla polskiego esportu persony?

Wiki: Mogę powiedzieć spokojnie, że czuję się wspaniale i jestem cholernie wdzięczna. Nie jestem osobą, która ma w życiu wiele autorytetów, lecz mogę śmiało powiedzieć, że Maciek jest jednym z nich. Jak poznałam Maćka, to nie wiedziałam za wiele o tym co znaczy dla polskiego esportu, bo polski esport nie był dla mnie za bardzo znany i tak naprawdę dowiadywałam się już w trakcie. Gdyby nie jego zaangażowanie i ciekawość moich możliwości na pewno nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem. Począwszy od Esport Forum, bez którego na pewno nie zainteresowałabym się tą branżą na poważnie, po pracę w Foszer Sawicki, która była moim pierwszym doświadczeniem zawodowym, aż po moją obecną rolę w nowej organizacji. Wszystko to wynikło  z zaufania, którym obdarzył mnie Maciek i tym, że chciał podjąć ryzyko zainwestowania swojego czasu we mnie. A czasem tego czasu było potrzebne naprawdę sporo, ale za każdym razem kiedy stresowałam się jakimiś wystąpieniami czy potrzebowałam rady zawsze je znajdował. Podobno do pracy przychodzi się dla pracy, a odchodzi się przez szefa – w takim razie ja szybko nie odejdę .

Hubert: Dość aktywnie angażujesz się w kobiece akcje w esporcie, jednak stronisz od zdecydowanych opinii. Czy nie uważasz, że obecne promowanie kobiecego esportu nie idzie nieco złymi torami? Pozwolę sobie przywołać takie incydenty jak przepychanki słowne między aktywnie działającymi w esporcie kobietami a zwykłymi trollami, czasem stawianie się w roli ofiary w sytuacji, gdzie de facto nikt nie atakuje.

Wiki: Sądzę, że zdecydowaną opinią jest, że ogólnie stosunek do kobiet w szeroko rozumianym gamingu czy esporcie jest w dużej mierze niekorzystny i warto go zmienić. Jasne, potrzeba nam merytorycznych rozmów bez wybuchających emocji, ale doskonale rozumiem skąd one się obecnie biorą. Ciężko jest być młodą dziewczyną i przyjąć bez emocji to, że ktoś sądzi, iż jesteś gorsza dlatego, że jesteś kobietą – i to nie tylko w gamingu. Uwaga truizm – bycie silną wymaga dużo siły.

Nie każda dziewczyna miała szczęście być wychowana w poczuciu, że może wszystko i stąd czerpać siłę. Wiele z nich słyszało: “dziewczynce nie wypada” czy „być jak baba” jako obelgę od zawsze. Naprawdę w tej sytuacji nie podchodzić do tego emocjonalnie jest po prostu trudno, nawet jeśli ktoś “po prostu trolluje”. Jesteśmy ludźmi, czemu zabraniamy sobie by pokazywać, że coś nas boli? Sądzę, że duży wpływ na zmianę dyskusji z pozycji walki “oni-one” są silni liderzy i liderki opinii, którzy będą odważnie prowadzili te rozmowy i działania. Nie można się bać i trzeba mówić jasno i wyraźnie, że to już czas by dziewczyny “wyszły z cienia” i by zaczęto ich słuchać – również gdy mówią rzeczy, które nie dla wszystkich są wygodne. To jak zachowują się osoby mające wpływ na dyskusję publiczną też ma znaczenie. Kiedy na jednej z grup administracja dbała o kulturę dyskusji w tym temacie i sama wypowiadała się ze wsparciem dla kobiecego esportu to nagle większość komentarzy była podobna, potem odpuścili sobie i znowu szambo wybuchło. Zresztą, samo kobiece środowisko nie jest jednorodne, ile opinii tyle ludzi. Część z nas powie, że to różnice biologiczne, inne, że kulturowe a kolejne, iż różnic nie ma. Panowie nie chcieliby być wrzucani do jednego worka „bycia przeciw”, więc nie wrzucajmy do jednego worka opinii wszystkich kobiet.

Hubert: Wspomniałaś o liderkach opinii – czy myślisz, że warto tu już teraz wyróżnić kilka kobiet, które nimi są, bądź do tego aspirują?

Wiki: Sądzę, że na polskiej scenie śmiało można wskazać Agnieszkę Bałę, Sandrę “Fridę” Wojnowską, Sarę “Akukuleum” Leszczyńską, Olimpię “Komedyje” Cichosz, Vanessę “Rudą” Warmusz czy Ulę Klimczak i tak naprawdę wiele, wiele innych. Dziewczyny są w esporcie dłużej niż ja i naprawdę sporo działają. Jednocześnie pewne jest, że w tym gronie nie zawsze byśmy się ze sobą zgadzały w dyskusji. Największym odkryciem zeszłego roku była dla mnie właśnie Komedyja, która zanotowała znaczne sukcesy, spełniła swoje marzenia o utrzymywaniu się z profesjonalnego grania i była jedyną osobą z Polski, z którą pojawił się wywiad w kliencie LoL-a. Niestety nadal bywa postrzegana jedynie jako “ciekawostka”, a nie osoba która realnie przyczyniła się do rozwoju branży.

Hubert: Pozwól że sięgnę pamięcią do podsumowania roku, jakie zrobiłaś na swoim facebookowym fanpage. Pojawiło się w nim zdanie o nowym projekcie Sawika i TaZa. Przybliżysz nieco swoją rolę w organizacji?

Wiki: Pracuję, między innymi z Testreem w dziale o tajemniczej nazwie Experience pod wodzą Marka Spadło. Naszym zadaniem jest nie tylko kreowanie wizerunku organizacji i klasyczna komunikacja ale budowanie doświadczenia naszych fanów, tak by ścieżka od momentu zobaczenia naszej nazwy pierwszy raz do zdarcia sobie gardła na meczu naszej drużyny była jak najciekawsza i najprostsza. Moim zadaniem jest bezpośrednia współpraca z zawodnikami i pomoc w kreowaniu ich marek osobistych. Od prostego wsparcia obecności w social media do budowania osobistego community czy wyrazistego wizerunku. Oprócz tego, wspólnie z chłopakami zajmuję się kreacją – czyli pomysłami na ciekawe akcje i sposoby współpracy ze sponsorami. Poza tym planuję mocno zaangażować się i rozwijać się jako influencer. Cały czas testujemy się w nowych zadaniach, jak to w esporcie sytuacja jest dynamiczna i wiem, że spokojnie za rok będę mogła powiedzieć, że zajmowałam się wieloma rzeczami, a nie tylko tymi wymienionymi na początku. To ekscytujące.

Hubert: Skoro już jesteśmy przy Twojej przygodzie influencerskiej i życiu prywatnym. W swoich osiągnięciach wspomniałaś o fotografii. Czy tak duże zaangażowanie w esport jest mocno odczuwalne w pozostałych sektorach życia młodej kobiety?

Wiki: Zawsze byłam przyzwyczajona do pracy na wysokich obrotach. Chodziłam do wymagającego liceum, jednocześnie zaocznie chodząc w weekendy do szkoły fotografii. Obecnie, oprócz pełnoetatowej pracy w esporcie i hobbystycznej fotografii to jeszcze studiuje dziennie marketing na SGH. Nie powiem, że mogę narzekać na dużo czasu wolnego, ale lubię to, że cały czas coś się dzieje.

Z fotografią, zawsze miałam tak, że przez jakiś czas działałam intensywnie (jak np. rok temu kiedy w ciągu 3 miesięcy zrobiłam jakieś 15 sesji) a potem była przerwa. Planuję nie zaniedbywać fotografii w drużynie i organizować ciekawe sesje z chłopakami – udało mi się zrobić przyjemne dla oka portrety na profilowe. Lepiej działam jak mam mało czasu i muszę go dobrze planować, inaczej wpadam w prokrastynację i nie czuję się za dobrze.

Hubert: A zatem co ciekawego zobaczymy w wykonaniu Wiki Wójcik w 2019?

Wiki: Gdybym to teraz wiedziała to na pewno nie byłoby takie ciekawe . Trzymam kciuki, że Wiki Wójcik w 2019 zaskoczy zarówno świat jak i samą siebie. Na pewno będzie mnie więcej, może nawet wyskoczę z jakiejś lodówki.

Hubert: Pamiętam jak na GCM przejęłaś się komentarzami na temat… obuwia. Jak radzisz sobie z komentarzami internautów, którzy wyznają zasadę „hejtuje więc jestem”?

Wiki: Z hejtem takim wprost się jeszcze nie spotkałam (to chyba znaczy, że jeszcze nie jestem sławna), pojawiały się passive-aggressive komentarze w social media, ale już się nauczyłam, że szkoda życia by się tym przejmować.

Z butami była trochę inna sprawa, denerwowało mnie to, że były osoby które rościły sobie prawo do mówienia mi „dziewczyna to powinna mieć szpilki”. To coś w stylu kiedy słyszy się na ulicy „taka ładna dziewczyna a taka naburmuszona, uśmiechnij się”. Nie mam problemu z krytyką na temat merytoryki, ale kiedy ktoś arbitralnie mówi mi, że powinnam coś zmienić w moim wyglądzie, za powód podając swój światopogląd na temat tego jak powinna dla niego wyglądać kobieta to trochę… chce mi się robić na przekór.

Poza tymi nielicznymi wypadkami otaczam się wspierającymi mnie ludźmi, których rady są dla mnie naprawdę cenne i nigdy nie boję się o nie pytać. Każdy ma swoją wizję tego jak inni powinni się zachowywać czy wyglądać, wszystkich nie zadowolę, więc wybieram by zadowolić siebie.

Hubert: Wiki jako Influencer – planujesz regularne streamy, czy kierujesz się w nieco inną stronę?

Wiki: Moje planowanie regularnych streamów wśród mojej widowni to już chyba mem. Na pewno, jeśli czas pozwoli, to dzięki wsparciu organizacji chciałabym wrócić do streamowania w jakimś stopniu – zwłaszcza, że mamy piątkę świetnych zawodników do carrowania mnie w grze. Pewne jest, że będę się bardziej aktywnie udzielać w social media – to podstawa. Chcę też rozwijać się w prowadzeniu wywiadów i hostowaniu eventów. Praca przed kamerą mnie jara, mam sporo pomysłów na różne formaty, raczej bardziej rozrywkowe niż stricte merytoryczne, choć zawsze z jakąś wartością.

Hubert: Jaka jest zatem szansa, że zobaczymy Cię w roli hosta na jednym z nadchodzących eventów?

Wiki: Na najbliższy czas nie dostałam jeszcze żadnych konkretnych ofert. Wszyscy jednak wiemy jak dynamicznie zmienia się sytuacja w esporcie, także choć jeszcze nic nie mogę obiecać to trzymam kciuki, że niebawem ponownie będę mogła zagościć na jakiejś scenie.

Hubert: Obserwując zmiany w polskim esporcie – Twoja największa nadzieja i obawa na 2019?

Wiki: Największa nadzieja i obawa: rosnąca konkurencja na wielu obszarach. Mówię tu o drużynach, mediach czy organizatorach rozgrywek, grach, wchodzących markach, influencerach. Konkurencja napędza do działania, trzeba się cały czas rozwijać by dotrzymać tempa i na dłuższą metę to służy wszystkim. Z drugiej strony, przy tak małej branży to jeśli konkurencja jest zbyt zażarta, to mogą tworzyć się podziały albo nawet wrogość na poziomie osobistym, co nigdy nie jest dobre, a przy eskalacji konfliktów może zachwiać zaufaniem potencjalnych inwestorów. Jednak ta druga wizja jest mocno dystopijna i raczej skłaniam się ku temu, że będziemy się nawzajem napędzać do działania jako branża i będziemy potrafili usiąść do jednego stołu i razem rozmawiać o powiększaniu tego tortu. Smacznego!