Wiceprezes 0ddziału odpowiadającego za gry kompetytywne w EA – Todd Sitrin powiedział, że studio będzie pracować nad popularyzacją esportu.

Todd Sitrin to wiceprezes oddziału EA zajmującego się grami, których głównym sensem rozgrywki jest rywalizacja z innym graczem. Sitrin mimo swojej trzydziestoletniej kariery w obszarze gamingu oraz zajmowanej obecnie posady, przyznał się, że nie do końca rozumie League of Legends. Jak twierdzi, nie jest jedyny i właśnie ten fakt mocno ogranicza potencjał esporty „LoL-a” – „jeśli chcesz się cieszyć z oglądania, albo chociaż zrozumieć co się dzieje na ekranie, musisz grać w tę grę (…). Potencjał widowni jest ograniczony przez liczbę graczy tego tytułu. Dla reszty populacji, to co się dzieje w tej branży jest całkowicie poza zasięgiem” – mówi Sitrin.

Faktem jest, że League of Legends jest jedną z najpopularniejszych, o ile nie najpopularniejszą, grą esportową na świecie. Ubiegłoroczne mistrzostwa świata w tę grę oglądało prawie 4.000.000 widzów w szczytowym momencie, zaś przez cały okres zawodów średnio przed ekranami przebywało prawie 1.200.000 osób. Mimo że liczby te mogą robić wrażenie, to cztery miliony są zaledwie trzema procentami całej populacji graczy Ligi Legends na świecie.

Planem firmy EA przedstawionym przez Todda jest wyniesienie sportu elektronicznego do mainstreamu. Jak chcą to zrobić? Trochę zmieniając podejście do esportu, w taki sposób, aby widz czerpał przyjemność z oglądania, bez przymusu poznawania wszystkich zasad gry albo nawet bez grania uprzedniego w nią. Sitrin porównuje swoją wizję do programów kulinarnych, które angażują i zaciekawiają widza, mimo że nie zawsze dysponuje takimi samymi umiejętnościami do osoba po drugiej stronie szklanego ekranu. Pracownik EA mówi: „The Great British Bake-off jest tego przykładem. Ja osobiście nie piekę, ba, nawet nie gotuję. Mimo to zawzięcie oglądam ten program, bo daje mi masę rozrywki.” 

Według Todda, na wzór wcześniej wspomnianego programu o pieczeniu, można stworzyć kompetetywność i rozrywkę nawet z gry The Sims. Jako przykład podał program „Sims Spark'd”, w którym uczestnicy przez 90 minut mieliby stworzyć odpowiednie kreacje – dom, zestaw ubrań itd. Na koniec jurorzy ocenialiby wszystkie kreacje i nagradzali najlepszych graczy.

Oczywiście nie można mówić o EA oraz esporcie nie wspominając o grze FIFA. Sam Sitrin określił ją w przyzmacie tej rozmowy jako „najniżej wiszący owoc, po który wystarczy sięgnąć„. Rywalizacja na wirtualnych stadionach, czy to w przypadku FIFY czy innych symulatorów tradycyjnego sportu, jest dla Todda punktem wyjścia do niedzielnego widza, bo baza graczy wspomnianej wcześniej FIFY może powiększyć się o grono 4 miliardów fanów piłki nożnej, którzy zaczną ją oglądać w telewizji bądź internecie.