Virtus.pro ponownie uległo klątwie The International. Zespół, który przez dwa sezony z rzędu budził postrach na Minorach i Majorach znowu nie był w stanie utrzymać się w najważniejszym turnieju i zawalczyć w jego finale.

Zawody, które co roku gromadzą fanów Dota 2 z całego świata na niemal dwa tygodnie, by wspólnie świętować sympatię do tej gry cieszą się specyficzną renomą. Od dawna wiadomo bowiem, że rzadko kiedy wygrywają go zespoły uważane za najmocniejsze w danym sezonie. Historia usłana jest przykładami, gdzie faworyci przedwcześnie żegnali się z turniejem.

Do takich drużyn zaliczyć można niewątpliwie Virtus.pro. Rosyjska formacja, która przez dwa lata była postrachem w zawodach DPC nagle, po raz kolejny zawiodła na The International. Choć nie stawiano ich w roli zwycięzców, nie spodziewano się również, że tak szybko pożegna się z turniejem. Dokonało tego Royal Never Give Up, pokonując „niedźwiedzie” 2:0.

Virtus.pro 0:1 Royal Never Give Up

Po dość spokojnym początku spotkania, pierwsze walki zespołowe przebiegały po myśli Virtus.pro. Spory udział miały w tym trafione w paru rywali Black Hole RodJera. Pierwszym potknięciem była potyczka przy Roshanie w 19. minucie, gdzie rosyjski skład chciał udaremnić próbę zabicia go przez przeciwników.  9pasha nie dysponował Ravage’m i RNG postanowiło wykorzystać swoją okazję. Wyłapany i zabity został Noone, a próba odwrócenia losów walki przez Black Hole RodJera zatrzymana została Eul Scepterem w niego.

Chiński skład wzmocniony Aegisem rozpoczął atak na bazę Virtus.pro. Choć udało im się zniszczyć parę struktur rosyjska formacja idealnie wyczekała moment wygaśnięcia przedmiotu gwarantującego drugie życie i zabiła Moneta. Niestety kolejna i ostatnia w grze walka nie potoczyła się dla składu Ramzesa tak pomyślnie. Noone dał się nabrać na iluzję i nawet dobry Ravage i Black Hole nie zdołały uchronić Virtus.pro przed porażką.

Virtus.pro 0:2 Royal Never Give Up

Ponownie to rosyjska formacja rozpoczęła grę od lepszych rotacji i sukcesach w pomniejszych potyczkach. Jedną z nich była ta w 21. minucie gdzie RNG zaatakowało Noone’a, któremu udało się uciec, podczas gdy 9pasha wycelował Hoof Stompa w trzech rywali. Dołączył do tego Chaotic Offering od Solo i bitwa przerodziła się we wzajemne zabijanie się. Żadna z drużyn nie wyszła z niej zwycięsko i dopiero parę minut później chiński skład zapewnił sobie małą przewagę zabijając w kolejnej potyczce 3 przeciwników.

Royal Never Give Up musiało poczuć się mocno zachęcone tym obrotem spraw, gdyż bez wahania przystąpili do ofensywy wobec Virtus.pro. Doprowadziła ona wkrótce do ostatniej walki gdzie Monet wyłapał i zabił Noone’a w Chronospere. Pozbawiona sporej części obrażeń rosyjska formacja mogła tylko patrzeć na to jak Monet zdobywa status Beyond godlike. Ostatnia próba obrony spełzła na niczym i ponownie Solo wraz z resztą ekipy pożegnali się przedwcześnie z The Internationalem.