Team Secret, które przed The International 2019 stawiane było w roli faworytów turnieju, obecnie walczy o utrzymanie się w turnieju. Wszystko przez wczorajszą przegraną z Evil Geniuses.

Zespół z Nishą na pokładzie dość pewnie pokazał się w fazie grupowej, mimo, że ostatecznie nie zajął w niej pierwszego miejsca. Parę ostatnich, słabszych występów nieco osłabiło wiarę w pewność ich wygranej na zespół z Ameryki Północnej. Skład Fly’a ledwo zakwalifikował się do górnej drabinki i choć ostatni dzień poprzedniego etapu pokazał, że jest w coraz lepszej formie, wciąż to Secret pozostawało faworytem spotkania. Ku zaskoczeniu fanów, ostatecznie to Evil Geniuses wyszło zwycięsko z tej rozgrywki, pokonując drużynę Puppey’a 2:1.

Evil Geniuses 1:0 Team Secret

Początek spotkania nie zaczął się dobrze dla drużyny Puppey’a. Evil Geniuses dzięki lepszym rotacjom zdołało przejąć kontrolę nad mapą i pojedynczo wyłapywać zawodników Secret. Szczególnie często umierał MidOne, co pozbawiło jego zespół bardzo dużej części obrażeń w walkach. Innym problemem była niesamowita gra s4 na Centaur Warrunerze, którego stompy za każdym razem trafiały przynajmniej w dwóch rywali. Evil Geniuses nie przestawało wywierać presji i ostatecznie zdołało wykorzystać okazję do zakończenia gry po zabiciu Nishy na dolnej alei.

Evil Geniuses 1:1 Team Secret

Druga gra była najbardziej emocjonującą w całym spotkaniu. Oba zespoły dawały z siebie wszystko by ją wygrać. Team Secret zdecydowało się na kombinację Chronosphere’y, Echo Slamu i Black Hole’a jako drogi do zwycięstwa, podczas gdy Evil Geniuses postanowiło polegać na Ravage’ach od s4’a. Niestety MidOne ponownie przez długi czas miał spore problemy i przetrwanie Team Secret spoczęło na barkach Nishy. Michał wspaniale sobie z tym poradził zamykając rywali w kolejnych idealnych ultimateach. Mimo to gra pozostawała na ostrzu noża. Obie drużyny nie szczędziły wykupień by zdobyć choćby szansę na skończenie rozgrywki. Okazało się to zabójcze dla Evil Geniuses. Jedna walka w 62. minucie gry, którą Nisha rozpoczął Chronosphere, a którą jego drużyna zdołała wygrać głównie dzięki niesamowitym dwóm Black Hole'om zai'a. Pozbawiony wykupień skład Fly'a po utracie niemal wszystkich zawodników poddał się.

Evil Geniuses 2:1 Team Secret

Ostatnia rozgrywka należała do jednej z najdziwniejszych. Team Secret zdołało zdominować Evil Geniuses na jej początku, przejmując kontrolę nad całą mapą. Niestety nie zdecydowało się na atak na bazę rywali i zaczęło przedłużać grę. Okazało się to kluczowe dla powrotu amerykańskiej drużyny do walki. Phantom Assassin w rękach Arteezy'ego w końcu stała się zbyt silna i zespół Puppey'a mógł się niemal wyłącznie przyglądać jak rywale zamykają ich drogę w górnej drabince.

Faworyci do wygrania tegorocznego Aegis of Champions walkę o finał kontynuują w dolnej drabince. Właśnie trwa ich pierwsze spotkanie w niej z ostatnim zespołem z Południowo-Wschodniej Azji – Mineski. Zachęcamy do kibicowania Nishy i jego kolegom!