Gambit Esports nie było w stanie zrewanżować się Team Secret za przegraną w fazie grupowej i  tym samym zobaczymy Michała „Nishę” Jankowskiego w finale ESL One Katowice 2019!

Team Secret dalej pozostaje niepokonane. Podczas całego ESL One Katowice 2019 nie przegrało żadnego meczu i straciło tylko jedną grę w remisie przeciwko mistrzom świata OG. Z Gambit Esports spotkało się już wcześniej – w fazie grupowej, gdzie europejski skład bez problemu poradził sobie z rywalami. Choć rosyjska formacja urosła do miana czarnego konia turnieju, Team Secret okazał się poza jej zasięgiem.

W pierwszej grze na początku drużyna Nishy zdawała się grać zachowawczo. Gdy tylko doszło do pierwszych potyczek drużynowych Team Secret zaczęło zdobywać przewagę. Starając się poradzić sobie z przeciwnikami bez przeszkadzania Nishy w farmieniu zwykle byli w stanie mocno pokarać ich zapędy. Dodatkowo przez większość czasu pozostawiony sobie polski zawodnik stawał się coraz większym zagrożeniem dla rywali. Świetne zgranie Team Secret, wzajemne zaufanie oraz doświadczenie były mocno widoczne w ich przemieszczaniu się po mapie. Europejski skład zdawał się być nie do zaskoczenia przez rosyjską formację. Dokładnie także znał granicę swojej wytrzymałości wykorzystując do granic możliwości wybrane przez siebie postacie. Gambit postanowiło walczyć niemal do samego końca, ale przeciwko poziomowi zgrania, które zaprezentowali im Nisha z Zai’em, gdy wykorzystując Infest na ułamek sekundy przez użyciem Blink Daggera Brew Mastera drugiego z zawodników bezpiecznie przenieśli się daleko od bazy rywala, nie miało szans. Każdy z zawodników Team Secret stanowił duże zagrożenie. Pozwalające na dobijanie przeciwników obrażenia zadawał Yapzor używając Finger of Death Liona, a Puppey doprowadził do ich kapitulacji rzucając Will O Wispa na cztery osoby umożliwiając swojej drużynie zabicie niemal wszystkich graczy rosyjskiego składu.

Druga gra wyglądała dla Gambit Esports jeszcze gorzej. Team Secret zakończyło rozgrywkę w zaledwie 22 minuty i 55 sekund, co wydawałoby się niemal niemożliwe na tym etapie turnieju. Jak widać drużyny Puppey’a raczej nic nie zatrzyma przed wzniesieniem trofeum w Katowicach.