Wczoraj mieliśmy okazję być świadkami jednej z najlepszych gier ESL One Katowice 2019. W pierwszej turze meczy dolnej drabinki zmierzyły się ze sobą Mineski oraz Chaos Esports Club.

Gra, którą rozpoczęło się spotkanie trwała ponad 70 minut i trzymała widzów w napięciu do samego końca. Sam jej początek zapowiadał, że będzie to bardzo wyrównane starcie. Przez pierwsze 20 minut, żaden z zespołów nie potrafił uzyskać przewagi nad drugim. Dopiero seria małych zwycięstw w potyczkach dała lekkie prowadzenie Chaos Esports Club głównie przez zwiększenie ich kontroli na mapie. Nana skontrował to wykorzystując mobilność i zdolność ucieczki swojej postaci – Pucka do odcinania fal creepów przeciwnika (nawet w jego bazie). Dało to AhJitowi szansę na dalsze farmienie Meepo i stworzenie sytuacji dla swojego zespołu na zdobycie paru zabójstw. Pozwoliły one wysunąć im się na prowadzenie, a kontrola mapy na jego powiększanie.

Chaos Esports Club nie dawało jednak za wygraną i wciąż próbowało tworzyć sytuacje, by w potyczce pokonać rywali. Zespoły zaczęły wymieniać się zwycięstwami w bitwach, jednak żaden z nich nie wysuwał się na zdecydowane prowadzenie. Sytuację odmieniła potyczka na dolnej alei, która zaczęła się bardzo obiecująco dla Mineski, ale utrzymujący się na resztkach życia w33ha był w stanie ostatecznie zabić ich carrych i wymusić ich wykupienia. Stworzyło to okazję dla Chaos Esports Club do zdobycia Aegisa, sera i Refresher Sharda. Wzmocnieni tym ekwipunkiem zdołali wyłapać szpiegującego ich Nanę, wymuszając również jego wykupienie. Dzięki presji posiadanych przedmiotów oraz braku buybacków Mineski byli w stanie ostatecznie wygrać rozgrywkę po 72 minutach.

Mineski po tak dramatycznej grze, zupełnie zmieniło podejście i dwie kolejne rozgrywki bez większych problemów powędrowały na ich konto. Ostatecznie to oni zmierzą się więc z Fnatic w kolejnym etapie dolnej drabinki, a Chaos Esports Club pożegna się z turniejem.