Wczoraj Alliance przyszło rozegrać kolejne spotkanie na zespół z Rosji. Było ono o wiele mniej emocjonujące, gdyż stawka nie była już tak wysoka. Ich rywal – Virtus.pro zdołało pomścić swoich „kolegów z regionu”.

Po wygranej na Gambit Esports i zapewnieniu sobie zaproszenia na The International 2019 każdy awans dalej w EPICENTER Major pozostawał wyłącznie kwestią ambicji dla europejskiej formacji. Szczególnie, że w kolejnym etapie ich przeciwnikiem został najsilniejszy zespół WNP. Spodziewanie zdołał on pokonać Alliance 2:0, biorąc odwet za Gambit Esports. Mimo to INSaNiA i reszta składu nie mogliby wracać z ostatniego Majora bardziej zadowoleni (no może gdyby go wygrali, ale na to szanse były małe).

Virtus.pro 1:0 Alliance

Początek rozgrywki był bardzo wyrównany. Europejska drużyna zdołała nawet przez jakiś czas utrzymać przewagę w zabójstwach. Nie przełożyła się ona jednak na panowanie nad mapą. Virtus.pro typowo dla swojego stylu gry znalazło drogę do bazy rywali już w 20. minucie. Jedna potyczka pod nią dała im nagle sporą przewagę, która na skutek doboru kompozycji herosów okazała się zabójcza dla wrogów. Liczne uleczenia, niewrażliwość na czary, obrażenia i kontrola tłumu sprawiły, że wkrótce zawodnicy rosyjskiej formacji byli dla Alliance nie do zabicia. Mimo podejmowania wciąż prób powrotu do gry, skład INSaNii musiał skapitulować po 27-miu minutach gry.

Virtus.pro 2:0 Alliance

Losy tej rozgrywki zdawały się wyznaczyć pewien trend dla Virtus.pro w kolejnym spotkaniu. Alliance już w 3. minucie gry prowadziło 5:0. Fantastyczne przemieszczanie się po mapie Taigi, grającego Earth Spiritem z wykorzystaniem każdej okazji do pomocy w zabiciu rywali dalej rozpędzało jego drużynę. Nawet odpowiedź ze strony Tidehuntera 9pashy w postaci Ravage’u na 4 przeciwników nie była w stanie uchronić graczy Virtus.pro przed śmiercią w 14. minucie. Pięć minut później Alliance dysponowało już 9 tysiącami przewagi. Moment później wszystko jednak zaczęło się sypać jak domek z kart. Sonic Wave QoPy Ramzesa w połączeniu z Ravage’m 9pashy okazał się super skuteczną mechaniką powrotu do gry. Nagle gracze europejskiej formacji nie byli w stanie walczyć z rywalami, przegrywając każdą kolejną potyczkę i tylko patrząc jak przejmują oni kontrolę. Do samego końca starali się stawić opór, ale po przegranej walce w 38. minucie i zniszczenia wszystkich ich baraków przez Virtus.pro musieli się poddać.