Format szwajcarski zadebiutował na scenie CS:GO już jakiś czas temu, jednak teraz coraz większa liczba organizatorów decyduje się zaimplementowanie go swoich turniejach. Widzieliśmy go chociażby podczas fazy grupowej Majora ELEAGUE.

Dla przypomnienia, dla tych, którzy wciąż nie do końca kojarzą czym jest format szwajcarski. Polega on na spotkaniach BO1. Drużyna zawsze walczy z innym zespołem, który ma ten sam bilans wygranych/przegranych meczów. Trzy wygrane mapy dają awans, a po trzech przegranych odpada się z turnieju. Dodatkowo te same ekipy nie mogą spotkać się dwa razy ze sobą. To tak w telegraficznym skrócie. Jak taki system podoba się graczom z najwyższego szczebla?

Poland Janusz „Snax” Pogorzelski: Jest w porządku. Potrafi być przypadkowy, ale co możesz z tym zrobić? Sądzę, że jest OK, na pewno dla widowni, ponieważ dobre drużyny grają ze sobą nawet w pierwszych rundach. Sądzę, że jest w porządku, trochę przypadkowy, ale w porządku.

France Fabien „kioShima” Fiey: Sądzę, że jest jak najbardziej dobry, ponieważ nawet jak dasz się zaskoczyć i przegrasz, wciąż możesz wrócić. Jeżeli jesteś lepszą drużyną, nie dasz się zaskoczyć trzy razy z rzędu. Nawet jeśli trafisz na złe dla siebie drużyny, przez co skończysz z wynikiem 0-2, będziesz walczyć na te słabsze zespoły. Wciąż możesz wrócić, więc jak dla mnie, to najlepszy system na Majora.

Slovakia Ladislav „GuardiaN” Kovacs: Lubię go, ponieważ rozgrywa się dużo spotkań. Mecze są przypadkowe, więc musisz być gotowy na walkę z kimkolwiek. Jest to o wiele lepszy system niż zwykły GSL, ponieważ gra się o wiele więcej i to właśnie lubię.

Brazil Epitacio „TACO” de Melo: Sądzę, że jest świetny. Jest o wiele lepszy niż poprzedni system rozgrywek. Jest to najlepszy format jaki można wybrać. 

Denmark Rene „Cajunb” Borg: Myślę, że jest dobry. W sumie go lubię. Sądzę, że daje więcej zarówno dla widzów, jak i samych graczy. Można zobaczyć na naszą sytuację. Rozpoczęliśmy od dwóch przegranych, a jednak wciąż nam się udało awansować do play-offów. Więc lubię go.

France Nathan „NBK-” Schmitt: Lubię format szwajcarski. Jednak nie lubię przypadkowości. Jednak powinien być bardziej uporządkowany, by mógł mieć więcej logiki w dobieraniu spotkań, mam na myśli np. biedne OpTic. Jeśli tylko OpTic trafiłoby na North w meczu eliminacyjnym, byłaby to dla nich katastrofa. Ten format ma swoje wady, jednak ogólnie głównym problemem jest to, że gramy tylko trzy gry. Przypadkowość odgrywa tutaj swoją rolę, jednak gdy grasz cztery, pięć meczów albo system jaki jest na The Internationals, gdzie wszystkie drużyny walczą ze sobą byłby idealny.

United States Will „RUSH” Wierzba: Jest naprawdę dobry. Sprawia, że tylko dobre drużyny awansują. Musisz wygrać trzy gry by przejść do następnego etapu i masz trzy szansy na wpadki, co jest super. Na poprzednim Majorze przegraliśmy dwa mecze i od razu odpadliśmy. Dlatego możliwość posiadania trzech szans jest super.

Denmark Mathias „MSL” Lauridsen: Sądzę, że format szwajcarski jest świetny, całkiem szczerze. Masz trzy szanse. Jednak tak jak zawsze mawiam, lepsze są mecze best-of-three, ale to zajmuje o wiele więcej czasu. Myślę, że każdy gracz wolałby mieć mecze BO3, ale system szwajcarski jest OK.

Kazakhstan Dauren „AdreN” Kystaubayev: Lubię go, ponieważ wiem, że jest tutaj mniej przypadkowych rund, gdyż musisz wygrać trzy mecze. W fazie grupowej zawsze może być „grupa śmierci” i jakaś słaba grupa. Tutaj jest jedna wielka grupa i musisz pokazać, że jesteś najlepszy. Jeżeli jesteś naprawdę dobry, uda Ci się awansować. 

Wszystkie wypowiedzi zostały udzielone portalowi slingshotesports.com.