Piątkowa euforia po zwycięstwie Anonymo została zastąpiona gorszymi uczuciami – rozczarowaniem, złością i bezsilnością. Miała bowiem miejsce sprawa bez precedensu – organizator przyznał się do błędu i ukarał niczego niewinną drużynę powtórką spotkania.

Przyznam szczerze, że nie dowierzałem, gdy przeczytałem po raz pierwszy oświadczenie Anonymo, z którego wynikało, że Flashpoint i Ninjas in Pyjamas próbują wymusić na Polakach powtórzenie spotkania. Brzmiało to jak absurdalny żart, niczym powtórzony karny Błaszczykowskiego. Różnica była taka, że w przypadku piłkarza był to oczywiście dowcip, w który mogli uwierzyć tylko najwięksi sportowi naiwniacy. Sprawa Anonymo to z kolei rzeczywistość tak groteskowa, że idealnie nadawałyby się jako scena z filmu Stanisława Barei. W końcu główny bohater, czyli polscy gracze, zostali wrzuceni w jakąś abstrakcyjną rzeczywistość, w której pod płaszczykiem przywileju (sic!) przemyca się „możliwość wyboru formatu”. A możliwość decyzji, czy grać taki mecz, czy nie? Flashpoint zdaje się w tym momencie głuchy na takie prośby. Chociaż i słowo prośba brzmi jak ostatni farmazon, bo bardziej odpowiednie do sytuacji i otoczki pasowałoby tu „żądania”.

Kto ma rację?

Przeanalizujmy jednak raz jeszcze to, co się stało. Bo mam wrażenie, że być może wajcha została przechylona zbyt mocno w jedną stronę, z powodu emocji, jakich wzbudziła ta sytuacja. Kto tak naprawdę jest winnym i poszkodowanym? Poszkodowani to zdecydowanie gracze Anonymo, którzy stracili swoje ciężko wywalczone zwycięstwo za zamkniętymi drzwiami. Poszkodowanymi jednak byli również gracze NIP-u, którym nie dano możliwości rywalizacji na równych zasadach. Winnym jest więc tylko i wyłącznie organizator turnieju, czyli Flashpoint. Firma po tym jednym zdarzeniu mogłaby wypełnić kilka poradników, jak nie organizować turniejów, gdzie opasłymi rozdziałami można byłoby przedstawić adminowanie czy komunikację.

Grzech nr 1 – organizacja spotkania

Mamy 2021 rok, gdzie znacznie zmniejszono skalę problemów technicznych i opóźnień. Niemniej jednak zdarzają się sytuację nie do końca zależne od nas, które skutecznie utrudniają przeprowadzenie spotkania. Jedna z nich wydarzyła się w meczu Anonymo vs NIP, gdzie Szwedzi nie byli w stanie grać w odpowiednich warunkach. To, jak po macoszemu podeszło się do tematu, nie powinno nigdy mieć miejsca. Problem w końcu zdiagnozowano po stronie organizatora turnieju, nie NIP-u. Tymczasem Flashpoint jakby udawał, że nic się nie dzieje i kazał graczom dokończyć spotkanie w tych niesprzyjających okolicznościach. To jest ten aspekt, na który uwagę chcieli zwrócić zawodnicy – że warunki przygotowane przez organizatora powinny zasługiwać na potępienie. Bo teraz kłopoty mieli gracze NIP-u, w przyszłości jednak może to dotknąć którąkolwiek z drużyn. W takim wypadku jak najbardziej nie należy lekceważyć tego, co się stało, a głośno trąbić o niekompetencji Flashpointu.

Jakie było jedyne wyjście z tego impasu? Przełożenie spotkania. Tymczasem organizatorzy nie zdążyli zdiagnozować problemu, a przeszli „do operacji”, czyli kontynuowali spotkanie. Najgorsza możliwa ścieżka zdarzeń została wybrana, brawo Flashpoint.

Grzech nr 2 – komunikacja

To, co w równym stopniu mnie irytuje, to brak komunikacji podczas wszelkich przerw technicznych. Jako widz zaplanowałem sobie, że obejrzę spotkanie o godzinie 18:00, na to, ile ono potrwa już nie mam wpływu i nie mogę przewidzieć. I jako widz siadam do oglądania i co otrzymuje? Lekkie opóźnienie, co można wybaczyć, a następnie tajemniczą przerwę podczas wyniku 1:1. Pauza trwa dobre kilkadziesiąt minut, później wracamy do gry i wydaje się, że kłopot został zażegnany. Po spotkaniu się cieszę ze zwycięstwa swojej drużyny i idę spać. Teraz jednak, po kilkudziesięciu godzinach od zakończenia meczu dowiaduję się, że w sumie to zmarnowałem cały piątkowy wieczór, bo ostatecznie wynik i tak nie jest ważny. Taki komunikat płynie z tego, że organizator chce powtórzyć mecz przez swoją niekompetencję.

Idźmy dalej, czyli skandaliczne oświadczenia, a co gorsza następnie ich usuwanie. Mowa tutaj o tweecie Flashpointu, w którym przeczytamy, że „NIP zaoferował Anonymo” i dalsza część informacji. Rozumiecie? Przegrany spotkania łaskawie oferuje zwycięzcy wybór, co do formatu powtórzonego meczu. Polacy zostali postawieni przed faktem dokonanym, ale żeby się już nie czuli tak poszkodowani, to mogą sobie wybrać „sposób wykonania wyroku”. Wybór godny pozazdroszczenia, co? Przed nami jednak najlepsza część, gdyż oficjalne konto Flashpointu zdecydowało się… tweeta skasować po kilkunastu minutach! Drodzy social media ninja, ja, jak i pewnie setki tysięcy ludzi zdążyli zobaczyć już to, jakie paskudne oświadczenie wysmarowaliście. Ponownie popełniliście gafę na zasadzie „najpierw robię, później myślę”. Usuwanie jednak takich rzeczy jest już najgorszą możliwą rzeczą, bo jest to „potajemne” przyznanie się do winy, ale w taki sposób, by nikt tego nie zobaczył, więc spróbuje zatuszować dowody. Amatorka.

Grzech nr 3 – NIP i sieć kłamstw

Wiem, wcześniej wybieliłem NIP, a teraz ponownie rzucę w nich oskarżenia? Niestety, ale Szwedzi sami się o to poprosili wraz ze swoim ostatnim oświadczeniem. Szczegóły znajdziecie tutaj. Otóż Ninjas in Pyjamas postanowiło nie brać jeńców i wymierzyć swoje strzały bezpośrednio w Anonymo. I tak oto jeszcze w sobotę królowała narracja, że Polacy wykazali się prawdziwym zachowaniem fair-play. W niedzielę zaś NIP już twierdzi inaczej i krytykuje zachowania włodarzy polskiej organizacji podczas i po meczu.

Co więcej, wydarzenia według NIP-u i Flashpointu trochę się mijają. Organizator turnieju twierdzi, że nikt nie zaproponował przełożenia spotkania (oczywiste, gdyby tak było, to wina po ich stronie byłaby jeszcze większa), podczas gdy NIP twierdzi, że zrobili to gracze Anonymo. Flashpoint dodał jeszcze jedną rzecz – zawodnicy Ninjas in Pyjamas mieli podobno zgłosić problemy z utratą pakietów już po zakończonym spotkaniu. Czyli jakby Szwedom ostatecznie ten bliski mecz udałoby się wygrać, to protest nie byłby złożony?

Znowu komunikacja padła, chociaż nie umieściłem tego argumentu pod grzechem komunikacyjnym, bo zwykłe kłamstwa i krętactwo nie powinno zaliczać się do tej niewinnie brzmiącej kategorii.

Rozwiązanie

Jak można było wyjść z tego impasu? Jedynie przez przełożenie spotkania. Pojedynek został jednak dokończony, stało się, mleko się wylało, nawarzone piwo trzeba wypić. To powinni zrobić organizatorzy Flashpointu, przepraszając NIP za amatorskie podejście, być może rekompensując Szwedom to w innym turnieju chociażby przez zaproszenie. Cokolwiek, ale rekompensata nie może być jednocześnie karą dla kogoś, kto bez oszukiwania po prostu wygrał. Tak właśnie zrobiło Anonymo, a po kilkudziesięciu godzinach dowiaduje się, że ten wysiłek poszedł na marne. Jeśli nieprzełożenie tego spotkania z piątku było błędem, tak to, co się teraz dzieje jest gaszeniem pożaru oliwą. Kryzys można było zażegnać, a tymczasem go tylko powiększono, bo cały esportowy świat widzi, co się właśnie wydarzyło. A wydarzył się zamach na esport i grę fair-play.