Ledwo co można było ochłonąć po finałach ECS, a już zaczyna nam się kolejny turniej. Dzisiaj rozpocznie się kulminacja 10. sezonu ESL Pro League, chociaż niektórzy faworyci dopiero wylądowali w Danii.

ESL Pro League, to jedna z najbardziej prestiżowych lig na świecie. To już w dniu dzisiejszym rozpoczną się rozgrywki w duńskim Odense. Miasto niejednokrotnie było organizatorem czołowych rozgrywek ze świata Counter Strike'a. Było one hostem między innymi finałów 8. sezonu ESL Pro League, gdzie zatriumfowali gospodarze – Astralis. Xyp9x i spółka ponownie kierują się na rodzime podwórko, w celu podniesienia pucharu. Robią to świeżo po triumfie w teksańskim Arlington. Jak poradzą sobie po tak wyczerpującej podróży?

Z tym samym problemem zmierzy się jeszcze kilka innych formacji. Jak poradzą sobie one z rozgrywkami tuż po przylocie z Ameryki? Czy istnieje może zespół, który wydaje się być wypoczęty i gotowy do zgarnięcia trofeum? Wraz z naszym partnerem forBET przeprowadziliśmy analizę tego, kto może wygrać turniej w Odense. forBET posiada w swojej ofercie szeroką gamę meczów esportowych. Kursy znajdujące się w tekście zostały zaczerpnięte z tego źródła.

*Kurs forBET
2.50

Pomimo ogromnej odległości i krótkiego czasu w który muszą ją Duńczycy przebyć, to nie ulega żadnym wątpliwościom, że to podopieczni zonica są faworytami w Odense. Astralis ostatnio przeżywa świetny okres. Duńska organizacja wygrała dwa turnieje z rzędu – IEM Beijing i finały ECS. Na tym pierwszym nie posiadali zbytnio opozycji, co można było zobaczyć w finale, w którym przejechali się po 100 Thieves. Powtórzenie sukcesu w Teksasie było trudniejszym zadaniem, zwłaszcza, że Duńczycy zaczęli finał przeciwko Team Liquid od przegranej pierwszej mapy, jaką było Vertigo. Niemniej jednak dzięki świetnej dyspozycji potrafili powrócić do meczu i kompletnie obrócić jego losy.

Czy uda im się powtórzyć sukces na własnym podwórku? Nie jest to wykluczone. W mediach społecznościowych i na przeróżnych forach coraz częściej pojawiają się głosy proszące o mniej napięty kalendarz, zarówno ze strony samych drużyn, jak i analityków, komentatorów, i całej reszty talentu ze świata Counter Strike'a. Zmiany te mają podobno wejść, lecz jak już, to musimy na to poczekać do kolejnego roku. Obecnie możemy zauważyć bardzo zmotywowane Astralis, które jest świadome ogromnie trudnego zadania, przed którym stają. Duńczycy są jednak na fali, i znowuż grają jak najlepsza formacja na świecie. Nie widzę w tym miesiącu zespołu, który może powstrzymać Astralis z dzisiejszą formą, no chyba że spory wpływ będą miały takie czynniki, jak właśnie podróż.

*Kurs forBET
6.00

Końcówka obecnego roku jest moim zdaniem bardzo podobna do finiszu roku 2018. Dwanaście miesięcy temu mieliśmy dwie ekipy na szczycie sceny CS:GO – Astralis i Team Liquid. Pomimo niezwykle zaciętych i równych starć Duńczyków z Amerykanami, to jednak reprezentanci Starego Kontynentu wychodzili prawie zawsze zwycięsko. Przez to szybko wyrobiła się opinia, bardzo słuszna w sumie, według której Astralis było najlepszą drużyną na świecie, a tuż za nimi był Team Liquid, który w każdym momencie mógł zdetronizować czterokrotnych mistrzów Majora.

Po finałach ECS w Arlington trudno mi nie odczuwać podobnych wrażeń. Przed ich rozpoczęciem mówiło się o wielkiej czwórce, która poniekąd istnieje – uczestnicy play-offów w Teksasie to faktycznie dzisiejsze top 4 na świecie. Jednak w każdym meczu czuć było tę różnice poziomów pomiędzy ewentualnymi finalistami, a fnatic i Evil Geniuses. Dlatego też, jeżeli ktoś ma realne szanse zaskoczyć widzów, zwłaszcza lokalnych, i obalić Astralis, to będą to nitr0 i spółka.

Amerykanie niejednokrotnie pokazywali w tym roku swoje umiejętności. Po dość trudnym i nieudanym okresie jesieni widać po zawodnikach Liquid, że wrócił im głód na wygraną. Dodatkowo doszlifowali swoje umiejętności na takich mapach jak Vertigo. Posunąłbym się wręcz do stwierdzenia, że zdefiniowali nowe sposoby grania na placu budowy na wieżowcu. Przykładem może być między innymi odbijanie bomb site'u A, które było niespodziewane, lecz innowacyjne i przyjemne dla oka. Kto wie, może Liquid ma schowane jeszcze parę asów w rękawie? Mam jedynie nadzieję, że podróż (ponoć lądują w Odense godzinę przed swoim spotkaniem inauguracyjnym) pozwoli im jednak pokazać pazur i zajść daleko.

*Kurs forBET
15.00

Cicha woda brzegi rwie. Tak chyba najtrafniej można opisać drogę 100 Thieves do światowej czołówki, w jakiej się obecnie znajdują. Australijczycy to według rankingu HLTV piąta drużyna świata. Pomimo tak wysokiej lokaty, podopieczni Kassada nie posiadają na swoim koncie żadnych wygranych turniejów przez ostatnie kilka miesięcy. Obecną renomę wyrobili sobie dzięki regularnym występom w fazach pucharowych. Ostatnim wydarzeniem na którym pojawili się ex-Renegaci jest IEM Beijing. Fakt faktem, zostali w finale kompletnie zrujnowani przez Astralis. Trzeba jednak przyznać Australijczykom, że do czasu serii przeciwko Duńczykom, ich gra była naprawdę przyjemna do oglądania i przede wszystkim dobra i sensowna. Może takiego kopa właśnie potrzebowali, żeby nabrać pewności siebie i sięgnąć po pierwsze trofeum w nowej organizacji? Mało prawdopodobne, ale mam taką nadzieję. Trzeba jednak spojrzeć na atrakcyjny kurs, który posiadają. Nie są faworytami, ale mogą zaskoczyć.

Wszystkie mecze w ramach ESL Pro League S10 można oglądać z polskim komentarzem na kanale ESL Polska.

* – kursy z dnia 03.12.19 r. z godziny 09.00