Bez wątpienia ostatnie dwa tygodnie to było święto CSa na skalę, jakiej dawno nie obserwowaliśmy w Polsce. Anonymo grało we FLASHPOINCIE o punkty na Majora i ostatecznie wylądowało na 12. miejscu. To dobry, czy zły wynik?

Oczekiwania niespodziewanie wystrzeliły

Początkowo już sam udział Anonymo na 3. sezonie FLASHPOINT uznawaliśmy za wielki sukces. W końcu był to turniej dla tieru 1, czyli orbita, na której dawno nie widzieliśmy polskiej drużyny. Co prawda x-kom AGO kilka miesięcy temu wystąpiło na ESL Pro League, ale specyfika tych rozgrywek nie pozwalała na tak wielkie „jaranie” się tym wydarzeniem, co klasyczna drabinka FLASHPOINTA. Ponadto jest to jeden z turniejów kwalifikacyjnych do Majora, a to właśnie na to czekamy najbardziej. Najważniejszy event w CS:GO od kilku edycji nie gościł polskiej drużyny, tym razem Anonymo miało szansę to zmienić.

To, co dołożyło cegiełkę do ogromnego hype, to po prostu… Anonymo. Polski super-team od czasów uformowania wzbudzał ogromne emocje, mimo że wyniki później nie poszły w parze. Nie oszukujmy się, ale Snaxa i spółkę w ostatnich miesiącach można było postawić na tej samej półce, co x-kom AGO czy Wisłę All in! Games Kraków. Te trzy drużyny wymieniały się pozycjami w rankingu HLTV. Można nawet powiedzieć więcej – że to Jastrzębie zasłużyły swoją grą na największą atencję. W końcu to one pojawiły się w TOP30 świata, czy zagrały w finale Snow Sweet Snow. Mimo to, ekipa snatchiego nigdy nie miała potencjału na wzbudzenie tak dużego zainteresowania, jak Anonymo.

Dochodzą do tego również znakomite mecze na zamkniętych kwalifikacjach do FLASHPOINTA, gdzie Anonymo regularnie biło drużyny, powiedzmy, że ze swojej półki. Mam tu na myśli ENCE, Sprout, DBL PONEY, czyli drużyny tieru 2 w Europie. Naturalnym krokiem było więc rozpoczęcie konkurowania z najlepszymi.

Na dobicie… afera z NIP-em

Pokonanie Ninjas in Pyjamas w debiutanckim występie device'a rozgrzało Polskę do czerwoności. Tego turnieju lepiej się nie dało zacząć, niż od pokonania światowego giganta w takim emocjonującym stylu. To było jednak nadal za mało – zasięgi Anonymo podbiła afera z powtórzeniem meczu. Tak często i gęsto nie dyskutowano o CSie w Polsce od lat, od peaku Virtus.pro, co pokazały liczby chociażby na streamie Izaka. Tym samym te oczekiwania jeszcze bardziej wzrosły, no bo jak się udało stoczyć tak wyrównany pojedynek z NIP-em, tym potężnym NIP-em, to świat stoi przed nami otworem! A w sumie to już stał, tylko FLASHPOINT nas okradł. Wibracje takiej narracji mogliśmy poczuć zewsząd.

Kubeł zimnej wody, czyli nadchodzi rzeczywistość

Później, oczywiście, udało się pokonać HYENAS. Umówmy się jednak, że ta drużyna to tylko wydmuszka stworzona na szybko na potrzeby FLASHPOINT. Mimo to spotkanie z Duńczykami okupiliśmy wyrwaniem kilku włosów z głowy z nerwów. To już powinno dać do myślenia, że może to jeszcze nie czas, ani nie pora na Anonymo na Majora.

Następnie przyszły kolejne spotkania. Porażka z DBL PONEY, porażka ze Sprout. Oczywiście, były to bardzo bliskie spotkania, zwłaszcza to z Niemcami. Trzeba jednak nadmienić, że za każdym razem to Polacy gonili rywala, nie odwrotnie. Tak naprawdę graliśmy całe Bo3 z nożem na gardle, na drużyny, które teoretycznie są zbliżone poziomem. To kolejne miejsce, w którym powinna się zapalić czerwona lampka hype'u, czy aby nie wymagamy zbyt wiele od naszych graczy. Spójrzmy na rozwój, nazwijmy to roboczo, z tieru 2 do tieru 1 drużyn regionu CIS. Mam tu na myśli Gambit, Spirit czy obecnie Entropiq. Ich sekret tkwił w jednej zasadzie – regularnie obijali rywali ze swojej półki. Bowiem najpierw trzeba zyskać dominację na swoim terenie, by wypłynąć na szersze wody. Ta zmiana musi przyjść naturalnie, nie gwałtownie. Anonymo nigdy nie potrafiło zdominować swojego pola „rywalizacji”, nie zaliczyło serii powiedzmy 10-15 wygranych z rzędu. Kilka przebłysków wystarczyło jednak, byśmy popadli w hurraoptymizm.

Przygodę „FLASHPOINT 3” zakończyli brutalnie gracze Complexity, którzy pokazali naszym graczom miejsce w szeregu. To jeszcze nie czas, żebyśmy myśleli, że jesteśmy chociażby blisko światowej czołówki, czeka nas długa droga w tę stronę.

Ostatecznie Anonymo kończy FLASHPOINT z jedną wygraną i aż czteroma porażkami. Oczywiście w trzech przypadkach te przegrane odbywały się w dramatycznych okolicznościach, trzeba jednak przyznać uczciwie, że to my goniliśmy, nie nas goniono. Rywale mogli te wygrane wypuścić z rąk, nie odwrotnie. A to właśnie najlepszy dowód na to, że wciąż nam do nich brakuje.

Statystyki indywidualne graczy

Zacznijmy overallowo, od wyników ratingowych zawodników za cały turniej. Prezentuje się to tak:

  1. Kamil „KEi” Pietkun – 1.08 (-3 k/d)
  2. Janusz „Snax” Pogorzelski – 1.01 (+8 k/d)
  3. Kacper „Kylar” Walukiewicz – 0.94 (-11 k/d)
  4. Paweł „innocent” Mocek – 0.90 (-51 k/d)
  5. Wiktor „mynio” Kruk – 0.87 (-56 k/d)

W „opening kills” najczęściej zaangażowany był KEi – miał 0.14 kill per round i 0.18 death per round, 43,5% prób zakończyło się sukcesem, jego rating wyniósł 1.07. Najskuteczniejszy był jednak Snax, którego 51,2% prób było udanych, próbował on jednak w zaledwie 19,9% przypadków.

Najlepszą mapę rozegrał KEi – było to Vertigo na DBL PONEY. Pietkun zgromadził na niej 27 fragów i 11 śmierci, a jego rating wyniósł 1.78. Najgorzej ratingowo wypadł Kylar na Overpassie z NIP-em – jego wynik to zaledwie 0.45, przy 7 fragach i 16 śmierciach.

Drużynowe statystyki

Zobaczmy na statystyki drużyny. Tak wygląda dystrybucja map (w nawiasie bilans):

  1. Nuke – 5 (3-2)
  2. Mirage  – 3 (1-2)
  3. Inferno – 2 (0-2)
  4. Overpass – 2 (0-2)
  5. Vertigo – 2 (1-1)

Najwięcej rund zagrano na Nuke'u – 159, najmniej na Overpassie – 44. Na Overpassie odniesiono także największą porażkę – 3:16 na NIP. Największa wygrana zaś miała miejsce na Vertigo – 16:9 z DBL PONEY.

Łącznie Anonymo rozegrało 14 map, 5 wygrało, 9 przegrało. Zespół zdobył 1245 zabójstw i poniósł 1358 śmierci. K/D na 402 rundach wynosi 0.92. Polacy wygrali 15 na 28 pistoletówek. Co ciekawe, największy procent wygranych miał miejsce na Overpassie, gdzie wygrano 3 z 4 rund pistoletowych. Nie przełożyło się to jednak na wyniki, bowiem Polacy na tej mapie przegrali oba spotkania dosyć wysoko. Wysoki współczynnik wygranych pistoletówek miał miejsce również na Nuke'u – wyniósł 7/10.