V4 Future Sports Festival w Budapeszcie rozpoczyna się już jutro! Wśród ośmiu zespołów, które będą walczyć o €200 000, znalazły się również dwie polskie formacje. Jakie mają szanse na zagranie w playoffach?

Virtus.pro

Poland Filip „NEO” Kubski
Poland Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski
Poland Janusz „snax” Pogorzelski
Poland Paweł „byali” Bieliński
Poland Michał „MICHU” Müller

x-kom Team

Poland Karol „tecek” Kapczyński
Poland Michał „SOON” Wójcicki
Poland Krzysztof „stark” Lewandrowski
Poland Krzysztof „goofy” Górski
Poland Patryk „ponczek” Wites

Nie oszukujmy się, Virtus.pro przeżywa w ostatnim czasie bardzo trudne chwile. Polska formacja, prócz kolejnego sezonu Esports Championship Series nie mierzy się już w innych najbardziej prestiżowych rozgrywkach. Pasmo porażek, którego doświadcza VP wydaje się nie mieć końca. Nadzieją jest jednak swoiste ułożenie się zespołu po tym, jak Wiktora „TaZ” Wojtasa zmienił młody, ale jakże utalentowany i dobrze znany wszystkim zawodnik – MICHU. Przed Müllerem stoi niełatwa robota, którą musi wykonać. Węgierski turniej będzie dla niego trzecim z kolei występem lanowym wraz z Virtus.pro, jednakże będzie to pierwszy, w którym MICHU nie gra już jako „rezerwowy”, tylko jako pełnoprawny członek zespołu. Jak mówi stare porzekadło: „do trzech razy sztuka”. W poprzednich dwóch turniejach offline, tej najbardziej utytułowanej polskiej formacji nie udało się nawet wyjść z grupy. Trzymajmy kciuki, żeby tym razem się udało. Tym bardziej, że patrząc na przeciwników w grupie, to szanse VP wydają się być dość duże, ale o tym za chwilę.

Dla tych, którzy przespali ostatnie kilka tygodni, x-kom Team to dawne Venatores. Wraz z początkiem tego roku, formacja ogłosiła (jeszcze pod starą nazwą), że Patryk „Patitek” Fabrowski przechodzi do „rezerwy” zespołu. Nic w tym dziwnego, bowiem przez dawny ban tego zawodnika, zespół nie mógł liczyć na możliwość gry na międzynarodowej scenie. Miejsce Patitka zajął Patryk „ponczek” Wites. W przypadku turnieju V4, ekipa nie musiała już się bać, że zostanie zdyskwalifikowana z powodu wątpliwej przeszłości jednego z zawodników. Pokonując w finale polskich kwalifikacji Team Kinguin (2:1) – x-kom  zyskało niesamowitą szansę na powiększenie swojego doświadczenia, grając przeciwko zespołom, które znajdują się w światowej czołówce.

Z kim, prócz siebie nawzajem, przyjdzie się zmierzyć Polakom?

mousesports

Netherlands Chrisj „chrisJ” de Jong
Czech Republic Tomáš „oskar” Šťastný
Estonia Robin „ropz” Kool
Finland Miikka „suNny” Kemppi
Slovakia Martin „STYKO” Styk

eXtatus

Czech Republic Patrik „DEV7L” Stuchlik
Slovakia David „frozen” Čerňanský
Czech Republic Jindřich „ZEDKO” Chyba
Slovakia Richard „queztone” Strnátko
Slovakia  Martin „MonttY” Melišek

Wcześniej napisałem, że x-kom będzie mogło nabrać bardzo cennego doświadczenia, grając przeciwko zespołom z czołówki. Nie oszukujmy się, nie miałem nawet przez chwilę na myśli Virtus.pro. Chodziło oczywiście o mousesports. Podczas Intel Extreme Masters, Krzysztof „stark” Lewandrowski, zapytany przeze mnie o to, jak ocenia szanse swojej formacji, odpowiedział, że x-kom może być „czarnym koniem” turnieju. Ja w te słowa szczerze wierzę, bo wiem, że ekipa już od dłuższej chwili bardzo solidnie przygotowuje się na ten wyjazd. X-kom nie ma absolutnie żadnego powodu by bać się rywali. Tak, respekt jest wskazany, ale nie strach. Siłą tej formacji jest chęć udowodniania własnej wartości. Nie zdziwcie się więc, jeśli zobaczycie x-kom Team w ćwierćfinale, bo taki scenariusz jest wielce prawdopodobny. Szczególnie w momencie, kiedy popatrzymy na format turnieju podczas fazy grupowej. Każdy z każdym w systemie „best-of-two”. Bez dogrywek. Wygrywając mapę, ekipa zgarnia dwa punkty. Remisując 15:15 – obydwie formacje dostaną po punkcie.

X-kom musi zacząć z „wysokiego C”, bowiem ich pierwszym oponentem są właśnie Myszy. Zmagania rozpoczną się już jutro o 9:00.

Virtus.pro pokładam ogromne nadzieje. Moim pobożnym życzeniem jest awans obydwu polskich formacji. Czy to może się ziścić? Szanse na to są, ale własnie… Jak duże?

Wreszcie w zespole już pełnoprawnie gra MICHU. Nie jest to żadne wypożyczenie, jak było do tej pory. Michał Müller jest pełnoetatowym reprezentantem VP. Wydaje mi się, że to zmienia bardzo dużo w samej psychice ekipy. Poza tym, obserwując profile na social mediach poszczególnych reprezentantów, mogliśmy ujrzeć, że temu turniejowi poświęcają naprawdę sporo swojej uwagi i czasu. Jak w przypadku x-kom mogę podchodzić hurraoptymistycznie, tak w przypadku Virtusów, historia nauczyła mnie, że nawet najpewniejszy przeciwnik może się po formacji po prostu przejechać. Wspomniana historia okazała nam również, że ta polska drużyna potrzebuje na początek czegoś „lżejszego”. Dobrze się składa, bo akurat pierwszym rywalem Virtus.pro będzie eXtatus, które w mojej opinii, nie powinno sprawić większych kłopotów. Jednak jak zwykle  – pożyjemy, zobaczymy.

W tekście całkowicie pominąłem grupę „A”. Dlaczego? Już odpowiadam. Moim zdaniem będzie ona po prostu nudna. Faworytami bezapelacyjnie są reprezentanci FaZe Clan oraz HellRaisers. Nie widzę innej możliwości i będę w ogromnym szoku, jeśli któraś z tych ekip mnie zawiedzie. Nawiasem mówiąc, chciałbym zobaczyć w playoffach mecz VP vs FaZe oraz HR vs x-kom. Ciekawe, czy mi się uda…