W Kolonii pojawił się Grzegorz „SZPERO” Działamek, czyli zakontraktowany zawodnik w Team Kinguin, który przebywa aktualnie na ławce rezerwowych. Udało nam się zadać mu kilka pytań na temat jego sukcesu na finałach trzeciego sezonu Polskiej Ligi Esportowej i jego przyszłości na polskiej scenie.

DD ESport: Jak zareagowałeś na wiadomość, że musisz ponownie wrócić z Kacprem na ławkę, zaraz po wygraniu trzeciego sezonu Polskiej Ligi Esportowej?

SZPERO: Tak naprawdę braliśmy to cały czas pod uwagę. Dołączając do tomorrow.gg mieliśmy gdzieś z tyłu głowy świadomość, że miesiąc się skończy i skończy się również nasza przygoda. Moja reakcja, podobnie jak fanów, nie była zbyt przyjemna. Zrobiliśmy w trakcie trwania projektu „Adwokacik”, czy też z tomorrow.gg więcej, niż większość drużyn w Polsce zdołała zrobić grając ze sobą znacznie dłużej. Uświadomiłem sobie jak dużo jestem wart jako zawodnik. Wziąłem aktualnie wolne osoby na rynku, a niektórzy nawet nie mieli wcześniej dobrych drużyn i odnieśliśmy spore sukcesy w tak krótkim czasie. Oczywiście było nam ciężko się pogodzić z końcem naszej drużyny, ale tak to teraz wszystko działa. To jest biznes, wszystko musi być tutaj profesjonalne i nie da się tego przeskoczyć.

Ostatnia mapa na AGO Esports to było coś niesamowitego. Niszczyliście Jastrzębie, po czym udało im się wrócić i prawie wygrali mapę, lecz sytuację wyratował Piotr „morelz” Taterka. Mógłbyś nam powiedzieć, co działo się wtedy na TeamSpeaku? Co siedziało Ci w głowie, gdy czułeś, że oni powracają?

Po pierwszej stronie atakującej prowadziliśmy 12:3, byliśmy już wtedy bardzo szczęśliwi i myśleliśmy, że mamy ten mecz w garści, lecz potem, od wyniku 15:4, zaczęło się wszystko sypać. Przegrywając rundę za rundą, zaczęło robić się bardzo nerwowo. Gdy pojawiła się 12 runda dla nich, to każdy już miał jedno w głowie – „oni mogą to zrobić”. Zaczęliśmy grać coraz gorzej, robiliśmy tak głupie błędy, których nigdy byśmy po sobie się nie spodziewali. To była właśnie psychika i stres, który już w nas siedział, a AGO to napędzało.

Ostatnia runda, 15:14 i sytuacja Piotrka. Spojrzeliśmy na jego ekwipunek i sytuację, w której się znalazł. Każdy już wiedział i powiedział sobie w głowie – „To będzie dogrywka”. Byliśmy już psychicznie zniszczeni, ale Piotrek najwidoczniej nie, ugrał to i każdy wpadł w euforię, której nigdy osobiście nie doświadczyłem. Morelz po prostu wygrał rundę, której nie miał prawa wygrać. To było niesamowite.

Czy aktualna sytuacja w Twojej karierze profesjonalnego gracza oznacza, że do końca roku nie zobaczymy Cię w roli zawodnika?

To jest dosyć trudne pytanie. Oczywiście chciałbym już w tym momencie powrócić na scenę i grać, jak to było dawniej, poświęcać się temu w pełni. Od dwóch tygodni nie ma mnie w tomorrow.gg i nie ma mnie również w CS-ie, bardzo mi tego brakuje, a kocham to robić. Dlatego mi tak zależy na graniu.

Wszystko zależy w tym momencie od tego, czy któraś drużyna zadecyduje się mnie wykupić. Ciężko mi powiedzieć, co się stanie i co będę robił. Po prostu żyję nadzieją, że znajdzie się ktoś taki, kto będzie chciał mnie mieć w drużynie, ale zdaje sobie sprawę, że to nie są też małe pieniądze. Po prostu chcę grać w CS i nadal osiągać sukcesy.

Jeżeli pojawiałaby się nagle oferta wykupu Ciebie, jak i Kacpra w najbliższym czasie to chcielibyście kontynuować przygodę „Adwokacika”? Bez Piotra „morelza” Taterki, który jest tymczasowo testowany do Virtus.pro?

Morelz oficjalnie w Virtus.pro jest tymczasowo. Wszystko okaże się w ciągu miesiąca zapewne, czy zostanie na stałe, czy może to chwilowa przygoda dla niego.Jeżeli znalazłaby się drużyna, która chciałaby skompletować nowy skład to myślę, że bez problemu przytaknąłbym na taką ofertę. Oczywiście, jeżeli zapewniłaby odpowiednie warunki do tego, by móc coś osiągnąć. Wiem, że można zrobić dobry zespół z polskich graczy, Adwokacik udowodnił mi to.

Zawsze mogłaby się pojawić oferta, że chcą ten skład, którym się pokazywaliśmy w ostatnim czasie. Wtedy czy to z Piotrkiem, czy bez, moglibyśmy kontynuować przygodę „Adwokacika” – tak sądzę.

Przyjmijmy ten najczarniejszy scenariusz. Koniec kontraktu dopiero w 2019 roku. Dopiero wtedy wracasz i tu pojawia się pytanie – chciałbyś kontynuować grę z tymi samym chłopakami co teraz?

Do tego czasu wątpię, aby byli nadal wolni i chcieli na mnie czekać. Myślę, że jest to kwestia miesiąca kiedy to wszyscy się rozdzielą. Mynio ma spore szanse znaleźć jakąś fajną ekipę, morelz możliwe, że dołączy do Virtus.pro, czy też JaKu, który jest młody i pokazał się ze świetnej strony, więc zapewne też mu się pojawią jakieś ciekawe oferty. Jeżeli mój kontrakt się skończy, to będę raczej szukać drużyny, która już istnieje. Nie ukrywam, że nawet jestem w stanie dołączyć do europejskiego zespołu jeśli nie będzie fajnych ofert z Polski.W tej chwili po prostu chciałbym znaleźć nową drużynę.

Co zamierzasz teraz robić? Tworzyć swoje social media, więź z fanami, czy może jednak będziesz ostro trenować, aby nie spaść z tego najwyższego poziomu?

Jak wspominałem wyżej granie jest dla mnie najważniejsze. Mimo tych wszystkich problemów z ławką rezerwowych, to trzymam kciuki, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał mnie wykupić i będę mógł kontynuować nadal grę jako zawodnik, ponieważ mam jeszcze wiele do zrobienia i sporo marzeń. Nie chcę stracić formy, nie chce spaść z pewnego poziomu i będę grać najwięcej jak tylko mogę, aby być gotowy gdy przyjdzie w końcu moja szansa. Chcę być sporym wzmocnieniem dla mojej nowej przyszłej drużyny i nie odstawać od nich w żadnym wypadku.

Na razie to tak jak mówisz. Potransmituję na swoim kanale, pojeżdżę na turnieje w nieco innej roli, jak dla przykładu teraz z L'Oréal Men Expert jesteśmy w Kolonii. Więź z fanami jest dla mnie ważna, jak i również gra, więc nie będę ani tego, ani tego zaniedbywać.

Nie mogłem o to nie zapytać. Po słowach Snaxa w moim wywiadzie: „Może to źle zabrzmieć, może to być też zła cecha charakteru, ale jeśli widzę, że ktoś mało pracuje, to mi też się odechciewa, a to odbija się wtedy na całej ekipie.” napisałeś na twitterze: „Święte słowa.” – mógłbyś rozwinąć tą myśl, czy jednak wolisz pozostawić to dla siebie?

Na pewno nie dotyczyło się to Virtus.pro. Bardziej to napisałem w kontekście ogólnym, niżeli skierowanym do kogoś. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć w sumie to samo, że gdy jedna osoba w zespole zaczyna się mniej przykładać, pokazuje nam i innym, że mu nie zależy, zaczyna olewać treningi i doskonalenie swoich umiejętności, to oddziałuje w pewnym stopniu na innych. Wtedy reszta mówi: „On ma to gdzieś, to ja też.” i wtedy to leci w pewny sposób jak domino, aż prowadzi do rozpadu, bo pojawiają się niepotrzebne kłótnie, zamieszania, których być nie powinno.

Jeżeli chodzi o same Virtus.pro to nie wiem co tam się działo. Ja po prostu to wywnioskowałem z tej wypowiedzi. Moim zdaniem te zmiany u nich są dlatego, że znaleźli się w sytuacji, gdy są przemęczeni sobą. Myślę, że zmiany powinny wyjść tym razem już na dobre u nich, jak i zarówno u Snaxa, który dołączył do mousesports.

Jesteś chyba pierwszy raz w Kolonii, podczas rozgrywek ESL One Cologne 2018 w LANXESS Arena. Jak wrażenia? Gdybyś miał tu występować jako gracz, przed 15.000 osobami, jakbyś się czuł? 

Jestem tu pierwszy raz i w sumie jestem pod ogromnym wrażeniem jak to wszystko wygląda. Myślałem, że nic nie przebije Spodka w Katowicach, a tu  jest bardzo podobnie jeżeli chodzi o atmosferę i doping, który kierują fani do ich ulubionych formacji. Jak wszedłem pierwszy raz na arenę, to pomyślałem od razu: „O Jezu, jak ja bym tu chciał zagrać”. Po prostu marzenie gracza, żeby zagrać przed taką publicznością, w takim miejscu.

Na koniec chciałbym się Ciebie zapytać co tutaj robisz. Nie przyjechałeś w roli gracza, lecz jako kto? 

W roli eksperta L'Oréal Men Expert. Aktualnie jesteśmy w Kolonii, z której pokażemy turniej ESL One Cologne 2018 zza kulis, których codzienny fan Counter-Strike'a raczej nie widział. Byliśmy już wcześniej w Katowicach na ESL Mistrzostwach Polski, czy też w Kielcach na finałach Polskiej Ligi Esportowej, które wygrałem <śmiech>. Wkrótce ów materiał się pojawi, więc zapraszam.