Tomasz „ToM223” Richter od niedawna przebywa na okresie próbnym w PACT. Ekipa darko razem z Tomkiem była już na dwóch LAN-ach, a na koniec września szykuje im się kolejny turniej. Postanowiliśmy porozmawiać z ToMem o ostatnich intensywnych tygodniach i nie tylko!

Olaf „Szeregowy” Ostrowski: Cześć Tomek. Dawniej nie było o Tobie słychać na profesjonalnej scenie, ale można było Cię często widzieć u popularnych streamerów, z którymi grałeś casualowo. Kiedy doszło do Ciebie, że możesz zostać profesjonalistą?

Tomasz „ToM223” Richter: Hej! Tak, bardzo często grałem ze znanymi streamerami, graliśmy m.in. gfinity, gdzie pierwszy raz mogłem poznać smak rywalizacji i wygrać swoje pierwsze pieniądze poprzez granie w CS-a. Myślę, że taka pierwsza myśl o zostaniu profesjonalistą przyszła po meczu, w którym pomagałem Izako Boars jako zmiennik przeciwko Nexus. Był to także mój debiut na HLTV.

Jesteś jednym z najlepszych młodych talentów w Polsce. Ciężko Ci było przebić się na ten wyższy poziom? 

Oj, są jeszcze młodsi ode mnie. Jeśli chodzi o wejście na scenę, to trudno powiedzieć. Na początku nie sądziłem, że kiedyś będę grał profesjonalnie, po prostu grałem i cieszyłem się z tego.

Twoim pierwszym, prawdziwym zespołem było PRIDE. Orły dały Ci szansę, którą w pełni wykorzystałeś. Sporo nauczyłeś się od tak doświadczonych graczy, jak minise, czy reatz?

Tak, pokazali mi, że CS nie polega tylko na strzelaniu, ale także na myśleniu i podejmowaniu decyzji. Ciesze się, że mogłem grać z nimi w jednej drużynie i zaczerpnąć od nich trochę doświadczenia.

Po ich odejściu, coś się złamało w Twojej byłej ekipie. Wierzyłeś, że PRIDE razem z Tobą będzie jeszcze w stanie wrócić, czy raczej wiedziałeś, że z czasem będziesz musiał odejść?

Po tym, jak minise i reatz odeszli, brakowało nam doświadczenia i pewności siebie. Nadzieja zawsze była, jednak wyniki mówiły same za siebie i z tyłu głowy wiedziałem, że zbliża się koniec gry w tym zespole.

Myślę, że mimo tragicznych występów starego składu PRIDE na koniec, będziesz dobrze wspominać przygodę z tą organizacją, prawda?

Zdecydowanie tak. To właśnie w niej „stawiałem swoje pierwsze kroki”. Mam nadzieję, że w PRIDE wszystko się ułoży i Orły wrócą na dobre tory.

Teraz jesteś w PACT na okresie próbnym. To dość młoda formacja, która potrzebowała odświeżenia. Czujesz, że dużo wniosłeś do drużyny?

Tak, myślę, że wniosłem do ekipy spokój i doświadczenie, którego chłopakom chyba brakowało.

Jak ogólnie czujesz się w ich towarzystwie? Za Wami bootcamp, wspólny wyjazd do Danii, Częstochowy… podobało Ci się?

Czuję się swobodnie, jest luźna atmosfera. Na bootcampie poznałem ich taktyki i styl gry, a jeśli chodzi o wyjazd do Danii oraz Częstochowy – było super! <śmiech>

Podczas CBE odpadliście w ćwierćfinale. To chyba niezły wynik, patrząc na to, że wszyscy poza Tobą byli dopiero pierwszy na takim wydarzeniu za granicą.

Celowaliśmy w półfinał, ale w ćwierćfinale napotkaliśmy na zespół Tricked, który był bardziej doświadczony i jak się później okazało – wygrał CBE. Wyciągnęliśmy sporo wniosków z tego spotkania, które powinny pomóc nam w kolejnych zagranicznych LAN-ach.

Można było zauważyć, że w Danii z PACT był jeszcze trener – mhl. Ty już kiedyś miałeś okazję z nim pracować pod banderą PRIDE. Cieszysz się, że razem znaleźliście się na testach w nowej formacji?

Tak, fajnie się złożyło, że razem możemy zasilić szeregi organizacji Marcina „padre” Kurzawskiego.

Jaką rolę przyjąłeś w PACT?

Moja rola, to entry fragger, czyli podobna jak w PRIDE.

Miałeś inne oferty poza tą od darko i spółki?

Tak, miałem, aczkolwiek nie będę podawać od kogo je otrzymałem.

Znałeś się wcześniej z chłopakami?

Znałem się z MOLSIM i Vegim, a lunatica i darko poznałem bardziej dopiero po dołączeniu do drużyny.

Sądzisz, że zostaniesz na stałe w PACT?

Mam taką nadzieję, bo mamy naprawdę duży potencjał i razem możemy dużo osiągnąć.

W nadchodzącym sezonie ESEA MDL będziecie mieli okazję awansować do ESL Pro League – najbardziej prestiżowej ligi online. Myślisz, że macie szansę w walce o EPL?

Jak najbardziej! Ciężko trenujemy, gramy praktycznie codziennie i myślę, że przyniesie to skutek w postaci awansu do ESL Pro League.

We wtorek osiągnąłeś z PACT największy sukces – awans na finały Games Clash Masters. Pojedynek z Izako Boars był bardzo zacięty. Jak to wyglądało od środka w Waszym zespole, gdy musieliście grać tyle dogrywek na zaledwie dwóch mapach?

To był bardzo wyrównany pojedynek. Każdy z nas dawał z siebie 100% podczas tych dwóch map i myślę, że nikt nie był zmęczony graniem tylu rund, gdy stawką był wyjazd na takie prestiżowe wydarzenie. Graliśmy na pełnym skupieniu i wygraliśmy!

Aktualnie Twoim najlepszym osiągnięciem w karierze jest gra na Minorze. Czym różnią się takie zawody, od innych?

Minor, to taki przedsionek Majora, czyli najbardziej prestiżowego turnieju w CS-ie. Wydaje mi się, że marzeniem każdego gracza jest własnie gra na tej rangi zawodach. Można to porównać do występów w Lidze Mistrzów w piłce nożnej.

Czułeś większy stres, gdy w stawce był awans na Majora?

Stres oczywiście był, jednak gdy walczysz o swoje marzenia, starasz się o tym nie myśleć.

Zabrakło Wam wtedy niewiele, żeby przejść dalej. Na pewno czułeś niedosyt, ale chyba wzrosła Ci też motywacja do dalszej pracy, prawda?

Wzrosła mi nie tylko motywacja do samej gry, ale także doświadczenie. Wyciągnąłem dużo wniosków z tego wydarzenia, które poprawiły moją grę.

Jakbyś miał wybrać zawodnika, z którym podczas swojej przygody z CS-em grało Ci się najlepiej, to kto by to był i dlaczego?

Może nie podam zawodnika, ale drużynę PRIDE, w starym składzie, gdzie zaczynałem swoją przygodę. Grało mi się wyśmienicie.

Na koniec może chciałbyś coś przekazać swoim fanom?

Tak, pozdrawiam wszystkich kibiców. Chciałbym Wam podziękować za wsparcie, które mi dajecie! <śmiech>